Były radny PiS oburzony tęczową „Seksmisją”

fot. mac

Byłem na premierze „Seksmisji” w Teatrze Miejskim w Lesznie, choć zaproszono mnie tylko na próbę generalną. Zamierzałem napisać kilka słów o tej sztuce, lecz bardziej zafrapowała mnie „recenzja” byłego radnego PiS na lokalnym portalu zatytułowana: „Po homo misji”.

O przymiarkach do przeniesienia na deski naszego teatru tego kultowego filmu dowiedziałem się na początku tego roku. Dyrektor Błażej Baraniak machnął mi wtedy przed oczyma scenopisem, chwaląc się, że jest zgoda samego mistrza Machulskiego na wystawienie sztuki w Lesznie. Potem była afera z odejściem Beaty Kawki i wydawało się, że z inscenizacji mogą wyjść nici, choć dyrektor cały czas deklarował, że premiera będzie. Latem pojawiła się kolejna zła wiadomość – w sztuce nie zagra Katarzyna Figura, przymierzana do roli dr Berny, gdyż nie uzyskała zgody dyrektora macierzystego teatru. Szybko jednak na jej miejsce znaleziono inną gwiazdę – Dorotę Stalińską. Nie wszyscy miłośnicy Melpomeny przyjęli ten ekwiwalent z zadowoleniem, ale mówi się trudno…

Przyznam, iż od czasu personalnego zamieszania w leszczyńskim TM jakoś przeszła mi ochota na teatr. Świadomie ominąłem pierwszą w nowym sezonie sztukę, monodram „Shirley Valentine”, lecz obejrzenia premiery „Seksmisji” nie mogłem sobie odmówić. Co prawda dostałem zaproszenie tylko na próbę generalną, ale – jak się okazało – można było kupić w kasie bilety na piątkową premierę. Byłem ciekaw, jak to wszystko wypadnie, nie tylko sama sztuka, po zmianie kierownika artystycznego.

Jerzy Satanowski uczestniczył tylko w próbie generalnej, natomiast na premierze nie mógł być, gdyż w tym samym czasie gościł na gali festiwalu „Pamiętajmy o Osieckiej” w Poznaniu. Dlatego na tradycyjnym spotkaniu w foyer teatru po premierze honory gospodyni pełniła reżyserka „Seksmisji” Joanna Drozda. Dyrektor Baraniak wyszedł co prawda na scenę po zakończeniu spektaklu, ale na bankiecie wolał zostać w cieniu.

Teraz jeszcze o samej sztuce. Według mnie pierwsza część była taka sobie, druga ciekawsza, choć może niespójna gatunkowo, bo zrobił się z tego minimusical. Aktorzy wykonali zbiorowo dwie piosenki, które notabene nie spodobały się eksradnemu Damianowi Szymczakowi. Pierwsza z nich była z gatunku „faceci to świnie”, czyli wybitnie mizoandryczna, że zacytuję recenzenta. Natomiast wykonanie drugiej, „tęczowej” zupełnie wkurzyło byłego radnego PiS i w związku z tym – jak podkreślił w recenzji – nie wstał z fotela i nie klaskał. Recenzent z „Elki” wyraził też oburzenie „propagowaniem feministycznych i homoseksualnych treści” w teatrze, w którym gra się też sztuki…dla dzieci. Co ma piernik do wiatraka?

Faktem jest, że młoda reżyserka wykazała się odwagą angażując do roli Jego Ekscelencji Mike’a Urbaniaka, znanego recenzenta teatralnego Gazety Wyborczej, kojarzonego ze środowiskiem gejowskim. Z kolei Dorota Stalińska to uczestniczka ulicznych protestów w obronie konstytucji i sądów, więc u D. Szymczaka również nie ma wysokich notowań. Ale najwięcej dostało się dyrektorowi: „Jestem w szoku, panie dyrektorze Baraniak, nie spodziewałem się po panu czegoś podobnego. I na coś takiego idą pieniądze podatników. Osobiście nie życzę sobie tak wydawanych środków miejskich”. Co to teraz będzie?! Robert Lewandowski

12 KOMENTARZE

  1. Za to Pan bawił się doskonale. W końcu siedzieliśmy obok siebie i widziałem z jakim zapałem Pan klaskał. Jak widać Panu podoba się zmiana zakończenia genialnej komedii, tak, by wykorzystać ją do propagowania w naszym Teatrze skrajnych, lewicowych „ideologii.”

    Damian Szymczak

  2. a ja – oprócz czytania w felietonie poglądów innych – spodziewałam się … własnego zdania Pana Redaktora nt. rzeczonego Spektaklu!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*