Część psów trzymana była w króliczych klatkach

61
W tych klatkach mieszkały psy, a obok leżała głowa krowy FOT. FUNDACJA MONDO CANE INSPEKTORAT POZNAŃ

Już wiele w życiu widzieliśmy, z różnymi sytuacjami się spotkaliśmy, ale takie widoki to tylko na polskiej wsi… Smród, łańcuchy, coś co przypominało budy, zero misek, zero wody, zero jedzenia dla psów, tylko wszędzie po całej posesji walające się cząstki nieżyjących zwierząt gospodarskich – opisuje swoją ostatnią ubiegłoroczną interwencję Karolina Marta Marzec z Fundacji Mondo Cane Inspektorat Poznań.
Wolontariusze fundacji wspólnie z przedstawicielami Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Gaju w czwartek (28 XII) zawitali do jednego z gospodarstw w Bieżyniu (gm. Krzywiń). Na posesję udało im się wejść pod pretekstem przekazania pomocy w postaci karmy dla psów. Kontrola nie trwała długo. Działacze po tym, co tam zobaczyli szybko opuścili gospodarstwo i o sprawie zawiadomili: policję, urząd gminy oraz Powiatowego Lekarza Weterynarii w Kościanie.

Naszym oczom ukazały się maleńkie psy przywiązane łańcuchami do koszmarnych konstrukcji zwanych budami, obok leżały ogromne kości zwierząt nieznanego pochodzenia. (…) Podeszliśmy do czegoś co kiedyś było klatkami dla królików. Jednak zanim otworzyliśmy to coś, naszym oczom ukazała się leżąca odcięta głowa krowy – relacjonuje swoją wizytę Karolina Marta Marzec. –Otworzyliśmy wreszcie królicze klatki, a tam 3 przerażone piętrami ułożone psy, które nigdy tego syfu nie opuszczały. Dla dobicia nas znaleźliśmy jeszcze psiaka w typie owczarka, który był przywiązany łańcuchem w kojcu którego również nigdy nie opuszczał. Błoto, deszcz, smród i wszechobecny jazgot przerażonych psów to był dramat jakich mało.

Interwencja została przeprowadzona zgodnie z prawem – mówi Radosław Nowak, oficer prasowy KPP w Kościanie. – Nasza rola sprowadzała się do asysty i zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim jej uczestnikom. Przyjęliśmy również zawiadomienie dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Na postawienie zarzutów jest jednak za wcześnie. Najpierw musimy ustalić wszystkie okoliczności i poczekać na opinię powiatowego lekarza weterynarii. mach

Cały artykuł dostępny jest w 1 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*