Ciało noworodka znaleziono w szafie

Wszyscy zastanawiają się, jak w takiej małej miescowości mógł rozegrać się podobny dramat. Fot. Jakub Latusek

Makabryczne odkrycie w jednym z mieszkań w Miejskiej Górce. W szafie odnaleziono zwłoki noworodka.

Mieszkańcy Miejskiej Górki nie mogą wyjść z szoku, jaki wywołała informacja o znalezieniu zwłok noworodka w jednym z mieszkań. Podejrzana o zabójstwo jest matka dziecka.

Ukrywała ciążę

Jak udało nam się ustalić, Alicja B. od kilku lat wynajmowała mieszkanie w Miejskiej Górce. Kobieta ukrywała swoją ciążę przed najbliższymi oraz przyjaciółmi, mówiąc, że jest chora. Powodem powiększającego się brzucha miał być mięśniak i rak narządów rodnych.

Feralnego dnia, 2 lipca zakrwawioną kobietę znalazł partner, który przewiózł ją do szpitala w Rawiczu. Według naszych informacji również on nie miał świadomości, że kobieta jest w ciąży.

W szpitalu lekarze stwierdzili, że kobieta niedawno przeszła poród. Ponieważ nie było z nią dziecka, postanowili zawiadomić policję. Policjanci udali się do miejsca zamieszkania 30-latki i tam odkryli w szafie zwłoki noworodka.

Sekcja zwłok wykazała, że był nim chłopczyk. Żył najprawdopodobniej tylko kilkanaście minut. Zginął od uderzenia narzędziem tępokrawędzistym.

– Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dzieciobójstwem – powiedział Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Smętkowski poinformował w sobotę, że 30-latce zostały już przedstawione zarzuty. Jak mówił prokurator, „kobieta w piątek po południu opuściła szpital i zaraz po tym została zatrzymana. Wczoraj wieczorem został jej przedstawiony zarzut zabójstwa“. Więcej szczegółów prokuratura podawać nie chce.

„Widać bardziej kochała koniki“

Zawrzało w internecie. Wśród komentarzy pod naszą publikacją pojawiło się sporo emocjonalnych komentarzy. Dominuje chęć rewanżu na kobiecie za zabicie dziecka oraz szok i niedowierzanie. Wielu internautów zadaje sobie pytanie, jak młoda kobieta z normalnej rodziny mogła posunąć się do takiej zbrodni?

„Widać bardziej kochała koniki“ – napisała jedna z internautek. W mediach społecznościowych Alicja B. chętnie dzieliła się bowiem swoją pasją związaną z końmi. Wspólnie z partnerem pracowali w jednej z okolicznych stadnin. W środowisku uchodziła za ekspertkę od koni. Lokalni hodowcy nie bali się oddawać jej pod opiekę nawet najbardziej narowiste zwierzęta. „Miała do tego rękę“ – powiedział nam jeden z nich.

W to, co się stało, nie mogą też uwierzyć mieszkańcy Bruszczewa w pow. kościańskim, skąd pochodzi Alicja B.Jej rodzina mieszka w tej wsi i jest ogólnie szanowana. Sąsiedzi podkreślają, że to zwyczajna i porządna rodzina. W szoku są także nauczyciele z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Nietążkowie, które ukończyła Alicja B.

– Osobiście jej nie uczyłam, ale ta wiadomość to dla mnie szok. Trudno uwierzyć w to, co się stało – mówi dyrektor ZSP w Nietążkowie Arleta Adamczak-Puk.

Alicję B. uczyła fizyki natomiast wicedyrektor Monika Oleszak.

– Chodziła do technikum hodowli koni, rocznik 2005-2009. Byłam wychowawczynią jej klasy przez dwa lata. Pamiętam ją jako bardzo dobrą uczennicę, uczynną, pozytywną, lubianą. Brak słów – mówi Monika Oleszak.

Alicja B. na wniosek prokuratury została tymczasowo aresztowana na okres trzech miesięcy. Usłyszała zarzut zabójstwa noworodka.

Jakub Latusek, Andrzej Rajewicz