Cmentarze, które znikły bez śladu

Spacer cmentarnymi alejkami zazwyczaj kieruje nasze myśli ku przeszłości. Do tych, którzy może jeszcze niedawno byli wśród nas. Z którymi nas wiele łączyło lub mijaliśmy się jedynie od czasu do czasu na ulicy. W przeddzień jednego z najbardziej refleksyjnych dni w roku chcę zaprosić mieszkańców na nieco inny spacer: śladem dawnych leszczyńskich cmentarzy. Starsi znają te miejsca doskonale, młodsi często nawet nie zdają sobie sprawy, że chodzą bądź jeżdżą tam, gdzie niegdyś znajdowały się groby.

Taką tajemnicę kryje m.in. Park Jana Jonstona. Niegdyś mieścił się tu cmentarz parafii ewangelicko-reformowanej. Powstał najprawdopodobniej w pierwszej połowie XVII w. Rozpościerał się na przestrzeni około 30 arów i otoczony był wysokim murem.Spacerując pomiędzy znajdującymi się tam nagrobkami można było wiele dowiedzieć się o ówczesnych leszczyniakach.

– Opisywano bowiem na bokach obelisków oraz na ozdobnych, obficie dekorowanych kartuszach i na płytach sytuacje rodzinne zmarłych, ich małżonków i dzieci, upodobania, zajęcia, zasługi czy nawet odbyte podróże – pisze Janina Małgorzata Halec w książce pt. „Leszczyńskie cmentarze”.

W okresie międzywojennym nekropolia stała się też miejscem pochówku wiernych należących do istniejącej wówczas w Lesznie parafii Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego. Cmentarz przestał pełnić swoją funkcję na mocy uchwały Miejskiej Rady Narodowej z 1947 r. Do dziś niektórzy leszczyniacy wspominają go jako cmentarz kalwiński. W okresie międzywojennym, w „Ilustrowanym opisie Leszna i ziemi leszczyńskiej”, tak przedstawiał go dr Bronisław Świderski:

– Piękny cmentarz kalwiński, ze swemi starożytnemi nagrobkami z 17 i 18-go stulecia. Wśród nich zwraca uwagę znaczna ilość nagrobków o polskich, dziś jeszcze nam znanych nazwiskach szlacheckich.

W parku pozostał m.in. pomnik patrona tego miejsca. Imię Jana Jonstona, przyrodoznawcy, historyka, filozofa, pedagoga, lekarza, nosi od 1976 r., a stojący tu monument jest jedynym pomnikiem Jonstona w Europie.

Historia miejsca pochówku niegdysiejszych mieszkańców Leszna przypomniała o sobie u progu XXI w. Podczas remontu trasy W – Z znaleziono szczątki złożonych tu zmarłych, a także tych, którzy zostali pochowani na znajdującym się przy kościele pw. św. Krzyża cmentarzu luterańskim.

– Najstarsza część nekropolii rozciągająca się wokół kościoła była otoczona murem, w którym wykuto wnęki. Początkowo ten teren sięgał aż do pastorówki, w którym to budynku mieści się obecnie muzeum okręgowe. Z czasem powiększono go o obszar za wałami miejskimi – opisuje Małgorzata Gniazdowska z Muzeum Okręgowego w Lesznie.
Cmentarz przestał istnieć w drugiej poł. lat czterdziestych XX w. Dziś na jego terenie znajduje się m.in. skrzyżowanie Al. Jana Pawła II z Al. Zygmunta Krasińskiego oraz ul. C. K. Norwida, a także przedzielony trasą W – Z Park im. Johanna Heermanna, zmarłego w Lesznie literata oraz pastora ewangelickiego. Część nagrobków z luterańskiej nekropolii przeniesiono do lapidarium przy kościele św. Krzyża, które do dziś przypomina historię sprzed lat.

Anna Maćkowiak
*W tekście wykorzystano m.in. informacje oraz cytaty z książki pt. „Leszczyńskie cmentarze. Praca zbiorowa pod redakcją Janiny Małgorzaty Halec”.

Cały artykuł w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

PLATFORMA NEXTO PLATFORMA EGAZETY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*