Dawid Kwiatkowski zawitał do Leszna

Dawid Kwiatkowski z swoim psem Weedy Fot. nat

Z DAWIDEM KWIATKOWSKIM, BOŻYSZCZEM NASTOLATEK NAZYWANYM POLSKIM JUSTINEM BIEBEREM O KARIERZE I PLANACH ROZMAWIA NATALIA KURPISZ

Z Dawidem Kwiatkowskim udało mi się porozmawiać po koncercie, który odbył się 18 maja z okazji Dni Leszna. Dawid przyznał, że w Lesznie nie jest po raz pierwszy i zna te okolice, ponieważ ma tutaj rodzinę.

Prowadzisz obozy muzyczne dla fanów w Hiszpanii, Grecji i Chorwacji. Jak można się na nie dostać?
Obowiązują internetowe zapisy pół roku wcześniej. Skupiamy się wyłącznie na warsztatach muzycznych, aktorskich i tanecznych. Uczestnicy nie mają czasu na odpoczynek, ponieważ głównym celem jest nauka i edukacja. Są to obozy płatne trwające tydzień za granicą lub dwa tygodnie w Polsce.

W marcu po raz czwarty z rzędu odebrałeś statuetkę Nickelodeon Kids Choice Awards „Ulubiona polska gwiazda” na gali w Los Angeles. Jak czujesz się z tym zaszczytnym uznaniem?
Jest to ważne wyróżnienie. Gala odbywa się w Los Angeles i jest naprawdę dobrze zrobiona. Bierze w niej udział mnóstwo wielkich gwiazd, które podziwiam na scenie. Odbierając statuetkę jestem równy z nimi, bo oni też je odbierają, więc jest to niesamowite uczucie. Zwłaszcza czwarty raz z rzędu. Najbardziej niezwykłe jest to, że dostaje się do ręki bilety i załoga MTV mówi ci, że lecisz do los Angeles. Potem odbierasz nagrodę, przyjeżdżasz z tym pomarańczowym blimpem i kładziesz go po raz czwarty na swojej półce. Nie jestem za tym, aby w domu robić sobie ołtarzyki, jednak gdzieś to trzeba postawić. Czuję się z tym wspaniale i doceniam wyróżnienie, ale wszystko osiągnąłem dzięki swym fanom, bo to ich głosy się tam liczyły.

W 2015 roku zostałeś jurorem w programie SuperDzieciak, a od stycznia jesteś trenerem w pierwszej polskiej edycji The Voice Kids. Jak odnajdujesz się w tych rolach?
Sam zgłosiłem się do programu SuperDzieciak, a do The Voice Kids zostałem wybrany i jestem najmłodszym trenerem w historii programu na świecie. Są to dwa różne programy. W SD musiałem oceniać każdy talent, a czasami była to akrobatyka czy jazda figurowa na łyżwach, o czym nie miałem pojęcia. Natomiast w TVK oceniałem wyłącznie występy muzyczne, a więc coś w czym siedzę na co dzień i na czym się znam. Zwłaszcza, że są to młodzi ludzi niewiele młodsi ode mnie i tę drogę, którą ja przechodziłem kilka lat temu, oni będą zaraz przechodzić. Mam im do przekazania świeże informacje o tym, co się teraz dzieje. Choć czas SD oceniam wspaniale, to o wiele lepiej czuje się w TVK.

Na co w szczególności zwracałeś uwagę podczas oceny występów i co decydowało, że chciałeś trenować daną osobę?
Gdy jeszcze się nie odwróciłem patrzyłem na to, czy dzieciak nie tylko technicznie dobrze śpiewa i trafia w dźwięki, ale także czy ma w barwie coś, co mnie przyciągnie. Dużo dzieci śpiewa czysto i dobrze technicznie, bo uczą się w szkołach muzycznych, jednak barwa i emocje są zawsze przekazywane inaczej. Dlatego zwracałem też uwagę, czy dany wykonawca wie o czym śpiewa.

Jesteś właścicielem marki odzieżowej David Yang (http://davidyang.pl/). Co się pod nią kryje?
Są to ubrania dotyczące tras koncertowych i rzeczy, których robię na co dzień. Podczas koncertu w Lesznie miała miejsce premiera kolekcji „happyhard tour”, czyli nazwa trasy, w której jestem. Po raz pierwszy do sprzedaży trafiły bluzy, koszulki i opaski z tym motywem i to w kolorze czerwonym.

