Blisko 500 osób oddało swoje włosy na peruki

Jedną z najmłodszych osób, które oddały swoje włosy na peruki dla była Martynka Florczak z Leszna fot. mach

Mija pięć lat, odkąd w Lesznie prowadzona jest zbiórka włosów na peruki dla kobiet po chemioterapii. W akcji zainicjowanej przez miejscowe stowarzyszenie Wygraj Siebie wzięło już udział dokładnie 481 osób. Długie warkocze, bo liczące co najmniej 25 cm, od samego początku ścinane są w salonie fryzjerskim Classic w Lesznie.

– Przychodzą młodzi ludzie i starsi, kobiety i mężczyźni. Za każdym warkoczem, który ścinam, kryje się inna historia, często bardzo wzruszająca. Nigdy nie zapomnę dwóch dziewczynek: 6-letniej Hani z Góry, która jako pierwsza oddała u nas swoje włosy i 8-letniej Martynki, która sama od urodzenia zmagała się z wieloma problemami zdrowotnymi, ale szczęśliwie je pokonała i chciała pomóc innym – wyznaje nie kryjąc emocji Renata Józefiak, współwłaścicielka salonu Classic.

Wygraj Siebie propaguje szczytną ideę, ale nie jest jej pomysłodawcą. Akcję „Daj włos” wymyśliła w 2011 roku Magda Prokopowicz, założycielka fundacji Rak&Roll z Warszawy i to tam trafiają wszystkie ścięte w Lesznie warkocze. Fundacja przekazuje je do warszawskiej perukarni Rokoko, a peruki, które z nich powstają, są bezpłatnie przekazywane kobietom po chemioterapii. Bywają miesiące, gdy Rak&Roll ofiaruje chorym nawet 25 peruk, ale nie jest to stała liczba. Wiele zależy od darczyńców.

Dlatego apelujemy do wszystkich osób z długimi włosami, które noszą się z zamiarem ich obcięcia – nie marnujcie ich. Oddajcie je w słusznej sprawie! Peruki z naturalnych włosów, których komfort noszenia jest największy, są naprawdę drogie. Kosztują kilka tysięcy złotych. Co prawda NFZ refunduje część tej kwoty, ale bardzo niewielką.

– Pięć takich peruk trafiło już do Leszna. Przekazałyśmy je potrzebującym z miasta i regionu. Pierwszą otrzymała nasza koleżanka Krysia Szulc – wspomina Teresa Rękosiewicz, prezeska stowarzyszenia Wygraj Siebie. – Niestety, Krysi nie ma jej już wśród nas. Była jednak bardzo zaangażowana w tę akcję. Jako jedna z pierwszych oddała trzymaną w domu treskę, którą zrobiła z własnych włosów. Kilka lat później, gdy dowiedziała się, że rak znowu ją zaatakował i w związku z chemią straci włosy, szybko poszła je ściąć na peruki dla innych. Pomagała też pakować podarowane przez innych warkocze. To ona nadała pierwszą paczkę do Warszawy.

Co ważne, jest to akcja, która nie ma terminu ważności. Włosy na peruki dla kobiet po chemioterapii stale są potrzebne.

– Ogromnie dziękuję Renacie Józefiak. Za jej wielkie serce i bezinteresowną chęć pomocy innym, bo włosy ścina nieodpłatnie, a każdy, kto decyduje się oddać je w ramach akcji, wychodził z salonu z fryzurą, o jakiej marzył – podkreśla T. Rękosiewicz.

Cały artykuł jest również dostępny w 48 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*