Upartyjnione obchody

104
fot. S. Skrobała

W mediach ogólnopolskich znów było głośno o Lesznie i to niekoniecznie w dobrym kontekście. Byliśmy tłem w wojnie między PiS i PO o to, kto zawłaszczył sobie rocznicowe uroczystości z okazji 98. rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego. Więcej zimnej krwi zachował wojewoda wielkopolski (z PiS), który zorganizował obchody wspólnie z władzami Leszna. Marszałek województwa (z PO) nazwał je mało elegancko: „obchodami PiS-owskimi”, natomiast organizowane przez siebie: „nasze, wielkopolskie”. A prawda jak zwykle leży pośrodku.

W stolicy opozycja organizuje manifestacje w obronie mediów i demokracji, a w Sejmie parlamentarzyści PO i Nowoczesnej protestują przeciwko sposobie uchwalenia ustawy budżetowej. Słowem, mimo świątecznego czasu pomiędzy obozem rządzącym a opozycją trwa bardzo poważne starcie i nie wiadomo do czego ono doprowadzi.
Spór o obchody powstania wielkopolskiego jest jakby tego konsekwencją i kwintesencją. Marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak zaprosił na obchody: w Poznaniu i w… Warszawie, nazywając je „centralnymi”, natomiast wojewoda wielkopolski Zbigniew Hoffmann postanowił zorganizować uroczystości w Lesznie wspólnie z władzami samorządowymi miasta.

Tak naprawdę chodzi o udział wojska w uroczystościach. Wiadomo, iż w przypadku asysty wojskowej towarzyszy jej tzw. apel smoleński, czyli odczytywanie nazwisk najważniejszych osób, w tym pary prezydenckiej, którzy zginęli w katastrofie lotniczej w 2010 roku. Takie jest zarządzenie ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza i z tego powodu od czasu do czasu wybuchają kłótnie. Tak było w przypadku obchodów powstania warszawskiego w stolicy czy Czerwca’56 w Poznaniu.
Uważam, iż odczytywanie na uroczystościach z udziałem wojska apelu smoleńskiego jest niepotrzebne i czasami niestosowne. Nie ma sensu jednak za każdym razem toczyć o to publicznego sporu, bo i tak niczego to nie zmieni. A że nadal wywołuje to niepotrzebne emocje, mogliśmy przekonać się podczas wtorkowej uroczystości w Lesznie. Działacze KOD-u zaopatrzeni w gwizdki dali wyraz swojemu niezadowoleniu, a pokazały to wszystkie telewizje. I taki przekaz z naszego miasta zapamiętali głównie widzowie. Dowiedzieli się też, iż wojewoda nie powiedział od siebie ani słowa, lecz odczytał list od premier Beaty Szydło.

Marszałek Woźniak niepotrzebnie chyba wydał oświadczenie, by podkreślić, iż tylko organizowane przez niego uroczystości są właściwe, natomiast te konkurencyjne traktuje jako „obchody PiS-owskie”. Uroczystości na rynku w Lesznie współorganizował przecież prezydent Leszna Łukasz Borowiak, a o ile mi wiadomo, do PiS nie należy, ani się z tym ugrupowaniem nie utożsamia. Nie każdy, kto odszedł kiedyś z PO – jak to miało miejsce w jego przypadku – przeszedł do obozu wroga.
Apelowałbym o mniej emocji wokół tak ważnych rocznic, jak powstanie wielkopolskie. Niestety, obie strony wykorzystały tę okazję do uprawiania partyjnej polityki. A przecież politycy powinni dawać nam przykład, jak w warunkach wolnej, demokratycznej Polski należy ze sobą współpracować na zasadzie partnerstwa, niezależnie od tego, czy sprawuje się władzę czy jest się w opozycji.

Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*