Automatyzacja wkroczyła do obór. Zastępuje ciężką pracę hodowców

Współwłaścicielka gospodarstwa Mariola Kaczmarek ( z lewej) oraz właścicielka firmy Lely Center Sylwia Maćkowiak. Fot. Gerwazy Konopczyński
Współwłaścicielka gospodarstwa Mariola Kaczmarek ( z lewej) oraz właścicielka firmy Lely Center Sylwia Maćkowiak. Fot. Gerwazy Konopczyński

Roboty już od dawna znajdują zastosowanie w przemyśle. Od kilku lat trwa jednak ich ofensywa także w rolnictwie. Specjalizacją, która wykorzystuje coraz częściej ich możliwości, jest hodowla bydła mlecznego.

Czynność, nieodłączną dla tego profilu i wydawałoby się, że może ją wykonać tylko człowiek, czyli udój, coraz częściej wykonują roboty udojowe. W naszym regionie są już gospodarstwa, które korzystają z ich możliwości.

– Robot udojowy wyręcza nas w ciężkiej pracy związanej z dojeniem krów, ale przede wszystkim dostarcza nam bezcennych informacji o ich kondycji – twierdzi Paweł Kaczmarek, właściciel gospodarstwa ukierunkowanego na hodowlę bydła mlecznego w Donatowie, gm. Czempiń. – Po kilku miesiącach od momentu jego montażu nasze życie zawodowe uległo diametralnej zmianie.

Paweł Kaczmarek z żoną Mariolą kilka lat temu przejął gospodarstwo po rodzicach. Jak mówi, od zawsze były w nim krowy. Aby móc maksymalnie wykorzystać jego możliwości, postanowił skupić się na jednej specjalizacji – produkcji mleka.

– Dwa lata temu postanowiliśmy rozbudować i unowocześnić naszą oborę – opowiada Mariola Kaczmarek. – Widząc, ile czasu trzeba przeznaczyć na udój, mąż postanowił zamontować w niej robota udojowego. Nawiązał wówczas kontakt z jedną z firm zajmującą się ich montażem oraz serwisem. To z pomocą jej specjalistów rozpoczęliśmy planowanie etapów modernizacji, które uwzględniały zakup nowego urządzenia.

Obora, w której państwo Kaczmarkowie trzymali bydło, miała charakter więzionej. Przebudowano ją na wolnostanowiskową. Zmian jest jednak znacznie więcej.

– Hodowca, decydując się na zakup robota udojowego, bardzo dokładnie musi przemyśleć kwestię modernizacji obory – wyjaśnia Sylwia Maćkowiak, właścicielka firmy Lely Center w Krobi, będącej w naszym regionie dilerem holenderskiego koncernu Lely, który jako pierwszy w latach 90. XX w. wprowadził na rynek roboty udojowe. – Z naszej strony zapewniamy pomoc w tym zakresie od momentu planowania do montażu i późniejszego serwisu. Podobnie było u państwa Kaczmarków.

Hodowcy z Donatowa aktualnie posiadają stado liczące 40 krów. Docelowo będzie ono powiększone do 60 sztuk. Na taką liczbę wystarczy jeden robot. Odciąża on rolników z najbardziej uciążliwej pracy w gospodarstwie, którą wcześniej wykonywali jego właściciele oraz pracownik.

– Przed modernizacją na udój w dzień powszedni ale i święta musieliśmy przeznaczyć prawie pięć godzin – mówi Mariola Kaczmarek. – Teraz krowy dojone są przez robota, w związku z czym co jakiś czas sprawdzamy, czy wszystko przebiega zgodnie z planem.

Robot udojowy to urządzenie nie tylko wykonujące udój, ale to ponadto komputer, który dla właścicieli krów zbiera bezcenne informacje.

Krowy same wchodzą do robota, gdy czują że w wymieniu mają dużo mleka – tłumaczy Sylwia Kaczmarek. – Każda sztuka ma założony responder, na podstawie którego, jest rozpoznawana przez komputer. Udój następuje w sposób ćwiartkowy, który jest bardziej przyjazny dla krów niż tradycyjny, gdy jednocześnie były dojone wszystkie strzyki.

Przede wszystkim jednak robot dokonuje podczas udoju kompleksowej analizy mleka i zbiera informacje o kondycji krowy. Urządzenie wykona separację mleka, gdy np. krowa dostawała antybiotyki. Ustala parametry jakości mleka. Przekazuje informacje m.in. o rui. Dopasowuje do każdej sztuki ilość podawanej paszy treściwej. Kontroluje system zarządzania stadem. W razie potrzeby poprzez internet informuje hodowcę o występujących problemach.

Krowa w ciągu jednej doby może być wydojona przez robota do sześć razy. Przeważnie jednak ogranicza się to do trzech udojów. Jeżeli do robota wejdzie sztuka, która w wymieniu ma zbyt mało mleka, ponieważ już wyczerpała swój limit udoju, zostanie przepuszczona.

– Możliwości robota są bardzo duże – uważa Paweł Kaczmarek. – Wykonuje olbrzymią pracę. Informuje o aktywności każdej krowy, ilości pobranej paszy, dziennej produkcji mleka czy jego składzie chemicznym. Dzięki uzyskanym w ten sposób informacjom w większym stopniu można zadbać o stado. Badania wskazują, że w fermach gdzie roboty udojowe znalazły zastosowanie, krowy dają mleko o jedna laktację dłużej, ponieważ w wyniku częstszego doju wymiona i racice są mniej obciążone.

Zakup i montaż robota udojowego to niemały wydatek – ok. 500 tys. zł. Serwis w skali roku kosztuje kilka tysięcy złotych. Zdaniem państwa Kaczmarków inwestycja ta jest jednak opłacalna. W porównaniu z tradycyjnym udojem oszczędność w wodzie i energii elektrycznej wynosi ok. 30%. Według Sylwii Maćkowiak, właścicielki firmy Lely Center z Krobi, zainteresowanie nimi z roku na rok wzrasta.

W ub.r. zamontowaliśmy osiem tego typu urządzeń, a w tym już 19 – dodaje Sylwia Maćkowiak. – Oprócz oszczędności, bezcennej bazy danych, roboty wykonują konkretną, dokładną pracę przy udoju, a o specjalistów dojarzy jest – niestety – coraz trudniej.

Gerwazy Konopczyński