Wycięto kilka hektarów drzew. Sprawa trafiła do prokuratury

369
Rolnik wyciął zarówno młodnik jak i olchowe starodrzewie Fot. Paweł Żygadło

Wschowska prokuratura przygląda się wycince drzew w gminie Sława. Drzewa wyciął w lutym br. Tadeusz Mydłowski, rolnik dzierżawiący od Agencji Nieruchomości Rolnych ziemię między Zwierzyńcem a Myszyńcem. Przeciwko wycince protestuje Adam Kloc, leśnik i mieszkaniec gminy, a zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa złożyło Zielonogórskie Towarzystwo Upiększania Miasta.

W maju ubr. Tadeusz Mydłowski stanął do przetargu ogłoszonego przez ANR na dzierżawę około 40 hektarów ziemi. Był jedyną osobą zainteresowaną dzierżawą.
Na te 40 hektarów składa się 15 ha gruntów nadających się do uprawy, drogi, rowy, lasy oraz 15 hektarów drzew i krzewów kwalifikujących się do wycinki. Drzewa, o których mowa to naturalna sukcesja czyli samosiejki. Wraz z krzewami rosły nieskrępowanie przez ostatnich czterdzieści lat, ale wcześniej na tych gruntach były łąki. Moim zadaniem jest przywrócenie tych gruntów do użytkowania rolnego – informuje Tadeusz Mydłowski.

Jak wyjaśnia, jeden z punktów dzierżawy mówi o utrzymaniu gruntów w tzw. dobrej kulturze rolnej, czyli zgodnie z norami. Oznacza to, że na zawiadywanym przeze niego obszarze mogą występować pojedyncze drzewa, ale nie skupiska drzew.

Zanim podjąłem jakiekolwiek decyzje w tej sprawie przyjechali ludzie z agencji, obejrzeli teren i wydali zgodę na wycinkę drzew – dodaje dzierżawca.
Rolnik podkreśla jednocześnie, że w planie zagospodarowania przestrzennego dzierżawiona ziemia występuje jako strefa rolna.

Pod koniec lipca ubr. rolnik zwrócił się o zgodę na wycinkę do Urzędu Miejskiego w Sławie. Otrzymał odmowę. Pomysł negatywnie oceniło poproszone przez urząd o opinię Nadleśnictwo Sława Śląska.

Takiej wycinki nie można prowadzić bez planu. Obszar , o którym mowa, to przedłużenie torfowiska, jakim zawiaduje nasze nadleśnictwo. Graniczy z naszym użytkiem ekologicznym Myszkowskie Bagno. Można się zatem spodziewać, że na gruntach ANR są równie cenne jak u nas gatunki roślin. Niektóre z nich są rzadkie, chronione lub częściowo chronione – mówi Wiesław Daszkiewicz, nadleśniczy Nadleśnictwa Sława Śląska.

Tadeusz Mydłowski złożył do Samorządowego Kolegium Odwoławczego skargę na decyzję burmistrza Sławy.
Kolegium przyznano mi rację – relacjonuje Tadeusz Mydłowski.

Do wycinki rolnik przystąpił po wejściu w życie tzw. „prawa Szyszki”.
Dla pewności zwróciłem się do Ministerstwa Środowiska z pytaniem, czy są jakiekolwiek kruczki prawne uniemożliwiające wycinkę. Odpisali, że przepis jest prosty i jednoznaczny – uzupełnia T. Mydłowski.

W połowie lutego zabrał się do pracy. Wynajął firmę ze sprzętem oraz pilarzy.

Po dwóch dniach wycinkę jednak przerwałem z powodu pisma, jakie wpłynęło do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Ktoś do nich napisał, że wycinane drzewa mają wysoką wartość. Agencja Nieruchomości Rolnych kazała mi przerwać wyręb i oszacować wartość drzew. Zleciłem to ekspertom i w ANR złożyłem odpowiednie dokumenty – mówi rolnik. Karolina Bodzińska

Cały artykuł w 9. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*