„Belfrem na szóstkę” został Karol Solnicki

Na imię ma Karol, a nazywa się Solnicki. Nauczycielem jest raptem od czterech lat, ale marzył o tym przez całe życie. Być może dlatego tak dobrze mu to wychodzi. I to on jest tegorocznym laureatem naszego plebiscytu na najpopularniejszego nauczyciela w regionie „Belfer na szóstkę”. Czytelnicy Panoramy Leszczyńskiej nie mieli co do tego żadnych wątpliwości. Karol Solnicki wygrał zdecydowanie, otrzymując największą liczbę głosów – ponad połowę z wszystkich oddanych!

W tegorocznej, piętnastej już edycji naszego plebiscytu mieliśmy pięciu finalistów. Wyłoniliśmy ich na podstawie przesłanych nam wcześniej nominacji. Im wszystkim również serdecznie gratulujemy. Już samo znalezienie się w tym gronie to duży zaszczyt i wyróżnienie, a głosowanie pokazało, że każdy z nich ma swoją grupę sympatyków, niektórzy nawet bardzo dużą.

Nasz zwycięzca Karol Solnicki ma 29 lat i jest nauczycielem przedmiotów zawodowych (ekonomicznych) i matematyki w Zespole Szkół Ekonomicznych oraz w III LO w Lesznie.

 Od dziecka wiedziałem, że gdy dorosnę zostanę nauczycielem. U nas to tradycja rodzinna. Nie mogłem się wyłamać – wyznaje z uśmiechem „Belfer na szóstkę”. – Obaj dziadkowie, babcia, tata, brat i ciocia to nauczyciele. Jedynie mama nie jest belfrem, ale za to… pracowała przez pewien czas w szkole.

Karol Solnicki przyznaje, że rozmowy o szkole i nauczaniu były i są w jego rodzinnym domu na porządku dziennym. Nigdy nie był jednak nimi przytłoczony ani zmęczony. Wręcz przeciwnie, uważał je za fascynujące. Dzięki nim odkrył, że to nie jest zwykła praca, ale – nie bójmy się użyć tego słowa – prawdziwa misja.

– Uczciwie muszę jednak przyznać, że będąc dzieciakiem najbardziej zazdrościłem tacie możliwości kreślenia czerwonym długopisem po kartkówkach i sprawdzianach. Wówczas sądziłem, że to musi być naprawdę niezła frajda, ale dziś mam na ten temat już inne zdanie! – śmieje się K. Solnicki.

Choć sam zawód wybrał wzorując się na tacie i dziadkach, to jednak zdolności matematyczne, czyli przedmiotu którego naucza, odziedziczył po mamie – z zawodu księgowej.

– Pozostali członkowie naszej rodziny to humaniści – dodaje belfer.

Karol Solnicki lubi nie tylko nauczać, ale też uczyć się. Swoją przygodę ze studiami rozpoczął na leszczyńskiej PWSZ, ale tytuł magistra na kierunku finanse i rachunkowość zdobył już na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Poza tym na swoim koncie ma studia podyplomowe z pedagogiki na WSH w Lesznie oraz z matematyki na jednej z kaliskich uczelni.

– Od samego początku uczę w leszczyńskim ekonomiku i III LO. Sam jestem absolwentem tego ogólniaka i na początku trochę obawiałem się, jak odnajdę się w gronie swoich nauczycieli – przyznaje K. Solnicki. – Na szczęście te obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Moi nauczyciele jakoś tak w sposób naturalny stali się moimi kolegami.

W swojej pracy zawodowej nasz tegoroczny „Belfer na szóstkę” wyznaje zasadę, że najważniejsze jest, aby uczniowie z każdej lekcji coś wynieśli, a jednocześnie wyszli z niej zadowoleni. Stara się więc, aby jak najmniej uczyli się na pamięć suchych regułek, a jak najczęściej próbowali w praktyce wykorzystać przekazywaną im wiedzę. Chętnie sięga przy tym po nowoczesne technologie.

 Stąd na lekcje, podobnie jak wielu innych moich kolegów, zapraszam często specjalistów z zewnątrz. Ostatnio były u nas panie, które na co dzień zajmują się przygotowywaniem wniosków o zdobycie funduszy na otwarcie własnej działalności. Młodzież jak gąbka chłonęła to, co do nich mówiły – przyznaje zwycięzca naszego plebiscytu.

Przy tej okazji Karol Solnicki z dumą zaznacza, że jego uczniowie w ubiegłorocznej edycji konkursu „Pomysł na biznes”, organizowanego przez Inkubator Przedsiębiorczości w Lesznie, zdobyli wyróżnienie.

– Nie jestem zwolennikiem zdobywania autorytetu u młodzieży przez rygor i dyscyplinę. Zdecydowanie wolę przyjacielskie relacje, choć z wyraźnym zachowaniem granicy: uczeń-nauczyciel – mówi Solnicki.

Nasz „Belfer” zaznacza też, ze zawsze stara się traktować wszystkich jednakowo. Nikogo nie wyróżnia, ale do każdego podchodzi indywidualnie.
– U mnie można poprawić każdą ocenę. Dla jednych czwórka to spełnienie marzeń, ale dla innych katastrofa. Chce ja poprawić? Nie ma sprawy. Najważniejsze, aby uczeń był zadowolony – zdradza swoje metody pracy zwycięzca plebiscytu.

Po lekcjach z młodzieżą Karol Solnicki uczy seniorów. W ich przypadku nie jest to jednak matematyka czy ekonomia, ale… taniec. Już od kilku lat jako wolontariusz udziela się w stowarzyszeniu „Wygraj Siebie”. Na początku prowadził tam zajęcia taneczne, które były po prostu jedną z form gimnastyki. Od dwóch lat w stowarzyszeniu, pod jego przewodnictwem, działa zespół „Wygrani”. W ubiegłym roku zaprezentowali się publicznie ze swoim tańcem „Czarownych czarodziejek”. W tym roku, chcąc uczcić stulecie odzyskania niepodległości, na leszczyńskich ulicach tańczyli walca.

– Jest fantastyczny w roli nauczyciela tańca. Cierpliwy, wyrozumiały i entuzjastycznie nastawiony – przekonuje prezeska stowarzyszenia Teresa Rękosiewicz.
– Tańcem zainteresowałem się już na studiach. Chodziłem na niego w ramach wychowania fizyczne, ale szybko połknąłem bakcyla i razem z przyjaciółmi zapisałem się na salsę. Przez pięć lat byłem członkiem około 20-osobowej grupy Salsa de Caramelos, która również dawała publiczne występy – dodaje nauczyciel tańca.

Tegoroczny „Belfer na szóstkę” jest też wielkim fanem żużla. Jest obecny na „Smoczyku” na każdym meczu Fogo Unii Leszno, a jeśli tylko pozwala mu na to czas, to także na spotkaniach wyjazdowych. Anna Machowska (mach/fot. A. Machowska)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*