Były wielkie nerwy, padły mocne słowa

Mieszkańcy w rozmowie ze znaną dziennikarką nie kryli emocji. Żadna ze stron zdania nie zmieniła. Fot. Anna Machowska

Sprawa rozbudowy wysypiska śmieci w Rudnej Wielkiej koło Wąsosza budzi ogromne emocje. Grupa mieszkańców od miesięcy sprzeciwia się planowanej inwestycji, która – jak podkreślają – jest dla nich szalenie uciążliwa. Szukając wsparcia pukają do wielu drzwi. Zwrócili się również do ministrów i ogólnopolskich mediów. Na ich apel odpowiedziała Elżbieta Jaworowicz z programu „Sprawa dla reportera”. Kilka dni temu z kamerą przyjechała do wioski pod Wąsoszem.

W Rudnej Wielkiej na znaną dziennikarkę czekali nie tylko protestujący mieszkańcy, ale też znacznie liczniejsza grupa pracowników składowiska należącego do wrocławskiej firmy Chemeko System. Na nagarnie przyszli z dużymi transparentami, na których widniały między innymi hasła „To jest miejsce naszej pracy”, „Nie zabierajcie nam pracy”! Każda ze stron usiłowała przekonać Elżbietę Jaworowicz do swoich racji.

Słowne przepychanki

Podczas spotkania było bardzo głośno, a momentami również bardzo nerwowo. W grupie ponad stu osób, jakie zebrały się pod bramą składowiska, nie brakowało takich, które krzykiem i obraźliwymi słowami obrzucały swoich przeciwników.

– Nie chcemy rozbudowy tego składowiska. Chcemy wreszcie normalnie żyć. Latem nie możemy okien otworzyć taki jest fetor – mówili zdesperowani mieszkańcy.

– Kto z was chciałby mieć pod nosem jedno z największych wysypisk w kraju – protestujący wprost pytali pracowników Chemeko System.

Po raz kolejny przypomnieli też dobrze znaną już w regionie historię o gigantycznych szczurach, które biegają po okolicy.

Śmiechu warte – stwierdziły kobiety pracujące na składowisku. – My też tu mieszkamy, w tej gminie, ale jakoś nigdy tych szczurów wielkości małych psów nie widziałyśmy. Nigdy!

– A skąd są ci ludzie z transparentami? Nie znam ich nawet z widzenia! Nie wmówicie nam, że oni tu pracują. Ponoć zostali dowiezieni z Wrocławia autokarem – mówił, nie kryjąc oburzenia, jeden z protestujących przeciwko rozbudowie składowiska.

Brednie – broniły się kobiety. – Nie wiesz, jak rzecz wygląda to nie powtarzaj. Wszyscy pracujemy w Chemeko-System. To duża firma, do której należy nie tylko składowisko w Rudnej Wielkiej.

Emocje ze spotkania szybko przeniosły się również do internetu. Dość dodać, że informacja zamieszczona na naszym portalu zyskała dużo ponad sto komentarzy, w których nie brakuje mocnych słów i oskarżeń.

Kontrowersje od początku

Wrocławska spółka Chemeko – System świadczy usługi odbioru i zagospodarowaniem odpadów komunalnych i przemysłowych. Posiadając status regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych RIPOK i – jak zaznacza na swojej stronie internetowej – ma możliwość kompleksowego zagospodarowania odbieranych odpadów z wykorzystaniem własnych instalacji. Jest właścicielem m.in. składowiska odpadów w Rudnej Wielkiej, które zajmuje obecnie powierzchnię około 10 ha, ale firma chce je po raz kolejny rozbudować. Czwarta kwatera ma mieć ok. 5,7 ha i miałaby powstać w sąsiedztwie trzech obecnie działających. Te jednak wcześniej mają zostać zamknięte.

Przypomnijmy, że składowisko w Rudnej Wielkiej działa od 2003 roku i w zasadzie od początku budzi większe lub mniejsze kontrowersje. Zanim ruszyła jego budowa mieszkańcy też protestowali przeciwko tej inwestycji, a na miejsce przyjechała Elżbieta Jaworowicz.

Obok zdeklarowanych przeciwników wysypisko ma jednak także zwolenników. Jest bowiem jednym z większych zakładów pracy na tym terenie. Zatrudnia 70 osób. Znaczne korzyści z jego funkcjonowania ma także gmina, na której konto rocznie wpływa z tego tytuł około 2 mln zł z podatków i innych opłat.

Anna Machowska

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*