Jak załatwiłem ustawy o dopalaczach

55
fot. mac

Ilekroć goszczę na rozmowie wiceprezydenta Leszna Piotra Jóźwiaka, zawsze pytam go o sprawę dopalaczy. To już taka nasza „świecka tradycja”, od czasu gdy po raz pierwszy zadałem mu to pytanie: „a co miasto zamierza zrobić w sprawie dopalaczy? ” No i się zaczęło, bo pan Piotr, jako że doktor prawa, postanowił coś w tej sprawie zrobić. Teraz nie muszę trudzić się nad wymyślaniem pierwszego pytania, bo wiadomo o co zapytać…

Efekty tych moich dociekań są takie, że wiceprezydent co rusz proponuje nowe rozwiązania prawne, nawet tak wymyślne, jak np. immisja. Chodzi o udowodnienie, iż sklepy z dopalaczami negatywnie wpływają na sąsiednie grunty, np. poprzez spadek ich wartości.

Poza tym miasto zażądało od właścicieli tych nieruchomości, by odstąpili od wynajmowania swoich lokali handlarzom dopalaczami, bo w przeciwnym razie będą musieli zapłacić 50 tys. zł odszkodowania. Cenię odwagę i upór pana wiceprezydenta, choć nie wiadomo, czy te działania cokolwiek pomogą.

Że to nie są żarty i zażywając to świństwo można dostać się szybko na tamten świat, przekonuje przykład sprzed 2 tygodni. Oto 36-letniego kaliszanina, handlującego w Lesznie dopalaczami, zabrano do szpitala. Po drodze awanturował się i wygrażał załodze karetki. Zmarł wkrótce po przewiezieniu go na oddział i wiele wskazuje na to, iż przyczyną śmierci było zażycie dopalaczy.

Gdyby pójść w czarny humor, można by rzec: „reklama dźwignią handlu! ” Sprawa jest jednak poważna, bo dopalacze, czyli środki psychoaktywne, są jeszcze gorsze niż zwykle narkotyki. Nie znajdują się na liście środków kontrolowanych przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, a działają podobnie i powodują skutki nawet gorsze niż narkotyki.

Walka z handlem dopalaczami przypomina trochę walkę z wiatrakami: co sanepid i policja zamkną jakiś punkt, to powstaje on w innym miejscu, pod zmienioną nazwą, oferując trochę inne specyfiki, ale niemniej szkodliwe dla zdrowia i życia. To straszne, lecz nasze państwo jest w dużej mierze bezsilne wobec tego procederu i nawet aktywność dziesięciu prezydentów–prawników o determinacji zbliżonej do pana Piotra na niewiele się zda, gdy państwo nic w tej materii nie zrobi.
Pojawiła się jednak iskierka nadziei, bowiem prezydent Leszna Łukasz Borowiak wystosował apel do parlamentarzystów, aby zajęli się zmianami w prawie. Na apel pozytywnie zareagował poseł PiS i wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak, aranżując spotkanie w sprawie dopalaczy z wiceministrem sprawiedliwości, w którym uczestniczył też wiceprezydent Piotr Jóźwiak.

Są tego pierwsze efekty: na wniosek samorządu Leszna minister zlecił Instytutowi Wymiaru Sprawiedliwości przygotowanie analizy skuteczności działań administracyjnych, cywilnych i karnych wobec handlarzy dopalaczami, a także opracowanie ewentualnych zmian w prawie. Pokłosiem tych działań ma być konferencja podsumowująca, która odbędzie się w marcu lub kwietniu w Lesznie.

Niektórzy może trochę na wyrost chcą nazwać ewentualny pakiet tych ustaw „aktem leszczyńskim”. Oby ministerstwo zdążyło do tego czasu przygotować jakieś sensowne rozwiązania. No i żeby to prawo zadziałało. Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*