Zarabiają na bieganiu kilkanaście tysięcy złotych na miesiąc

119
Kenijczycy nie mieli sobie równych na półmaratonie w Kościanie. Dzień wcześniej zajęli wszystkie miejsca na podium w Świdnicy Fot. mac

Reprezentanci Ukrainy, Białorusi i Litwy regularnie biorą udział w biegach organizowanych w naszym regionie. Startują nie tylko u nas, w całej Polsce. Dla wielu z nich, bieganie stanowi sposób na życie. Niektórzy z nich utrzymują się tylko z biegania. Dlatego wybierają imprezy, gdzie znajdują się atrakcyjne nagrody. Największym magnesem są nagrody finansowe.

Nie tylko biegacze zza wschodniej granicy chętnie odwiedzają Polskę. Coraz częściej przyjeżdżają nad Wisłę zawodnicy z Afryki. Najwięcej jest Kenijczyków i Etiopczyków.

W Polsce startuję od kilku lat. Chętnie przyjeżdżam – mówi nam Hilary Kimaiyo Kiptumi, zwycięzca dwóch ostatnich edycji Międzynarodowego Kościańskiego Półmaratonu im. dra Henryka Florkowskiego.

Kenijczycy dwa tygodnie temu w Kościanie zajęli prawie wszystkie miejsca na podium. Okazali się najlepsi w klasyfikacji mężczyzn oraz kobiet. Gdyby nie Mykola Jachymczuk zgarnęliby wszystkie nagrody. Ukrainiec zajął 3 miejsce. Za nim przybiegło kolejnych trzech Kenijczyków. W czołowej szóstce sklasyfikowano aż pięciu Kenijczyków.

Najlepszym z Polaków okazał się Krzysztof Szymanowski. Kościaniak ustanowił rekord życiowy 1:09,58. Jak się okazało, rekord życiowy nie zapewnił mu miejsca nawet w pierwszej szóstce. Szybsi byli Kenijczycy i Ukrainiec. Zawodnik LKS Sany Kościan powiedział na mecie, że trudno rywalizuje się z biegaczami z Afryki. Sytuację mogłyby zmienić kontrole antydopingowe. Zabronić startów im nie można. Decyduje o tym organizator.

Nie wprowadzamy zakazów i ograniczeń, gdyż kościański półmaraton jest imprezą masową – tłumaczy Edward Strzymiński, przewodniczący komitetu organizacyjnego Międzynarodowego Kościańskiego Półmaratonu im. dra Henryka Florkowskiego. – Cieszymy się, że impreza gromadzi na starcie aż tylu uczestników.

Zmiany wprowadzili w Górze, gdzie co roku organizują Bieg Niepodległości. 11 listopada odbyła się 25 edycja imprezy. Organizatorzy postanowili zmienić regulamin. Zamiast nagród finansowych zaproponowali nagrody rzeczowe. Dyrektor OKF-u w Górze Henryk Wawer przyznał, że chcą promować zdrowie. Bieg przygotowują z myślą o amatorach biegania. Do Góry nie przyjechali utytułowani zawodnicy. Nie było ani biegaczy z Ukrainy i Litwy, ani z Afryki.

Kenijczycy budzą wiele kontrowersji. Polscy zawodnicy są przekonani, że używają niedozwolonych środków dopingujących. Biegaczy z Afryki zgłaszają do zawodów teamy. Sami tego nie robią. Zespoły ze sobą rywalizują. Przy tym, oskarżają się nawzajem o grę nie fair. Ale publicznie o szczegółach nie chcą rozmawiać.

Najlepszych biegaczy posiada „Benedek Team”. Wszyscy o nim słyszeli, ale nikt nie zna szefa. Jest nim podobno Węgier, który co roku sprowadza do Europy biegaczy z Afryki. To on wybiera im biegi i decyduje o podziale nagród. Biegacze z tej puli podobno nie dostają dużo. Mogą liczyć na 20-30 procent. Sportowcy nie muszą martwić się o zakwaterowanie, wyżywienie i transport. Menadżer z Węgier załatwia im wszystkie formalności. Opłaca przelot, wize i startowe. Oni maja tylko wygrywać.

Biegacze z Afryki przyjeżdżają do nas nie po to by uczestniczyć w sportowej rywalizacji, ale pracować. Dla nich jest to zwykła robota. Tak jak my jeździmy do Londynu na zmywak, tak oni przyjeżdżają do nas na zawody. To nie są najlepsi biegacze w swoim kraju. To jest trzecia liga Kenijczyków. Oni nie startują w mistrzostwach świata, albo prestiżowych maratonach. Nie mieliby szans. Ich umiejętności wystarczają na biegi w Kościanie, Górze, Lesznie i okolicy – mówi nam jeden z organizatorów biegów, chcąc jednak zachować anonimowość.

Zdarza się, że organizatorzy biegów dla uatrakcyjnienia rywalizacji zapraszają czarnoskórych biegaczy. Mają kontakty z menadżerami i proszą ich o pomoc w załatwieniu spraw. Organizatorzy za przyjazd proponują noclegi i zwolnienie z opłaty startowej. Często partycypują w kosztach transportu. Organizatorzy biegów w leszczyńskim nie zapraszają zagranicznych zawodników.

Na przykładzie półmaratonu w Kościanie, który jest organizowany od 12 lat, można jednak zaobserwować rosnące zainteresowanie wśród zagranicznych biegaczy. Od pięciu lat w grodzie nad Obrą wygrywają tylko Kenijczycy. Bardzo dobre wyniki uzyskuje również Mykola Jachymczuk z Ukrainy. Co ciekawe, reprezentujący Uczniowski Klub Sportowy Achilles Leszno. mac

Cały artykuł w 46. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

1 KOMENTARZ

  1. A kto zabrania naszym biegaczom biegać tak szybko jak Ukraińcom czy Kenijczykom? Jeżeli są czyści to w czym problem? Zwykły ból dupy biednych polskich zawodników bo nie zgarniają kasy z nagród.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*