Zmienny jak Rusiecki

171
fot. mac

Polityczną bombą w sezonie ogórkowym w Lesznie jest transfer „niezależnego” radnego Grzegorza Rusieckiego do Platformy Obywatelskiej. Nie wiem, ile kosztowała ta zmiana barw z białej na niebieską (na pewno nie 220 mln euro jak w przypadku piłkarza Neymara), lecz na pewno oznacza dla obecnie rządzących w mieście pewien dyskomfort. Bo co by złośliwego nie napisać o nowym członku Platformy, to pan Grzegorz może stać się groźnym konkurentem Łukasza Borowiaka w walce o fotel prezydenta Leszna. A że – jak to polityk – nie dotrzymał słowa, to już inna sprawa. Widocznie oni już tak mają…

Przypomnę, iż pan Grzegorz to była wschodząca gwiazda leszczyńskiej lewicy: młody, wykształcony, z czarującym uśmiechem i trochę inny, bo co niedzielę widziany w kościele. Rusiecki zrobił błyskawiczną karierę – od szefa młodzieżowej rady do radnego lewicy i wiceprezydenta za czasów Tomasza Malepszego. Zapamiętaliśmy go jako dobrego mówcę o ładnym uśmiechu, ale o jakichś szczególnych osiągnięciach na tych stanowiskach trudno sobie przypomnieć. Ba, ówczesnemu wiceprezydentowi udało się nawet uchronić przed kojarzeniem go z aferą lodowiskową, choć sprawował nadzór nad MSiR-em w czasach, gdy miasto nieudolnie prowadziło budowę sztucznego obiektu przy stadionie Smoczyka. Głową za to zapłacił jedynie poprzedni dyrektor MOSiR-u, a Rusiecki wyszedł z tego zamieszania suchą stopą.

W styczniu tego roku Grzegorz Rusiecki odszedł z klubu radnych Lewicy, co było kolejnym krokiem w jego aksamitnym rozwodzie z tą partią. Widocznie doszedł do wniosku, że pora wysiąść z czerwonego tramwaju, tym bardziej że lewica w kraju jest poza parlamentem i szanse na odrodzenie się tej formacji są nikłe. Już w wyborach uzupełniających do Senatu Rusiecki wystartował jako kandydat niezależny, delikatnie popierany przez nową siłę polityczną, Nowoczesną. Niestety, parlamentarzystą nie został, poza tym.N zaliczyła wizerunkową wpadkę, bo jej lider Rysiek wplątał się w romans z poznańską posłanką. W regionie ujawnił się mocny lider tego ugrupowania, poseł rodem z Kościana, Adam Szłapka, więc pan Grzegorz Nowoczesną zwyczajnie sobie odpuścił.

Jak deklarował w styczniu radny Rusiecki, zrobi krok w tył, by przeanalizować pewne sprawy i zastanowić się, co dalej? Na pytanie, czy wystartuje w wyborach na prezydenta miasta, odpowiedział wtedy wymijająco, że w polityce dwa lata to wieczność, a jak będzie, to dopiero się okaże. Jednocześnie zadeklarował, iż będzie do końca kadencji niezależnym radnym, lecz w opozycji do obecnego prezydenta Borowiaka. Przypominam, co wtedy opowiadał, aby uświadomić wyborcom, ile znaczą deklaracje polityków. Co prawda G. Rusiecki obecnie nadal odpowiada niejednoznacznie na pytanie o start w wyborach prezydenckich, ale nie mówi nie.

Mydlenie oczu? Prawdopodobnie, bo nie chce mi się wierzyć, iż cały ten transfer do PO niczemu nie służy. Do tej pory Platforma, choć ma u nas nie najgorsze notowania, cierpiała na brak wyrazistych liderów. Poprzedni mocno się skompromitowali, a obecni są raczej letni, jak woda w kranie za czasu rządów Donalda Tuska.

Platformersi z Poznania wpadli więc na pomysł skaperowania Rusieckiego. Efekt jest piorunujący: PO liczyło w Lesznie 17 osób, ale podobno sześciu kolejnych pociągnął nowy. Tłumy…
Robert Lewandowski

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*