Babcia, córka i wnuczka ćwiczą wspólnie jogę

Moja mama jest jak człowiek guma - mówi Aneta Mazur z Rawicza. Razem z mamą Danutą i córką Olgą ćwiczą jogę w Bojanowie. Fot. Karolina Bodzińska

Trzy kobiety, trzy pokolenia i jedna pasja. Danuta, Aneta i Olga, czyli babcia, córka i wnuczka ćwiczą razem jogę. To doskonały sposób nie tylko na poprawę zdrowia i nastroju, ale przede wszystkim na wzajemną integrację. Dla całej trójki czas, w którym idą na jogę, to czas święty.

Pani Danuta zawsze była aktywna, ale w ćwiczeniach fizycznych rozkochała się po wypadku, któremu uległa na przejściu do pieszych. Była już wtedy po sześćdziesiątce, ale jak prawdziwa wojowniczka nie odpuściła. Stało się wręcz odwrotnie: zintensyfikowała ćwiczenia.

Mimo łez

– W 2012 roku, na przejściu dla pieszych, uległam wypadkowi samochodowemu. To było straszne doświadczenie. Przez pół roku nie mogłam stanąć na nogi. Istniały obawy, że nigdy to nie nastąpi. Noga była zupełnie sztywna – opowiada Danuta Olejnik – Domagała, mieszkanka Bojanowa, seniorka rodu.

Kiedy pół roku później, poruszając się o kulach, trafiła na rehabilitację, usłyszała zapewnienie, że jeśli będzie uczciwie ćwiczyć, to z pewnością odzyska dawną sprawność.

To było dla mnie najlepsze paliwo! Zacisnęłam zęby i ćwiczyłam, ćwiczyłam, ćwiczyłam… Bywało, że łzy leciały mi ciurkiem, ale nie poddawałam się. Kiedy zaczęłam znów zginać moją sztywną dotąd nogę wiedziałam, że wszystko uda mi się osiągnąć! – opowiada pani Danuta.

W końcu nadszedł dzień, w którym ponownie wsiadła na rower. Znów poczuła się niezależna!

Seniorka tak rozpędziła się w ćwiczeniach, że w domu małżonek zaczął z niej żartować.

– Tyle ćwiczysz, że w końcu pojedziesz na zawody i zarobisz dużo kasy – mawiał z przymrużeniem oka, gdy wdrapywała się na stryszek na swój codzienny trening.

Znajomi byli w szoku, że po tak ciężkim wypadku wróciła do fantastycznej kondycji.

A może joga?

Pewnego dnia do pani Danki zadzwoniła córka Aneta, która od pewnego już czasu ćwiczyła jogę w Rawiczu.

– Mamo, słyszałam, że w Bojanowie są organizowane zajęcia jogi. Zapiszemy się? – zaproponowała mamie Aneta Mazur.

Pani Danusi pomysł od razu się spodobał. Założyła wygodne ciuchy, schowała matę pod pachę i wsiadła na rower.

– Wiedziałam, że tak będzie. Moja mama całe życie pracowała w polu. Jest niesamowitą, zahartowaną i sprawną kobietą. W sprawności zdecydowanie bije mnie na głowę. Śmieję się, że mama jest człowiekiem gumą. Mimo różnicy wieku moje cało nie jest tak plastyczne, jak jej. Mama robi szpagat, a mnie się nie udaje. Pod tym względem, niestety, stałam w zupełnie innej kolejce – śmieje się pani Aneta.

Za to 9 – letnia wnuczka Olga, córka pani Anety, wdała się w babcię. Od małego patrzyła na babcię zakochanymi oczami i starała się ją naśladować.

– Lubimy sobie iść na strych razem poćwiczyć. Babcia ma tam różne urządzania np. biegacza, dmuchane piłki i drabinki – relacjonuje Olga.

W ubiegłym roku Olga zapytałam mamę, czy zabierze ją na jogę, a pani Aneta się zgodziła.

Razem raźniej

I tak trzy pokolenia kobiet ćwiczą razem na niewielkiej salce w Bojanowie, pod czujnym okiem Agnieszki Sakowicz, właścicielki leszczyńskiej szkoły jogi Ommm.

– Aga doskonale wyczuwa nasze nastroje i mimo różnorodności wieku w grupie umie znaleźć dla nas wspólny mianownik – mówi Aneta . – Wszyscy jesteśmy tu traktowani na równi, nie ma oceniania. Nie ma rywalizacji.

Pani Danusia pęka z dumy, że wnuczka ma takie samo hobby jak babcia. Wspólna joga to dla nich rzecz święta.

– Czasami bywa tak, że nie mamy siły na najprostsze asany. Zajęcia rozpoczynają się dość późno, ale zawsze pod koniec jesteśmy w stanie góry przenosić. To taki przypływ endorfin – mówi Aneta Mazur.

Olga i jej ukochana babcia mają też wiele innych wspólnych zajęć.

– Kiedy jestem u babci urządzamy sobie salon piękności – zdradza Olga.

W takie dni wnuczka maluje babci paznokcie, czesze ją i wykonuje makijaż.

– Z babcią nigdy się nie nudzę – zapewnia Olga.

Przykład tej trójki kobiet pokazuje, że mimo równicy wieku można znaleźć wpólną pasję i co najważniejsze – czas dla siebie nawzajem.

– Dzięki jodze nauczyłam się żyć bez pośpiechu. Wracam z pracy i ściągam zegarek. Kiedy spotykam się na ćwiczeniach z mamą i córką jestem tu i teraz. Wzajemnie darujemy sobie czas i uwagę – podsumowuje Aneta.

Szpagat? Dla 70-letniej pani Danusi to żaden problem! Fot. Karolina Bodzińska

Karolina Bodzińska