Dosyć mamy w Polsce Bangladeszu

Z Piotrem Dudą, przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, rozmawia Rafał Makowski.

Polska jest w ruinie, jak twierdzi PiS, czy w ciągłej budowie, jak głosi PO? A jak wygląda kraj z perspektywy szefa związku zawodowego?

Są takie i takie miejsca. Od 26 lat staramy się budować kraj, tylko zapominamy o tym, co jest najważniejsze, czyli o człowieku. Przez ten pęd do odbudowy zapominamy o pracownikach i to jest dziś największy problem Polski. Ciągle mówi się o wzroście PKB z roku na rok, ale to się nijak nie przekłada na kieszeń przeciętnego Polaka, który tego nie odczuwa. To trzeba zmienić, bo model społeczno – rynkowy naszej gospodarki aż w 99 procentach. jest rynkowy. Gdy więcej w nim będzie polityki społecznej, wszystko pójdzie w dobrym kierunku.

Kiedy przeciętny Polak będzie zarabiał tyle, ile najbiedniejszy pracownik na Zachodzie?

W 1990 r. twórca reformy gospodarczej Leszek Balcerowicz mówił, że potrzeba na to 20-25 lat. Dziś niektórzy ekonomiści twierdzą, że potrwa to kolejne 60 lat. Wiemy, że polscy pracownicy mają tego  czekania dość. Muszą to zrozumieć też przedsiębiorcy, którzy mieli 26 lat na to, by konkurować z Zachodem kosztami pracy. Ten czas był potrzebny, aby Polska stanęła na nogi. Dzisiaj czas najwyższy,  by konkurować innowacyjnością, logistyką, a nie niskimi pensjami. Globalne korporacje przychodzą do Polski właśnie z tego ostatniego powodu. Tę tendencję trzeba odwrócić. Wyższe płace oznaczają kolejne wpływy podatkowe do budżetu i szybszy rozwój gospodarki. Nie można dalej rywalizować z Bangladeszem, bo z nim nigdy nie będziemy mieli szans. Musimy to robić z krajami starej Unii Europejskiej, wtedy dopiero pokażemy prawdziwy poziom naszych firm.

Przedsiębiorcy nie chcą dobrowolnie podwyższać pensji pracownikom. Wielu woli czwarty raz w roku pojechać na wakacje, niż dać podwładnemu choćby o sto złotych ponad minimalne wynagrodzenie, które z niechęcią wypłaca. Jak ich przekonać do zmiany? Czym zmusić?

To prawda, że większość szefów dobrowolnie nie podwyższy zarobków pracownikom. Ludzie muszą się więc organizować w związki zawodowe i podpisywać układy zakładowe. To jest najlepszy kierunek. Przez lata podwyżki były tłumione, budżet państwa ma deficyt, bo ludzie mało zarabiając płacili mało podatków: dochodowego i VAT-u od kupowanych towarów i usług.

Tzw. uzwiązkowienie w Polsce jest tragicznie niskie w porównaniu do krajów zachodnich, np. Skandynawii. Ludzie nie chcą się zrzeszać, a w wielu firmach tworzenie związku nie jest – delikatnie mówiąc – mile widziane.

Trzeba więc zmienić ustawę o związkach zawodowych i ułatwić tworzenie organizacji zakładowych. Także sami pracownicy muszą zmienić mentalność, Tam, gdzie są związki, nie są one masowe i należy do nich kilka-kilkanaście procent załogi. Reszta, oszczędzając na składkach, kibicuje z boku i czeka, co też związkowcy im wywalczą. Może warto zastosować model skandynawski, gdzie wynegocjowane z pracodawcą ustalenia obowiązują tylko członków związku?

Cały wywiad w 45 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

PLATFORMA NEXTO PLATFORMA EGAZETY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*