Do przerwy było dobrze, a jak się skończył mecz Real Astromal Leszno? (GALERIA)

Szczypiorniści Real Astromal Leszno nie rozpoczęli rundy rewanżowej od zwycięstwa. Do przerwy prowadzili z Siódemką Miedź Legnica, ale po 60 minutach to rywal okazał się lepszy.

Mocno liczyliśmy na dobre otwarcie leszczynian, którzy źle weszli w rewanżowy pojedynek z Miedzią, przegrywając (0:4). Dopiero w 7 minucie konto miejscowych otworzył Napierkowski. W 14 minucie po kontrze był już remis (5:5) po bramce Meissnera. Potem po niesygnalizowanym rzucie Raczkowiaka gospodarze objęli po raz pierwszy prowadzenie (6:5). Najwyższe prowadzenie leszczynianie objęli po rzucie karnym wykonanym przez Kulińskiego (10:7). Rywal gonił i do przerwy tracił tylko bramkę (14:13).
Goście rozpoczęli II połowę od dwóch trafień i to oni odzyskali prowadzenie (14:15). Po chwili do remisu doprowadził Łuczak (15:15). Przekwas wyprowadził jeszcze raz podopiecznych trenera Macieja Wieruckiego na prowadzenie (16:15), ale potem gra miejscowych posypała się, przy dużym udziale dwóch sędzin. W 40 minucie miejscowi przegrywali (18:20), a w 47 minucie już 21:26). Real Astromal stracił ponadto Krzysztofa Misiaczyka, który otrzymał czerwony kartonik. Gospodarze już się nie podnieśli i przegrali (27:33).

Nigdy nie komentuję pracy sędziów. Dzisiaj jednak te dwie panie przeszły same siebie. Do przerwy było dobrze. Potem jedna, druga, trzecia, czwarta zła decyzja prowadzącej dwójki i u nas wkradły się nerwy. W efekcie przegrywamy, choć uważam, że mecz był do wygrania – powiedział po meczu Maciej Wierucki, trener Real Astromal Leszno.

Real Astromal Leszno – Siódemka Miedź Legnica 27:33 (14:13)

Bramki dla Real Astromal Leszno zdobywali: Przekwas 5, Rogoziński 5, Kuliński 5, Meissner 4, Napierkowski 2, Raczkowiak 2, Misiaczyk 2, Łuczak 2. (andre/fot.andre).