Będzie mniej kiszonki z kukurydzy

Na słabszych glebach nierzadko rośliny nie zawiązały nawet kolb. Fot. Gerwazy Konopczyński

Czym nakarmić bydło? Takie pytanie może pojawić się w pierwszej połowie przyszłego roku w wielu gospodarstwach w naszym regionie.

Wszystko to za sprawą mniejszej ilości kukurydzy, która w ostatnich latach stała się podstawą wyżywienia bydła mlecznego i opasowego.

– Plony kukurydzy są najniższe od co najmniej dziesięciu lat – mówi Konrad Klak, rolnik uprawiający kukurydzę w powiatach kościańskim i wschowskim. – Posiadając pola w okolicach Wschowy i Krzywinia, widzę że w tym pierwszym rejonie są one dużo gorsze. Było tam mniej opadów i niestety, gleby są gorsze. To wszystko znajduje odbicie w plonach.

Obserwacje Konrada Klaka potwierdzają się z tym, co widać na polach w regionie leszczyńskim. Plony są niższe niż w ostatnich latach. Wysokość strat w dużym stopniu zależy jednak od okolicy oraz gleby, na której została zasiana.

– Na ziemiach bardzo dobrych zbiory są o około 30 procent niższe niż w normalnych sezonach, na dobrych – o około 50 procent niższe, a na słabych – nawet o 70 procent niższe – twierdzi Jan Szkudlarczyk. – specjalista do spraw rolnictwa, były wiceprezes Ośrodka Hodowli Zarodowej w Garzynie, jeden z pionierów w latach siedemdziesiątych XX wieku uprawy kukurydzy w naszym regionie. – Tak dramatyczne spadki są wynikiem tegorocznej aury, między innymi zbyt małej ilości opadów wiosną, ale głównie jednak zbyt wysokiej temperatury na początku lata.

Zdaniem Jana Szkudlarczyka kukurydza bez opadów potrafi sobie poradzić przez okres nawet kilku tygodni. W tym roku zabójcze dla niej były jednak temperatury sięgające prawie 40 stopni Celsjusza w cieniu. Szansę je przetrwać miały uprawy znajdujące się na lepszych glebach, dłużej przetrzymujących wilgoć. Na słabych ziemiach nierzadko rośliny nie zawiązały nawet kolby. To wszystko skutkuje tym, że rolnicy w tym roku zbierają mniej kiszonek z kukurydzy oraz mniej suchego ziarna. Zdaniem Jana Szkudlarczyka już drugi z rzędu rok z suszą i mniejszymi plonami może bardzo uderzyć w rolników hodujących bydło. Wielu z nich rezerwy paszy skarmiło już w tym roku.

– Bydła w naszym regionie hoduje się coraz więcej – dodaje Jan Szkudlarczyk. – Niestety, z powodu suszy w ostatnich dwóch latach paszy zbiera się coraz mniej. Hodowcy będą musieli przemyśleć na wiosnę, czy warto siać w połowie kwietnia kukurydzę na słabych glebach. Jeżeli zimą opadów śniegu będzie mało, a wiosną deszczu spadnie też niedostateczna ilość, to może się okazać że plony znów będą mizerne.

W sezonach, gdy nie występowała susza, rolnicy zbierali ponad 50 ton kiszonki kukurydzy z hekara. W tym roku plony nie przekraczają 35 ton z hektara. Dla hodowców bydła jest to bardzo trudna sytuacja. Kukurydza według specjalistów daje bowiem najbardziej energetyczną paszę, którą trudno zastąpić czymś innym.

Gerwazy Konopczyński