Wierzy, że pomogła mu modlitwa

1131
Fot. © Sławek Skrobała

Kilka razy prosiłem Boga, aby zabrał mnie do siebie, bo sądziłem, że nie jestem w stanie znieść więcej bólu – wyznaje Piotr Bartkowiak z Krzemieniewa. – Nigdy, przenigdy jednak nie straciłem wiary i nie miałem żalu, że choroba spadła właśnie na mnie.

Piotr Bartkowiak ma dziś 42 lata, jest na rencie i stara się żyć względnie normalnie. Nie licząc leków, które musi przyjmować do końca życia, rehabilitacji, która sprawia, że panuje nad własnym ciałem i ciągłych kontroli lekarskich. Proces jego rekonwalescencji nagrywany był kamerą i posłużył do stworzenia kilku filmów wyświetlanych studentom medycyny i lekarzom nie tylko w kraju. Jego przypadek omawiany był też na kilkunastu sympozjach lekarskich.

– W Europie jestem jedyną zarejestrowaną osobą, który po przeszczepie wątroby wygrała jeszcze walkę z białaczką – dodaje P. Bartkowiak. – Nie boję się nazywać tego cudem.

Pierwsze przesłanki o tym, że może być chory pojawiły się w listopadzie 2002 roku. Na świat przyszła wówczas jego młodsza córka Zuzia, a była już żona po trudnym porodzie potrzebowała krwi. Pojechał więc do leszczyńskiego szpitala. Z przeprowadzonego badania wynikało, że ma trzykrotnie podwyższony współczynnik alat aspat we krwi. Nie przejął się, bo niewiele mu to mówiło, nie miał żadnych objawów chorobowych, a lekarze nie zasiali w nim żadnego niepokoju. Po namowach najbliższych postanowił jednak sprawdzić, co się z nim dzieje. Wybrał szpital w Śremie. Przez ponad dwa lata brał różne leki przepisane przez tamtejszych specjalistów, ale poprawy w wynikach badań nie było. W końcu zaczął się coraz gorzej czuć. Jego cera zrobiła się żółta, pojawiło się wodobrzusze i często męczyły go krwotoki. Trafił do szpitala w Lesznie.

mach

Cały artykuł w 10. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*