Wróciła moc. Nigdy nie straciłem wiary

73
Emil Sajfutdinow

Z Emilem Sajfutdinowem, żużlowcem Fogo Unii Leszno, rozmawia Mariusz Cwojda

Dobry wynik w Rybniku, drugie miejsce w Grand Prix Danii w Horsens i zwycięstwo w Zielonej Górze, czyli parabola twoich wyników poszybowała w górę.

Jestem szybki, ale co ważniejsze, zacząłem wygrywać starty. Na pewno je poprawiłem, bo na początku sezonu wyjazd spod taśmy pozostawiał do życzenia. Jeśli ktoś uważa, że wcześniej słabo jeździłem, to zapewniam że robiłem wszystko co mogłem. Włożyliśmy dużo pracy. Nikt nie zwiesił głowy i nie rozłożył rąk. Dużo trenowałem. Już zacząłem się zastanawiać, czy nie za dużo. Czy nie jestem przetrenowany. Podobnie zastanawiali się koledzy z drużyny. Oni też ciężko pracują. Każdy z nas się stara. Owszem, zdarzają się mecze słabsze jak ten ostatni we Wrocławiu. Przeciwnik okazał się bardzo mocny. W Horsens musiałem korzystać z trzech motocykli. Ten trzeci wcale nie był słaby. Okazał się najlepszy. Taki jest teraz żużel.

Może zmiany w twoim teamie zaowocowały dobrymi wynikami na torze?
Trudno powiedzieć. Roman Poważny na pewno stanowi wzmocnienie. To bardzo dobry żużlowiec, duże doświadczenie. Bardzo kompetentny i na pewno przydatny w teamie.

Dwa poprzednie sezony na polskich torach zawaliłeś. Pracodawca, czyli Unia Leszno mógł mieć zastrzeżenia, bo więcej oczekiwał.
Jeśli działacze tak myślą, to trudno. Nie zamierzam tego komentować. Kontuzje zepsuły mi plany. Cieszę się, że wróciła moc, której wcześniej nie straciłem, ale bez wygrywania startów bardzo ciężko przywozić zadowalające punkty. Nigdy nie straciłem wiary, że niemoc można pokonać. Trzeba pracować i jeszcze raz pracować.

Cały artykuł w 26. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*