Czy na torach muszą ginąć ludzie?

Co roku na torach giną dziesiątki osób. Część z nich to ofiary wypadków na przejazdach kolejowych, głównie bezmyślności kierowców. Sporo osób umiera jednak wskutek samobójstw i nieszczęśliwych wypadków przy przychodzeniu przez tory.

Dwa niedawne tragiczne wypadki w Lesznie po raz kolejny pokazały, że w zabezpieczenie torowisk, zwłaszcza w miejscach uczęszczanych przez pieszych, wciąż trzeba inwestować.

Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe od 2005 r. prowadzi kampanię społeczną „Bezpieczny Przejazd”. Według statystyk 98 proc. wypadków na przejazdach powodują kierowcy. Dlatego przestrzeganie przed ryzykownym zachowaniem, a także wzmacnianie bezpieczeństwa jest priorytetem w działaniach zarządcy infrastruktury.

– W ciągu ostatnich czterech lat liczba wypadków na kolei zmniejszyła się o jedną czwartą, a poszkodowanych o 44 proc. Rok 2014 był najbezpieczniejszym w historii. Od początku tego roku na przejazdach i przejściach kolejowych doszło do 147 wypadków i kolizji, to o pięć mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na poprawę bezpieczeństwa na kolei Grupa PKP przeznaczyła w ciągu ostatnich czterech lat 25 mld zł – tłumaczy Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK.

Wypadki zdarzają się nie tylko na przejazdach. Niedawno w ciągu trzech dni w rejonie ul. Tama Kolejowa w Lesznie zginęło dwóch mężczyzn. Wyjazd ze stacji w Lesznie w kierunku Wrocławia bardzo często jest miejscem śmiertelnych zdarzeń. Od 2010 do 2015 r. na torach zginęło w mieście 12 osób, a dwie osoby zostały poważnie ranne.
ram

 

Cały artykuł w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

PLATFORMA NEXTO PLATFORMA EGAZETY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*