Buraków mniej, cukier będzie drożał

Fot. arch

Tegoroczna kampania cukrownicza przeszła już do historii. Dla największego zakładu w naszym regionie Cukrowni Gostyń należącej do niemieckiej spółki Pfeifer & Langen, była jedną z najdłuższych. Rolnicy – ze względu na zwartość cukru – mogą być z niej zadowoleni. Buraków mniej, ale polaryzacja dobra. Konsumenci raczej nie. Ceny białego finalnego produktu pójdą prawdopodobnie w tym roku do góry.

Kampania w naszej cukrowni trwała od 28 sierpnia do 18 stycznia – mówi Jacek Pietrowiak, dyrektor Cukrowni Gostyń. – Tak długi czas nie był jednak związany z rekordowymi plonami. Ze względu na modernizację zakładu w Środzie Wielkopolskiej, musieliśmy przejąć część jej plantatorów. Podczas zakończonej niedawno akcji przerobiliśmy ok. 790 tys. ton buraków, czyli ok. 50 tys. ton mniej niż przed rokiem. Wyprodukowaliśmy 123 tys. ton cukru. Jest to ok. 3 tys. ton mniej niż rok temu.

Do tegorocznej kampanii z obawami podchodzili cukrownicy ale też rolnicy. Głównym powodem była zeszłoroczna susza, która dała się we znaki roślinom okopowym. Jak twierdzi dyrektor Jacek Pietrowiak obawy się potwierdziły. Surowca było mniej, ponadto jego jakość była gorsza niż przed rokiem. Buraki zawierały sporo azotu, który nie został przez nie przetworzony. Zjawisko takie jest wynikiem niedostatecznej ilości wody. Z tego powodu w procesie technologicznym przerobu buraków, cukrownie bardzo dużo uzyskiwały produktu ubocznego, czyli melasy. Zadowalająca była jednak polaryzacja, czyli zawartość cukru w burakach. Na jej wysoki poziom wpłynęła… również susza.

Polaryzacja jest uzależniona od słońca – tłumaczy Jacek Pietrowiak. – Na początku kampanii osiągała poziom nawet 20%. Gdy jesienią pojawiły się deszcze, zaczęła spadać. W styczniowych dostawach wyniosła 16%. Średnia z kampanii to ponad 17%.

Nie wszyscy plantatorzy są zawiedzeni ilością zebranych buraków cukrowych podczas zakończonej kampanii. Roman Majorczyk – rolnik z Łuszkowa w gm. Krzywiń – uważa, że plony były zadowalające pomimo zeszłorocznej suszy.

Jak dodaje duży wpływ na to miała zastosowana po raz pierwszy przez niego metoda uprawy gleby pod te rośliny oraz niestosowany dotąd w jego gospodarstwie sposób zasiewów. Jego zdaniem przyczyniły się one do zachowania w glebie przez dłuższy czas wody.

Po zebraniu głównego plonu na polu, gdzie miały znaleźć się buraki, zasiałem poplon złożony z gorczycy – wyjaśnia Roman Majorczyk. – Wiosną już jej jednak nie przeorywałem. W glebę z badylami po gorczycy, które pozostały po zimie, specjalnym siewnikiem wyposażonym w dozownik płynnego nawozu, podczas jednego zabiegu zasiałem buraki oraz dostarczyłem nawóz. Jego dawka okazała się wystarczającą.

Zdaniem rolnika z Łuszkowa ten sposób zasiewu jest korzystny szczególnie w takich sezonach, jaki był w ubiegłym roku, gdy wystąpiła susza. Dzięki gorczycy, która nie została przeorana, woda z gleby w mniejszym stopniu parowała. Było jej więcej w ziemi, gdy rośliny ją potrzebowały do wegetacji.

To głównie dzięki tej technologii, według Romana Majorczyka, z hektara zebrał prawie 90 ton surowca. Średni poziom polaryzacji wyniósł u niego 17,5%. Byłby wyższy, ale buraki odstawiał do cukrowni późno, bo dopiero pod koniec grudnia.

Patrząc globalnie, buraków cukrowych ale i trzciny cukrowej zebrano na świecie mniej – reasumuje dyrektor Jacek Pietrowiak. – Rynek cukru jest ze sobą bardzo powiązany. Gorsze plony w Brazylii, Indiach, czy w krajach Europy Zachodniej oznaczają mniejszą podaż cukru na rynkach światowych. Dla konsumentów także polskich, może znaczyć, że w najbliższych miesiącach w sklepach będzie trzeba za niego zapłacić więcej.

Cały artykuł jest również dostępny w 4 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2019 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Machowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*