Choroba bostońska atakuje. Groźnie wygląda, ale nie musi być groźna

257
Bostonka charakteryzuje się wysypką między innymi na stopach Fot. wikipedia.org

Gdy zaatakuje dziecko, bo to zwykle ich dotyczy to schorzenie, objawy mogą przyprawić rodziców o palpitację serca. Tak zwana choroba bostońska w gruncie rzeczy nazywa się chorobą dłoni, stóp i jamy ustnej. Najwięcej zachorowań odnotowuje się wiosną, latem i wczesną jesienią. Zimą, odpowiedzialne za wystąpienie dolegliwości wirusy Coxsackie, są mniej aktywne.

Schorzenie najczęściej dotyka dzieci poniżej 10 roku życia. Powodujące je wirusy w bardzo łatwy sposób się rozprzestrzeniają, nawet przez dotyk. Dlatego najczęściej do zakażenia dochodzi w przedszkolach, szkołach czy innych miejscach, gdzie mamy do czynienia z dużymi skupiskami ludzi. Nie jest łatwo ustrzec się choroby bostońskiej, ale na pewno profilaktycznie, zresztą nie tylko ze względu na te wirusy, warto często myć ręce (czasem przypadłość ta nazywana jest chorobą brudnych rąk).

Niektórzy potocznie mówią o bostonce: „skarpetki-rękawiczki”, bowiem jeden z jej objawów to wysypka pęcherzyków pojawiających się na dłoniach i stopach, a także w jamie ustnej i w gardle. Obserwuje się ją również na pośladkach, genitaliach czy w pachwinach. Do tego dochodzi ból gardła i wysoka gorączka, często przekraczająca 39 st. C. Na pierwszy rzut oka można pomylić to schorzenie z ospą wietrzną. Pediatra szybko zweryfikuje, z którym schorzeniem mamy do czynienia. Przy chorobie bostońskiej wysypka występuje w charakterystycznych miejscach, z kolei przy ospie może rozsypać się na całym ciele.

Choroby bostońskiej, choć objawy wyglądają często dość groźnie, nie zwalcza się antybiotykami. Jest to schorzenie wirusowe, więc podawanie antybiotyków nie ma sensu. Wręcz przeciwnie, może dodatkowo osłabić florę bakteryjną w jelitach i odporność organizmu. Leczenie choroby bostońskiej sprowadza się zazwyczaj do łagodzenia objawów, np. obniżenia gorączki, smarowania wykwitów maściami, podawania środków przeciwbólowych. Istotne jest dbanie o to, by dziecko nie rozdrapywało pęcherzyków. Powstające nawet niewielkie ranki mogą prowadzić do nadkażeń, a wtedy trzeba będzie już zaordynować antybiotyk i leczenie się wydłuży.
Równie ważne jest nawadnianie organizmu. Trzeba liczyć się z tym, że chore dziecko niekoniecznie chętnie będzie przyjmować płyny, a tym bardziej stałe pokarmy.
Anna Maćkowiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*