Wysokie wyroki za podpalenie komendy policji

50
Fot. arch

Po pięć lat więzienia dla zleceniodawcy podpalenia komendy policji i dla jej podpalacza oraz cztery lata dla pośrednika tego przestępczego procederu – taki wyrok w głośnej – nie tylko w Lesznie – sprawie wydał miejscowy sąd rejonowy. Dwóch mężczyzn przyznało się do winy, ale podpalacz twierdzi, że to nie on podłożył ogień. Jego pełnomocnik wytyka proceduralne błędy prokuraturze oraz sądowi i zapowiada apelację.

Do pożaru Komendy Miejskiej Policji w Lesznie doszło w październiku 2014 r. Spłonął jeden z pokojów wydziału ds. zwalczania przestępczości gospodarczej i zniszczeniu uległa część dokumentów. Policjanci szybko zatrzymali sprawców. Dwaj z nich 47-letni Mariusz W. oraz 36-letni Tomasz K. początkowo nie przyznawali się do podpalenia, dopiero po wspólnej ich rozmowie w komendzie pierwszy z nich wskazał jeszcze na trzeciego – 48-letniego Pawła P. W śledztwie i w sądzie dwaj pierwsi przyznali się do winy, trzeci – nie. Wszyscy trzej usłyszeli prokuratorskie zarzuty i trafili do aresztu tymczasowego.

Śledczy ustalili, a sąd potwierdził taką wersję w wyroku, że mózgiem procederu był przedsiębiorca Mariusz W. Policja prowadziła postępowanie w sprawie wyłudzenia kredytu na dużą kwotę – mężczyzna i jego córka byli przesłuchiwani w komendzie i doskonale wiedzieli, gdzie przechowywane były akta. W wersji prokuratury to Mariusz W. zlecił swemu podwładnemu znalezienie rozwiązania problemu.

Powiedziałem Tomaszowi K., że najlepiej, gdyby szlag trafił całą tę komendę i żeby wszystko to spłonęło. Byłem przekonany, że wywołanie pożaru znacznie przedłuży postępowanie policyjne – wyjaśniał w śledztwie Mariusz W.

Tomasz K. wyjaśniał w sądzie, że pytał kilka osób, zanim znalazł wykonawcę zlecenia. kom

Cały artykuł w 20. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*