Za murami aresztu…

213
Por. Wojciech Bininda Fot. mach

W ubiegłym tygodniu mieliśmy święto służby więziennej. Czy w Areszcie Śledczym w Lesznie zorganizowano z tej okazji jakieś huczne obchody?
Nic z tych rzeczy. Święto wypadało w piątek, a to zwykle najtrudniejszy dzień, przynajmniej dla pracowników administracyjnych. Mamy kumulację różnych zadań. Począwszy od ustalenia jadłospisu na cały weekend po przygotowanie osadzonej, która na przykład w sobotę lub niedzielę, wychodzi na wolność. Nie na każdą z nich za bramą czeka stęskniona rodzina. Trzeba je więc odpowiednio przysposobić. Wyobraźmy sobie, że została zatrzymana i osadzona w lipcu, a na wolność wychodzi w grudniu. Nie wypuścimy jej przecież w letniej sukience na siarczysty mróz. Za to dwóch naszych funkcjonariuszy uczestniczyło w centralnych obchodach święta, które odbywały się na placu Piłsudskiego w Warszawie. Są oni członkami kampanii honorowej i wzięli udział w centralnych obchodach.

O pracy służby więziennej większość ludzi ma nikłe pojęcie.
Zdaję sobie z tego sprawę. Co gorsza bazują na amerykańskich filmach, w których pracownicy zakładów karnych to bezwzględne osoby, które stosują nawet przemoc wobec osadzonych. Rzeczywistość, przynajmniej w polskim systemie penitencjarnym, wygląda zupełnie inaczej. Izolujemy osoby niebezpieczne, ale też dbamy o ich resocjalizację, aby po odbyciu kary mogły powrócić do społeczeństwa. To nie jest łatwa praca, ale proszę mi wierzyć, że bywa satysfakcjonująca.

Leszczyński areszt jest jedną z mniejszych tego typu placówek w kraju. Ile osób jest w nim zatrudnionych?
Fakt, nie jesteśmy dużą placówką, ale wyjątkową, bo w Wielkopolsce jedyną dla kobiet. Do pozostałych zakładów trafiają mężczyźni. Wracając do pytania w naszej jednostce pracuje obecnie 47 funkcjonariuszy oraz 9 pracowników cywilnych. Dodam jeszcze, że zainteresowanych podjęciem u nas pracy nie brakuje, ale obecnie nie mamy wolnych miejsc.

Ile osadzonych w tej chwili przebywa w areszcie w Lesznie?
W areszcie mamy 18 cel, najmniejsze są dwuosobowe, a największe siedmioosobowe. Maksymalnie możemy przyjąć 71 osób. W tej chwili jest ich 63 w tym 5 mężczyzn.

Skąd mężczyźni w areszcie śledczym dla kobiet? Zabrakło dla nich miejsca w innych zakładach?
Wręcz przeciwnie to wyselekcjonowana grupa, w której znajdują się sami specjaliści. Dajmy na to: murarze, malarze, hydraulicy czy glazurnicy. Zajmują się pracami remontowymi na terenie zakładu. Teraz na przykład kładą płytki w łaźni. Ze względów bezpieczeństwa wolimy, aby zajęli się tym osadzeni niż firmy z zewnątrz. Oczywiście są to osoby, które nie mają na swoim koncie przestępstw przeciwko kobietom.

Cały artykuł w 27. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*