Wampirzy lifting, czyli odmładzanie krwią

121
Jarosław Kaźmierczak: Zabieg wykonywany w gabinecie lekarskim jest w pełni bezpieczny Fot. mach

Terapia osoczem bogatopłytkowym, zwana potocznie wampirzym liftingiem, to obecnie jeden z najpopularniejszych zabiegów w gabinetach medycyny estetycznej. Prawdziwy hit! Wiele gwiazd filmowych i celebrytek nie tylko przyznaje się, że z niego skorzystało, ale wręcz chwali tym faktem. Warto jednak podkreślić, że ostrzykiwanie własną krwią, bo na tym polega na terapia, działa nie tylko odmładzająco, ma również wiele innych zalet.

Zabieg jest w pełni naturalny i bezpieczny, a przy tym pomaga naprawdę wielu. Nie tylko wygładza zmarszczki, nie zmieniając przy tym rysów i mimiki twarzy, ale też poprawia koloryt, gęstość oraz napięcie skóry. Poza tym sprawdza się w leczeniu blizn potrądzikowych, tych młodzieńczych jak i wieku dojrzałego, rozstępów, a nawet łysienia – mówi Jarosław Kaźmierczak, lekarz medycyny estetycznej z Leszna.

Wszystko to zawdzięczamy własnej krwi, a konkretnie znajdującemu się w niej osoczu bogatopłytkowemu, którym ostrzykuje się przede wszystkim twarz, szyję, dekolt i dłonie, ale jeśli jest taka potrzeba również inne miejsca na skórze wymagające regeneracji. Dostarczamy jej w ten sposób koncentrat czynników wzrostu, dzięki któremu sama rozpoczyna proces odnowy.

Podczas zabiegu zachodzi proces identyczny, jak podczas gojenia się rany. Nakłucia osoczem mobilizują znajdujące się w skórze fibroblasty do produkcji kolagenu i eleastyny. Tym samym stymulują komórki skóry do intensywnej regeneracji. Tworzy się nowa siatka naczyń krwionośnych – wyjaśnia szczegóły doktor Kaźmierczak. – Oczywiście osocze bogatopłytkowe nie jest w stanie całkowicie zatrzymać procesów starzenia, ale może je znacznie spowolnić.

Cały zabieg, łącznie z wywiadem i pobraniem krwi, nie trwa długo, bo od 35 do 45 minut. Lekarz pobiera niewielką ilość krwi pacjenta, zwykle z żyły obwodowej na przedramieniu. Następnie odwirowuje ją w specjalnej wirówce, w której oddziela się krwinki czerwone od osocza bogatopłytkowego. Preparat podawany jest na dwa sposoby: liniowo wzdłuż zmarszczek bądź za pomocą metody stosowanej w mezoterapii, czyli serii nakłuć „miejsce przy miejscu”.

Co ważne, dla wielu osób. Zabieg nie wymaga długiej rekonwalescencji. Mogą być widoczne zaczerwienienia lub zasinienia w miejscach wkłucia, które jednak szybko znikają. Większość pacjentek następnego dnia może normalnie funkcjonować w pracy. Niektóre już wychodząc z mojego gabinetu nakładają makijaż i są w stanie dzięki niemu ukryć wszelkie podrażnienia – zaznacza Jarosław Kaźmierczak. mach

Cały artykuł w 19. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*