Takie czasy, że praca szuka człowieka. Pytanie, czy go znajdzie?

Jest wiele zawodów, w których coraz częściej brakuje rąk do pracy. Coraz trudniej m.in. o dobrego rzemieślnika Fot. ama

W rozmowach na temat rynku pracy coraz rzadziej przywołuje się pojęcie bezrobocia. Dziś praca szuka człowieka i coraz trudniej go znaleźć – twierdzi wielu pracodawców. Szczególnie, gdy potrzebny jest dobry fachowiec. Mimo napływu Ukraińców wciąż jest wiele wakatów, zwłaszcza wśród pracowników fizycznych. Bardzo trudna sytuacja zapanowała na rynku usług transportowych. Kierowcy są na wagę złota.

To jeszcze nie jest rynek pracownika – hamuje euforię Wiesław Szczechowiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Lesznie.

Potwierdza jednak, że wśród ofert, również tych „przechodzących” przez PUP, pojawiają się propozycje zdecydowanie korzystniejsze od najniższej krajowej, która wynosi obecnie 2,1 tys. zł brutto.

Już pobieżny rekonesans po lokalnym rynku pokazuje, że brakuje rąk do pracy. Na ścianie jednego z marketów w Lesznie wisi ogromny billboard zachęcający, by dołączyć do grona pracowników dużej sieci handlowej. Kandydatom oferuje się umowę o pracę bez okresu próbnego, wymiar etatu dopasowany do potrzeb, premie i nagrody roczne, wyprawki dla dzieci (pierwszoklasistów i noworodków), a nawet paczki na Dzień Dziecka. Wewnątrz, na ogłoszeniu przyklejonym do szyby można znaleźć konkretne propozycje finansowe: 2650 zł za etat, 1988 zł za 0,75 i 1325 zł za pół etatu na stanowisku sprzedawcy– kasjera.

W ostatnim czasie wzrosły wynagrodzenia pracujących „na kasie” – zauważa Renata Nowicka, szefowa działu usług rynku pracy Powiatowego Urzędu Pracy w Lesznie.

Oferty wyświetlane na tablicach ogłoszeń w leszczyńskim PUP dzielą się na tzw. zamknięte i otwarte. Z tych pierwszych skorzystać można za pośrednictwem urzędu pracy. W przypadku oferty otwartej przy ogłoszeniu podawany jest namiar do pracodawcy i zainteresowani mogą kontaktować się bezpośrednio z nim. W grupie propozycji otwartych duży udział mają te przekraczające, niekiedy znacznie, wynagrodzenie w wysokości najniższej krajowej. I tak np. w poniedziałek, 11 czerwca rano wśród ofert można było znaleźć pracę dla montera instalacji i urządzeń sanitarnych za 3500 zł, montera/konserwatora instalacji wentylacyjnych za 3500-4500 zł czy murarza nawet za 4800 zł (wszystko to kwoty brutto).

Rosnący poziom wykształcenia sprawił, że wzrosły też oczekiwania absolwentów szkół czy uczelni w zakresie zatrudnienia. Coraz mniej osób zainteresowanych jest pracą fizyczną. Częściowo tę lukę wypełnili obywatele Ukrainy, ale są branże, w których brakuje wykwalifikowanych pracowników, np. w budowlance – dodaje Renata Nowicka.

Jako kolejny przykład podaje zawód zawodowego kierowcy.
Każdego roku grupa kierowców przechodzi na emeryturę, a wykształcenie pracownika trwa zwykle kilka miesięcy i kosztuje kilka tysięcy złotych. Nie każdy pracodawca może sobie na to pozwolić, a kandydatów w tej branży, w której zarobić można nawet 5-6 tys. zł, również mamy coraz mniej – zaznacza Renata Nowicka. – Jest to specyficzna praca, wiążąca się często z dłuższymi nieobecnościami w domu. Dlatego niektórzy zawód ten wykonują tylko przez kilka lat, by podreperować domowy budżet, a później wybierają coś, co pozwoli im na bardziej stabilne rodzinne życie.

Ogłoszenia typu: „dam pracę” można dziś znaleźć nie tylko na billboardach czy w urzędzie pracy. Mnóstwo ich również w internecie. W naszym portalu ogłoszeniowym sprzedajwsieci.pl widnieją m.in. ogłoszenia zamieszczone przez McDonald’sa. Sieć popularnych restauracji oferuje 2800 zł na rękę na miesiąc. Na 1900 zł na rękę mogą liczyć, pracując od poniedziałku do piątku, nieletni w ramach wakacyjnego zatrudnienia. Marian Zając, właściciel restauracji McDonald’s w Lesznie, nie ukrywa, że wśród jego pracowników znaczącą grupę stanowią Ukraińcy.

Skoro Polacy nie chcą pracować, a w wielu przypadkach nie ma woli podjęcia zatrudnienia ze strony przedstawicieli polskiego społeczeństwa, nie widzę przeszkód, by dać szansę obcokrajowcom. W naszej sieci pracują Ukraińcy, którzy awansowali już na stanowiska menadżerów, co w McDonald’sie nie jest łatwe – zaznacza Marian Zając.

Jego zdaniem 2018 lub 2019 r. może być przełomowym na rynku pracy.
Dzięki usprawnieniom technicznym i organizacyjnym dziś zatrudniamy o połowę mniej ludzi niż kiedyś. W dobie globalizacji migracje zarobkowe będą coraz bardziej powszechne. Za kilka lat może okazać się, że gdy rodzimy pracownik zapuka z prośbą o zatrudnienie, usłyszy, iż nie ma już wakatów albo że ma zbyt wygórowane wymagania – prognozuje Marian Zając.

Braki w danym zawodzie próbuje się uzupełnić, tworząc w szkołach klasy branżowe pod patronatami różnych firm. Ich szefowie mają nadzieję, że absolwenci przyjdą później do nich. Dzięki takim manewrom firma zyskuje pracownika, którego de facto sama sobie wykształciła.

Wiesław Szczechowiak porównuje obecną sytuację na rynku pracy z tą sprzed kilku czy kilkunastu lat. Dla przykładu w lutym 2003 r. w leszczyńskim PUP zarejestrowanych było prawie 7,9 tys. bezrobotnych. W maju 2018 r. liczba ta oscylowała w granicach 1,9 tysiąca. Na koniec maja stopa bezrobocia w Lesznie i powiecie wynosiła 3,5%. Jednocześnie znacząco wzrosła liczba ofert zatrudnienia.

W Lesznie i powiecie leszczyńskim tak niskiego bezrobocia nie było od 25 lat. Coraz mniej osób się rejestruje. Nie odnotowujemy również zwolnień grupowych – zauważa Wiesław Szczechowiak.

Podczas wakacji przynajmniej część pracodawców będzie miała trudny orzech do zgryzienia. Pracownicy pójdą na urlopy. Nie wszystkich da się zastąpić innymi zatrudnionymi na etatach. Czy znajdą się chętni do sezonowej pracy, skoro brakuje osób zainteresowanych etatowym zatrudnieniem?

Cały artykuł jest również dostępny w 23 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Anna Maćkowiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*