Nie chcemy złej zmiany

fot. S. Skrobała

W polityce nastąpiło jakieś przyspieszenie. Widać sroga zima idzie i samorządowcy się spieszą, skoro sesja Rady Miejskiej Leszna została zwołana na wtorek, a nie – jak nakazuje tradycja – na czwartek. Z jednej strony to dobrze, bo mogę komentować na gorąco, to co się wydarzyło wczoraj, z drugiej jednak źle – bo inni zdążyli to zrobić przede mną. Taki urok tygodnika. Ale co tam! Tematów na szczęście nie brakuje…

Weźmy pierwszy z brzegu: od nowego miesiąca szpital wojewódzki wypowiedział umowę najmu pomieszczeń spółce Nafis. Spółka w przyziemiu prowadziła usługi z zakresu kardiologii inwazyjnej, czyli zakładała stymulatory serca, stenty czy inne bypassy. Ale od grudnia robić już tego nie będzie, bo na podobny pomysł wpadła dyrekcja WSZ.

Z pomocą Urzędu Marszałkowskiego sporo zainwestowano w pracownię hemodynamiki, a teraz zatrudniono dziewięciu specjalistów od kardiologii inwazyjnej. Przez kilka lat oba podmioty: spółka Nafis i szpital w Lesznie działały zgodnie, ale sielanka skończyła się w momencie zmiany władzy w WSZ. Nowa dyrekcja doszła do wniosku, że więcej można zarobić świadcząc samemu wysokospecjalistyczne usługi medyczne. I wykurzyła z murów szpitala konkurencję, zwalając winę na nich.

Nafis buduje przy szpitalu swój obiekt i o to oficjalnie poszło. Szpital zarzucił im, że stawiają konkurencyjny obiekt pod nosem, z którego żadnego pożytku już mieć nie będzie, bo i z czego? Ani z dzierżawy, ani z usług medycznych, więc nastała pomiędzy nimi wojna, czego finałem jest wyprowadzka Nafisa z końcem listopada. Oby na tym konflikcie nie stracili pacjenci.

Źle też dzieje się na lotnisku, a dokładnie w Centralnej Szkole Szybowcowej. Firma jest w permanentnym kryzysie, szefowie zmieniają się co kilka miesięcy, a na dodatek źle im się ostatnio układa z miastem. Z zasiadania w radzie szkoły zrezygnował prezydent Łukasz Borowiak. Jak zaznaczył, na znak protestu przeciw polityce Aeroklubu Polskiego, który jest właścicielem CSS. Konkretnie chodzi o obniżenie rangi lotniska poprzez rezygnację z obsługi lotów międzynarodowych, z czego korzystali m.in. biznesmeni. Szkoła postanowiła też drastycznie podnieść miastu stawkę za wynajęcie płyty lotniska na piknik szybowcowy. Z 40 tys. na 180 tys. zł.

Co będzie dalej? Miasto ma swój pomysł na funkcjonowanie lotniska w Strzyżewicach i prawdopodobnie już niedługo wypowie umowę Aeroklubowi Polskiemu na dzierżawę. Być może miasto spróbuje samo zarządzać lotniskiem lub utworzy specjalny podmiot. Prezydent Borowiak zrobił już pierwszy krok i powołał pełnomocnika ds. lotniczych w osobie Michała Graczyka. Pan Michał jest znaną osobą w środowisku lotniczym i od lat pomaga w organizacji pikniku. Swoją drogą, od przyszłego rok zmieni się nazwa tej imprezy na SoundAir Festival Leszno. Brzmi efektownie i światowo, więc jest nadzieja, że impreza w 2017 r. będzie jeszcze lepsza.

Widać wyraźnie, iż idą ciężkie czasy, skoro nawet podmioty żyjące z budżetu ostro walczą z konkurencją i chcą wziąć sprawy we własne ręce. Z jednej strony to dobrze, bo może przyczyni się to do poprawy jakości świadczonych usług, z drugiej – należy uważnie przyglądać się tym zmianom, bo zawsze istnieje ryzyko, że zamiast dobrej mamy złą zmianę. A tego byśmy raczej nie chcieli…
Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*