Ada spełnia swoje marzenia

Adrianna Płaczek robi karierę we Francji. Reprezentacyjna bramkarka rodem z Leszna zagra w Nantes. Fot. ANDRZEJ BARTKOWIAK

Kilku piłkarzy ręcznych z Leszna spełniło swój sen o grze w ekstraklasie, ale to Adrianna Płaczek zrobiła i robi największą karierę. Leszczynianka jest reprezentacyjną bramkarką. Ponadto podnosi swoje umiejętności w mocnej lidze francuskiej.

Adriana Płaczek rozpoczynała swoją karierę szczypiornistki jeszcze pod okiem Dariusza Kamieniarza w barwach MKS Leszno. Leszczynianki swego czasu rywalizowały w II lidze i były nawet bliskie awansu o klasę wyżej. Po kilku latach gry w Lesznie zawodniczka przeniosła się do Szczecina i to tam zaczynała tak naprawdę prawdziwą seniorską profesjonalną karierę. Początkowo w portowym mieście uczyła się w liceum – Centrum Kształcenia Sportowego i jeszcze przez dwa lata grała w II lidze.

Od razu do pierwszego składu

Po dwóch sezonach gry na drugim szczeblu zespół ze Szczecina awansował do ekstraklasy. Ada dostała propozycję gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, gdzie od razu została rzucona na głęboką wodę

– Dla mnie było to duże zaskoczenie. Wciąż jeszcze byłam kilkunastoletnią dziewczyną, więc przeżycie było niesamowite. Miałam 17 lat i trener dał mi szansę bronienia w meczu o najwyższą stawkę. Starałam się spłacić to zaufanie – mówi Adrianna Płaczek.

Rasmussen powołał do kadry

Jakby tego było mało, to duński selekcjoner żeńskiej polskiej reprezentacji trzy lata temu zauważył talent Ady i powołał ją na zgrupowanie.

– Byłam dumna, że zostałam zauważona przez trenera kadry. Spełniałam kolejne swoje marzenie. Mogłam założyć koszulkę z orzełkiem na piersi i przed każdym meczem śpiewać nasz hymn narodowy – przyznaje bramkarka.

Debiut w oficjalnym spotkaniu Adrianna Płaczek odnotowała w starciu z Finlandią. Już wtedy Polki miały zapewniony udział w mistrzostwach Europy, więc Rasmussen dawał szansę debiutantkom, w tym leszczyniance.

– To było miłe, niesamowite uczucie. Ten mecz, to był mój reprezentacyjny chrzest – wspomina Płaczek.

Kierunek Francja

Adrianna Płaczek dwa lata temu dostała propozycję gry we Francji w barwach Fleury Loiret Handball.

– Zderzyłam się tam ze ścianą. Poziom jest niesamowicie wysoki. Liga we Francji, obok Węgier, uważana jest za najmocniejszą na świecie. Gra tam jest niezwykle szybka. Potrzebowałam adaptacji, by przyzwyczaić się do takich wymagających standardów. Po trzech miesiącach odnalazłam się. Miałam duże wsparcie w zespole i trenerze. Przede wszystkim fajnie jest grać w jednym zespole z zawodniczkami z całego świata. Poziom jest bardzo międzynarodowy i uważam te rozgrywki za jedne z najlepszych na świecie – mówi wychowanka leszczyńskiego klubu.

Reprezentacyjna bramkarka, choć z wszystkimi szybko znalazła wspólny język, to najbliżej trzymała się drugiej bramkarki i skrzydłowej, bo to one najbardziej pomogły Polce na obcej ziemi.

– Poza tym miałam wspólny pokój z zawodniczką z Rumunii i także z nią miałam dobry kontakt, bo spędzałyśmy razem dużo czasu. To taka trójka mi najbliższa, ale oczywiście kontakt z całą drużyną wciąż mam, choć zmieniam klub – przyznaje Płaczek.

Przenosiny do Nantes

Po dwuletniej przygodzie z Fleury Loiret przyszedł czas na zmiany. Były już klub chciał zatrzymać Polkę, ale ta dała się skusić mocniejszemu zespołowi, który ma szansę zaistnieć w europejskich pucharach – Nantes Atlantique Handball.

– Skusiła mnie propozycja gry w lepszym klubie. Nantes zajęło w zakończonym sezonie 4 miejsce i będzie uczestniczyć poza ligą w spotkaniach Pucharu Europy. Podpisałam 2-letnią umowę i zrobię wszystko, by jak najlepiej reprezentować barwy nowego pracodawcy. Mam swoją ścieżkę kariery, ale na razie jestem tu i nie myślę o tym, co dalej. Chcę się rozwijać – wyznaje szczypiornistka.

W Nantes Płaczek ma świetne warunki bytowe. Klub wynajmuje apartament, pokrywa wszystkie koszty związane z zakwaterowaniem i oczywiście zaoferował profesjonalny kontrakt, na dobrym poziomie, o którym w Polsce można pomarzyć.

Rodzeństwo zaszczepiło miłość do piłki ręcznej

Warto wspomnieć, że Adrianna Płaczek wywodzi się z bardzo sportowej rodziny. W piłkę ręczną grali w Lesznie także siostra i jej brat. Siostra już w ,,rękę” nie gra. Na co dzień jest żoną Piotra Łuczaka, zawodnika Real Astromal Leszno. Brat Mateusz grał w ekstraklasie, a w tej chwili reprezentuje barwy I-ligowej Siódemki Miedź Legnica. To wspomniane rodzeństwo zaszczepiło miłość zawodniczki do tego sportu. Początkowo była widzem, oglądając kolejne spotkania, a potem podjęła decyzję o treningach, co – jak widać – przynosi owoce w postaci sukcesów w Polsce i za granicą.

– Jestem wdzięczna nie tylko rodzeństwu, ale i rodzicom. Dzięki nim jestem tu, gdzie jestem i nie byłabym takim człowiekiem jakim jestem – kończy Płaczek.

Najlepsza w lidze w Polsce. Najlepsza we Francji?

W sezonie 2015/2016 Adrianna Płaczek została wybrana najlepszą bramkarką polskej Superligi. Teraz ma szansę zostać najlepszą w jednej z najsilniejszych lig na świecie. W internecie na stronie francuskiej federacji trwa głosowanie. Adrianna Płaczek jest wśród nominowanych.

Andrzej Bartkowiak