Dlaczego radna PiS wstydzi się za kolegów?

fot. mac

Mocno mi zgrzyta dysonans pomiędzy określeniami „obstrukcja” i „aklamacja”, choć jednocześnie dowodzi to, iż leszczyńscy radni jak chcą, to potrafią się dogadać. A że po drodze próbują naciągać czy wręcz łamać prawo i brać się za łby z politycznymi przeciwnikami stanowi oddzielny problem. Wszystko to działo się przy okazji uchwalania nazwy ronda w Zaborowie. Niby drobiazg, ale dla niektórych sprawa życia i śmierci.

Zaczęło się od tego, że przy okazji sesji absolutoryjnej klub Prawa i Sprawiedliwości zgłosił projekt uchwały o nadaniu dla ronda w Zaborowie nazwy Romana Dmowskiego. Radnym lewicy ten pomysł się nie spodobał, bo uznali, iż kojarzony z przedwojennym nacjonalizmem działacz endecji nie bardzo nadaje się na patrona. Szef klubu radnych lewicy Wojciech Rajewski zaproponował na posiedzeniu komisji rozwój i infrastruktury rady miejskiej, która powinna zaopiniować projekt, aby nad nim „popracować”, czyli sugerował przeniesienie go do „zamrażarki”. Poparła go zdecydowana większość członków, a tylko Kazimierz Jęcz z PiS był przeciw.

Mimo to politycy PiS próbowali przepchnąć projekt podczas sesji, stosując różne kruczki prawne z przerwami na zwołanie ad hoc komisji. Zabiegi te na niewiele się zdały, a całe zamieszanie zakończyło się awanturą i przerwaniem obrad sesji.

Nie tylko obserwatorzy czuli niesmak po tej próbce demokracji w wydaniu leszczyńskim. Podobne odczucia miała radna PiS Stefania Ratajczak, która na kolejnym posiedzeniu komisji rozwoju i infrastruktury przyznała, iż po tamtej kłótni wstydzi się, że jest radną. Jednocześnie zaproponowała, aby w ramach „pokuty” radni zrzekli się swoich diet (dostają ok. 100 zł) przysługujących za udział w posiedzeniu komisji na rzecz stowarzyszenia „Nasz dom” organizującego wakacje dla dzieci niepełnosprawnych. Nie wiadomo z jakim odzewem spotkał się jej apel, ale mam nadzieję, iż pani Stefania nie będzie jedynym donatorem obozu organizowanego przez wspomniane stowarzyszenie.

Co do zaś samego meritum sporu pojawił się kompromis polegający na tym, iż znaleziono jeszcze jedno bezimienne rondo w dzielnicy Zaborowo – w sąsiedztwie budowanej szkoły podstawowej. Na kolejnej sesji radni poprzez aklamację, czyli zaakceptowanie jednomyślne przez wszystkich, poparli uchwały. I tak rondo u zbiegu ulic Chopina, Rzemieślniczej i Ruszczyńskiego otrzymało nazwę Romana Dmowskiego, natomiast rondo położone przy ul. Henrykowskiej i Rzemieślniczej – Zaborowo. Co prawda w trakcie drugiego posiedzenia komisji radny Piotr Więckowiak chciał, aby zamiast Dmowskiego nadać imię Rondo Rzemieślników, ale nie znalazł dla swojego wniosku więcej głosów. No cóż, bycie tzw. radnym niezależnym oznacza, iż czasami jest się politycznie samotnym i przez to mniej skutecznym. Takie życie…

Na marginesie ponownie rozgorzała akademicka dyskusja, jak nazywać ulice i ronda w mieście – nazwami patronów o konotacji politycznej czy jednak wybierać neutralne nazewnictwo, np. związane z topografią miasta czy lokalnymi bohaterami. Tym razem górą był kompromis, ale sami radni nadal nie wiedzą, co dla miasta lepsze. Niestety, przeważnie polityka dominuje nad rozsądkiem, a potem niektórzy wstydzą się spojrzeć w lustro.
Robert Lewandowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*