Artystka z Lubowa podbija Dolny Śląsk

Janina Kloc w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu podczas wernisażu wystawy „Otwarty teren sztuki”. Fot. ARCHIWUM PRYWATNE
Janina Kloc w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu podczas wernisażu wystawy „Otwarty teren sztuki”. Fot. ARCHIWUM PRYWATNE

Janina Kloc, artystka ludowa z Lubowa w gminie Jemielno, prezentuje właśnie swoje prace w stolicy Dolnego Śląska. Jej obrazy można oglądać na wystawie „Otwarty teren sztuki”, przygotowanej przez Fundację Ważka i Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu. Ekspozycja została otwarta 26 października i potrwa do 29 grudnia br.

Obrazy Janiny Kloc nie są jedynymi pokazywanymi na tej wystawie. Towarzyszą im też prace innych artystów, malarzy oraz rzeźbiarzy. Ekspozycja ma ukazać, jakie tematy inspirują obecnie twórców ludowych. Fundacja Ważka już od 2012 roku prowadzi bowiem regularne etnograficzne badania terenowe na Dolnym Śląsku. Dzięki temu jej przedstawicielom udało się dotrzeć do wielu niezwykle interesujących nieprofesjonalnych artystów – malarzy i rzeźbiarzy mieszkających w województwie dolnośląskim.

– Sztuka nieograniczona zasadami akademickimi, wykraczająca poza reguły określonego stylu, a nawet – poprzez prawie całkowity brak możliwości zbytu – w większości przypadków wolna od wpływów narzucanych przez odbiorców i rynek ludowych dzieł sztuki – takimi słowami wystawę opisują jej organizatorzy.

– Udział w tej wystawie to dla mnie ogromny sukces i jestem z niej naprawdę dumna – wyznała nam artystka z Lubowa.

Pomogła jej Panorama

Pani Janina przyznaje, że malowała od dzieciństwa. Najbliższa była jej zawsze przyroda i portrety, głównie te związane z tematyką sakralną. Pierwsze prace wykonywała na workach od paszy, których w jej rodzinnym gospodarstwie nigdy nie brakowało. Swoją pasję traktowała jedynie jako odskocznię od szarej rzeczywistości. Nie sądziła wówczas, że ktoś inny w ogóle zechce oglądać jej obrazy, a co dopiero je kupić. Dziś jest zupełnie inaczej. Czuje się spełniona i doceniana. Jej obrazy zdobią prywatne domy w Polsce i za granicą, Urząd Gminy w Jemielnie, a także kościoły w Lubowie i Luboszycach.

Co ciekawe, ona sama twierdzi, że jej przygoda z prawdziwym malarstwem rozpoczęła się dzięki… Panoramie Leszczyńskiej.

Dlaczego? To do naszej redakcji zgłosiła się bowiem z prośbą o pomoc, gdy zdecydowała się na poważnie zająć malarstwem. Nie miała żadnych doświadczeń ani znajomości w kręgach artystycznych. Nie wiedziała, od czego zacząć. Napisała więc list do swojego ulubionego tygodnika. Na odpowiedź nie musiała długo czekać.

– Redaktorzy polecili mi kontakt z Centrum Kultury i Sztuki w Lesznie oraz wrocławska Cepelią. Wykorzystałam obydwa adresy. To, czego udało mi się dowiedzieć i nauczyć w Lesznie, procentuje do dziś – wyznała już kilka lat temu na łamach „PL” Janina Kloc. – To tam brałam udział w pierwszych warsztatach malarskich dla niepełnosprawnych i tam poznałam tajniki tej sztuki. Bardzo miło wspominam tę współpracę.

Potem przyszedł czas na kolejne warsztaty i plenery. Okno na świat otworzył jej jednak komputer, a właściwie internet.

Pokonała wiele przeszkód

Warto przy tej okazji dodać, że dla pani Janiny zaistnienie w artystycznym świecie było nie lada wyzwaniem. Nie dość, że mieszka na wsi, z dala od ośrodków kulturalnych to jeszcze jest osobą niepełnosprawną. We wczesnym dzieciństwie przeszła udar mózgu, który pozostawił trwały ślad. Ma trudności z mówieniem i lekki niedowład dłoni. Niepełnosprawni z niedowładem dłoni zwykle malują ustami. W jej przypadku, ze zrozumiałych względów, nie jest to jednak możliwe. Postanowiła więc wyćwiczyć dłoń i wbrew wszystkiemu sprawić, aby zaczęła słuchać poleceń głowy. Udało jej się to, choć wciąż jeszcze są sytuacje, że ręka wędruje w inną stronę niż by tego chciała. Z tego właśnie względu w jej pracach nie ma architektury, bo tam każda kreska musi być przecież perfekcyjnie naniesiona.

– Nie jest i nigdy nie było mi łatwo, ale jeśli człowiek ma dużą determinację, jest w stanie pokonać niemal każdą przeszkodę – zapewnia Janina Kloc.

Ściany swojego domu artystka ozdobiła kwiatowymi muralami. Fot. Archiwum prywatne
Ściany swojego domu artystka ozdobiła kwiatowymi muralami. Fot. Archiwum prywatne

Pierwsze, te poważne dzieła artystki z Lubowa, powstawały na jedwabiu i szkle. Obecnie skupia się jednak głównie na malowaniu farbami olejnymi na płótnie.

Zaproszenie na wystawę przez Fundację Ważka i Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu jest dla niej – jak sama przyznaje – wielkim wyróżnieniem, ale nie jest to jej pierwszy tak duży sukces. Artystka z Lubowa ma już bowiem na swoim koncie wystawy zbiorowe na regionalnych, ogólnopolskich, a nawet międzynarodowych imprezach.

Anna Machowska