Adrenalina rośnie i nie można jej zahamować ani kontrolować

FOT PHOTO-TEAM.PL

Instruktorzy Paweł Smejko i Markiz Białecki z „Freeflycenter” wzięli w obroty zawodników żużlowego mistrza Polski. Przez blisko dwie godziny sprawdzili umiejętności żużlowców w tunelu aerodynamicznym na leszczyńskim lotnisku. Było ekstremalnie, efektownie i widowiskowo.

Po krótkim instruktażu zaczęło się latanie. Trzy sesje po półtorej minuty każda na osobę. Adam Skórnicki i jego podopieczni mieli wystarczająco czasu, by unieść się kilkanaście metrów w powietrzu.

Przygotowani do latania byli wszyscy, z wyjątkiem dwójki stranieri. Nicki Pedersen i Emil Sajfutdinow spóźnili się na zbiórkę. Zaspali po koncercie zespołu „Braci”, który dzień wcześniej odbył się w „Toscanii” we Włoszakowicach. Żużlowcy nocowali w hotelu Sułkowski w Boszkowie.

– Pamiętajcie, że z powietrzem jeszcze nikt nie wygrał i wam też się nie uda. Dlatego stosujcie się do naszych zaleceń. Odpowiednio wyginamy ciało, ręce szeroko rozłożone, broda wysoko. Będziemy was asekurować w miarę potrzeby – mówił instruktor Markiz Białecki podczas krótkiego instruktażu, który poprzedził wejście żużlowców do tunelu aerodynamicznego.

Tobiasz Musielak jako jedyny już wcześniej odwiedził „Freeflycenter”. Pozostali jego koledzy debiutowali. Ciekawość okazała się silniejsza od strachu, więc wszyscy chętnie przebierali się w kombinezony, ubrali kaski i okulary. Mieli się wyluzować, ale wcale nie było łatwo, gdy za chwilę czekało ich ekstremalne zadanie.

Pierwszy do boju wyruszył „Tofeek’’ i jak przystało na kapitana, dzielnie sobie radził. Po nim w tunelu pojawił się Skórnicki i następnie młodzieżowcy. Daniel Kaczmarek od razu załapał, o co chodzi. Najbardziej spięty był Bartek Smektała. Napinał mięśnie, prostował ręce, jakby za chwilę miał wystartować na żużlu.

Uff, robi wrażenie! – wzdychał Adam Skórnicki po wyjściu z tunelu aerodynamicznego.

„Skóra” zdradził, że w domu ma dwa bilety do „Freeflycenter’’, ale jakoś wcześniej nie miał odwagi, by je wykorzystać. Menadżer zaliczył udany debiut i zastanawia się, czy nie spróbować drugi raz, tym bardziej że bilety czekają.

Mariusz Cwojda

Cały artykuł w 50. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*