Żwirownia: piękna, dzika i zaśmiecona

287
Być może akwen stanie się wkrótce zbiornikiem rekreacyjnym Fot. kab

Nareszcie przyszło prawdziwe lato! Cieszymy się, choć upał nas wykańcza. Co można zrobić w takie dni? Szukać ochłody nad wodą. Jedni wybierają Boszkowo, inni wolą jezioro w Osiecznej. Są tacy, który z przyjemnością zabierają dzieci na odkryty basen. Jest jeszcze jedno miejsce w Lesznie, w którym zażywamy kąpieli. Niestety, nielegalnie, bo jest szczególnie niebezpieczne. Mowa o żwirowni w Zaborowie, która jest urokliwa i zabójcza jednocześnie. Na szczęście widać światełko w tunelu, bo leszczyński samorząd porozumiał się ze spółką Kruszgeo. Odkupił od niej teren i rozpoczął badania batymetryczne, czyli analizę dna wyrobiska. Wyniki będą znane pod koniec września.

W poniedziałkowe popołudnie chętnych do wypoczynku nie brakuje. Na największej z plaż można doliczyć się trzynastu osób: dziewięciu dorosłych i czwórki dzieci. Kilkoro z nich pluska się w wodzie.

Dziś jest zwykły dzień, więc jest nas niewielu, ale w niedzielę nie było gdzie palca wcisnąć – mówi Danuta Danielak. – Większość z sobotnich i wczorajszych plażowiczów stanowili Ukraińcy, których w Zaborowie nie brakuje.

Pani Danuta uwielbia to miejsce. Przyjeżdża tu od lat, lecz nie zażywa kąpieli.

Umiem pływać, ale kiedyś się topiłam, więc tu pływania nie ryzykuję – tłumaczy.

Leszczynianka nie kryje radości z faktu, że miasto kupiło ten teren. Ma nadzieję, że w końcu ten zakątek wypięknieje.

Byle zanadto nie ingerowano w przyrodę, bo cały urok tego miejsca polega na jego naturalności. Nie chciałabym na każdym kroku spotykać budek z napojami i jedzeniem – podkreśla.

Barbara Zbyszyńska plażuje na żwirowni od kilku lat. Gdy była młodsza, chętnie się kąpała, ale dziś jako dojrzała kobieta do tematu podchodzi bardzo sceptycznie. Zmroził ją wypadek sprzed lat, gdy życie stracił młody chłopak. Woli trzymać się z dala od wody, a dzieciom pozwala jedynie zamoczyć nogi tuż przy brzegu.

Dno jest strasznie zdradliwie. Doskonale wiem, że może być płytko, a kilka centymetrów dalej uskok o głębokości 50 metrów. Na plaży przy motocrossie dosłownie można było ten uskok wyczuć nogą. Na plaży, na której jesteśmy, najbardziej niebezpieczna jest prawa strona, bo tam zatopiono wiele elementów, o które można się zaczepić. Wielu osobom te elementy podziurawiły materace – relacjonuje pani Barbara.

Mimo tej świadomości wciąż przedkłada Zaborowo nad odkryty basen.

Powiem szczerze, tutaj mogę wypocząć za darmo, na basenie wraz z dziećmi wydam na bilety 18 złotych. Lubię rydzyński zalew, gdzie też można bezpłatnie wypocząć, natomiast nie przepadam za letniskiem w Osiecznej, bo tam dno jest muliste i grząskie. Poza tym w Osiecznej i Gołanicach woda po prostu śmierdzi – dodaje.

Na tej części plaży w Zaborowie większość wypoczywających wykazuje się rozsądkiem, ale kilkanaście metrów dalej rządzą młodzi: czterech chłopaków i dwie dziewczyny. W rękach nastolatek można dostrzec piwo, chłopcy udają bohaterów. Jeden z nich wspina na drzewo i na oczach kompanów skacze do wody z kilku metrów. W niewybrednych słowach koledzy komplementują chłopaka. Można tylko mieć nadzieję, że towarzystwo nie jest pijane, bo wtedy o nieszczęście łatwo.

Na kolejnej, największej plaży wypoczywa siedem osób. Kiedy ją mijam, nikogo nie ma już w wodzie, ale chwilę wcześniej któryś z plażowiczów zażywał kąpieli.

[…]

Jedno jest pewne: coś się w końcu na żwirowni zmieni. 17 hektarów tego terenu od Kruszgeo za 2,2 mln zł kupił leszczyński samorząd. Radni wpisali ten wydatek do Wieloletniej Prognozy Finansowej.

Płatność rozłożono na trzy raty w latach 2017-2019 – mówi Jolanta Jankowiak, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami UM Leszna.

Miejsce ma szansę stać się perełką, ale najpierw trzeba zbadać dno wyrobiska. Tę kwestię nadzoruje Maciej Kubiak, architekt miejski. kab

Cały artykuł w 31. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*