Wspomnieniom nie było końca

58
Uczestnicy uroczystości spotkali się w bojanowskim amfiteatrze Fot. ama

Sobota (24.06) upłynęła w Bojanowie pod znakiem świętowania 110-lecia szkolnictwa rolniczego. Na obchody zaprosił miejscowy Zespół Szkół Przyrodniczo-Technicznych Centrum Kształcenia Ustawicznego. Niegdyś prężnie działała tu szkoła rolnicza, a jeszcze wcześniej technikum hodowli roślin i nasiennictwa.

Pochodzę ze wsi. Ojciec powiedział mi: idź się synu, kształć, w najlepszej szkole rolniczej – wspomina Zbigniew Koszarek, burmistrz Jutrosina, który naukę w bojanowskiej placówce kończył w 1972 r. – Konkurencja była wtedy ogromna. O jedno miejsce w szkole ubiegało się aż siedem osób.

Mieszkał w funkcjonującym przy szkole internacie. Chętnie wraca pamięcią do zajęć prowadzonych przez różnych nauczycieli, z których najbardziej wymagającym był pan Kościański.

Uczył nas m.in. hodowli. Wymagał znajomości wielu nazw – dodaje burmistrz Jutrosina. – Muszę jednak przyznać, że bojanowska edukacja bardzo mi się później przydała.

Podobnymi refleksjami dzielą się absolwenci, którzy uczęszczali do szkoły zaocznej w pobliskiej Golinie Wielkiej. Była to filia placówki w Bojanowie.

Gdy kończyliśmy naukę w szkole podstawowej, w Bojanowie akurat nie było naboru. Wszyscy chcieli kształcić się w kierunku ekonomicznym – powiedziała nam jedna z absolwentek, mieszkanka Bojanowa.

Gdy już zasiadła w ławach szkoły w Golinie, była tak pilną uczennicą, że starała się nie opuszczać żadnych zjazdów. Kiedy natomiast musiała wyjechać na kurs, który potrzebny był jej w pracy, łzy popłynęły jej po twarzy, że nie mogła pojechać do Goliny.

W Golinie przez pięć lat kształcił się również Tadeusz Marcinkowski, który pełnił funkcję jednego z dyrektorów cukrowni w nieodległej Górze. Anna Maćkowiak

Cały artykuł w 26. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*