Fanki nazywają cię polskim Justinem Bieberem, jak to znosisz?
Cieszę się, że tak mnie nazywają. Pomijając sfery prywatne i rzeczy, w które się wplątywał Justin, bardzo dobrze śpiewa. Jestem pełen podziwu dla jego zmiany dlatego, że wcześniej mówiło się, iż śpiewa tylko dla młodzieży, a teraz jego piosenki znają wszyscy. To jego utwory biją rekordy popularności oraz są najczęściej odtwarzanymi numerami na YouTube. Dlatego, jeśli ktoś nazywa mnie polskim Justinem Bieberem, to pozostaje mi tylko dziękować. Jednakże nasze style muzyczne są całkiem inne, ale faktycznie zaczynaliśmy tak samo, bo od YouTube i to dzięki temu pokochali nas ludzie. Myślę, że tworzymy całkiem inną muzykę i różnimy się też wyglądem. Jednak bardzo mi miło, że jestem do niego porównywany tym bardziej, że znam jego nauczycieli śpiewu i wiem ile przeszedł.

Masz rzeszę wiernych fanek, które podążają za tobą na koncerty…
Niektóre z nich kojarzę, bo skoro jedenaście koncertów pod rząd są w pierwszych rzędach to, trudno ich nie zauważyć. Nie nawiązuje bliższych kontaktów z fanami. Oczywiście, bardzo dużo daję od siebie jeśli chodzi o fanów np. odpisuję na maile i wiadomości, ale staram się zachować granicę, która jest bardzo cienka i trzeba o niej pamiętać. Nieraz ją niechcący przekroczyłem i potem oberwałem, więc muszę mieć na uwadze to, że jest idol, są fani i muzyka, która ich łączy. Pomiędzy tą muzyką nie może dziać się nic, bo to wszystko się po prostu zepsuje.

Miałeś psychofanów lub stalkerów?
Wciąż mam. Oczywiście, było to bardziej natężone kiedy zaczynałem karierę. Moi fani też dorastają i razem z wiekiem przychodzi rozum. Są ludzie, którzy śledzą każdy mój ruch do sklepu, ale wtedy podchodzę i zwracam uwagę, że to jest nie fair, bo ja nikogo nie śledzę, tylko robię muzykę. Jestem osobą publiczną i płacę za to jakąś cenę. Paparazzi i fotoreporteży biegają za mną, bo mają taki zawód i to jest uzasadnione, ale nie mogę dopuszczać do siebie fanów i ludzi, którzy się mną interesują. Wiem, że sława ma swoją cenę, ale chcę zachować dystans i prywatność.

Jakie są twoje najbliższe plany?
Jestem w trakcie tworzenia płyty, która wyjdzie w styczniu bądź lutym 2019 roku. Pierwszy raz nie dostałem deadline od swojego managementu i wytwórni, więc całą płytę mogę robić kiedy, jak i ile chcę. Mam nadzieję, że będzie najlepsza w moim życiu. Na płycie musi znaleźć się minimum 12 utworów i wcześniej zdarzyło się, że dwa tygodnie przed premierą brakowało nam jednej piosenki i musieliśmy na szybko zrobić brakującą. No i to było złe, nie płynęło prosto z serca, to była taka dopychanka, żeby było tych 12 utworów. Teraz będzie ich więcej i będą przemyślane. Planuję także nagrać singiel, który wyjdzie już za miesiąc lub dwa i będzie wielkim zaskoczeniem dla moich fanów, bo nigdy w życiu nie robiłem takiego rodzaju muzyki, ale myślę, że warto. Kolejny ukaże się jesienią.

Planujesz jakieś wakacje i przerwę od koncertów?
Lato dla artystów to nie są wakacje. Dla nas wakacje zaczynają się od października i trwają do lutego, ale wtedy będę w trasie koncertowej klubowej, więc i tak nigdzie nie wyjadę. Kilka dni temu wróciłem z Paryża, który jest dla mnie czymś w rodzaju katharsis. Myślę, że dopiero w październiku wylecę gdzieś odpocząć.

Lubisz żużel, zazwyczaj kibicujesz Stali Gorzów, czy zdarza ci się trzymać kciuki także za Unię Leszno?
Jestem odwiecznym kibicem Stali Gorzów, ale moja mama jest za Unią Leszno, więc mamy w domu odwieczną walkę. Na szczęście tata też jest za Gorzowem, więc mamy przewagę. Mój dziadek jeździł w Stali Gorzów, tata jest mistrzem Polski w motocrossie i ja miałem jeździć w SG, ale wybrałem muzykę i w tym się realizuję.

Cały artykuł jest również dostępny w 21 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*