Daria, która chce latać na wodorze

Daria Dudkiewicz-Goławska laury za ubiegły rok zbierała jeszcze w lutym podczas rozstrzygnięcia naszego plebiscytu. Fot. Andrzej Bartkowiak

Nie ma lęku wysokości. Lata wysoko, ale ma marzenia związane z lotami balonami. Marzy się jej wodór. To mistrzyni świata kobiet w balonach na ogrzane powietrze – Daria Dudkiewicz-Goławska.

Robi, to co lubi, czyli lata na wysokościach. Robi to dobrze, co potwierdza ostatni tytuł mistrzyni świata kobiet. Zaczynała od funkcji naziemnej…

– To napięcie się długo budowało. Jeździłam w ekipach balonowych. Pomagałam w organizowaniu imprez balonowych. Byłam blisko tego sportu. Podjęłam decyzję, że trzeba się szkolić, że to jest ta droga, którą chcę iść i tak to się zaczynało – mówi mistrzyni świata.Zrobiła szkolenia i zaczęła latać. Początkowo jeździła na zawody z instruktorem przejmując funkcje naziemne. była też nawigatorem.Trwało to rok. Później zaczęła stawiać pierwsze kroki w sporcie balonowym, bo pojawił się jej własny team balonowy, bardzo rodzinny.

Jest maksymalną fanka latania na ,,bąblu” wspomaganym ciepłym powietrzem.

Latanie balonem, to nie tylko wyniki, ale czerpanie przyjemności z tego sportu. Są też marzenia…

– Żyję nadzieją, że kiedyś nad moją głową znajdzie się ,,bąbel“ wodoru i otworzy się marzenie latania na gazie, choć to marzenie jest niepoprawne, bo przede wszystkim wyczerpujące finansowo – kontynuuje Daria Dudkiewicz-Goławska.

Po to są marzenia, by je realizować. Mistrzyni świata kobiet cały czas się z tym oswaja, choć do tych kwestii podchodzi z dużym dystansem.

– Ten 2018 rok sprawił, że coraz bardziej ośmielam się z tym tematem ,,gazowym“, bo to był bardzo udany rok dla tego sportu w Polsce. Było złoto indywidualne i drużynowe, ale i Puchar Gordon Benneta, który wrócił do Polski po 35 latach, co jest zasługą Jacka i Mateusza, moich kolegów z kadry – mówi zawodniczka, pochodząca z Krzemeniewa pod Lesznem.

Te ostatnie sukcesy spowodowały właśnie, że pojawiły się marzenia latania na czymś innym, niż ogrzane powietrze, czyli wyżej wspomniany balon na wodór.

– Trzeba realizować te marzenia i to nawet zimą. Nie ma ku temu przeszkód. Latanie zimą jest pozytywne. Nie wznosimy się aż tak wysoko. Do około 1500 metrów i nie jest wcale aż tak zimno, jak ktoś by sobie to wyobrażał. Temperatury są takie jak na dole, więc nie przesadzajmy. Poza tym mamy tam ogrzewacze i to jest w ogóle odkrycie Ameryki. Jak się ,,poobklejam”, czyli brzuszek, nogi i łapki można lecieć nawet kilka godzin i jest całkiem ,,ok” – kontynuuje mistrzyni świata.

Ten rok będzie pracowity dla naszej mistrzyni, która wybiera się na pre mistrzostwa świata, które odbędą się na Słowenii. Będą też mistrzostwa Polski we wrześniu w Lesznie, z których Daria Dudkiewicz-Goławska bardzo się cieszy. Będzie też Puchar Świata w węgierskim Szeged i różne pucharowe imprezy w kraju nad Wisłą. Te zawody będą wliczane do rankingu. Ranking z kolei wpływa na to, czy ktoś jest, czy nie w kadrze narodowej.

– Medal w Lesznie? Byłoby super – kończy Daria Dudkiewicz-Goławska.

Andrzej Bartkowiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*