Dziadek Michał prosi o pomoc dla jedynej Jagienki w kraju. Jego wnuczki

Michał Szymankiewicz z wnukami / Jagienka Karczyńska

Moja dziesięcioletnia wnuczka Jagienka potrzebuje wsparcia – tymi słowami zwrócił się do naszej redakcji Michał Szymankiewicz, niegdyś mieszkaniec Leszna, a dziś Włoszakowic.

Pan Michał jest naszym czytelnikom doskonale znany. To tata Joasi Karczyńskiej urodzonej w szczególnym dniu: 24 czerwca 1978 roku. Wśród dzieci urodzonych właśnie tego dnia władze wybrały 35-milionowego obywatela PRL. Joasia nim nie została, ale i tak otrzymała list gratulacyjny od ówczesnych władz i z honorami ugoszczono jej rodziców w leszczyńskim ratuszu.

Data urodzenia czyni Joannę Karczyńską w jakiś sposób nadzwyczajną. Ale nie tylko ta kwestia determinuje jej wyjątkowość. Joanna jest mamą, jak sama mówi, jedynej Jagienki w Polsce.

– Dlaczego jedynej? Prawdopodobnie jest to jedyne dziecko w Polsce, które zmaga się z nowotworem obwodowego układu nerwowego – wyjaśnia Joanna Karczyńska.
Miłość zaprowadziła Joannę Karczyńską do Konina, ale z Lesznem wciąż ma silny związek. Kiedy jej przyjaciele z młodzieńczych lat dowiedzieli się, że na leczenie Jagienki potrzebne są ogromne środki, w grudniu ubr. zorganizowali koncert w leszczyńskim Motor Klubie.

– To było coś niesamowitego! Koncert zorganizowało Leszczyńskie Stowarzyszenie Qultura. Na scenie pojawili się The G (h) ost, Bedrock Blues, Good Evening, Bartosz Fogta i Damian Welka oraz Berlin Blues to zespół mojego brata i goście. Przywieźliśmy ze sobą znajomych z Konina – wspomina Joanna Karczyńska.

Tego dnia serca dwóch miast zabiły jednym rytem, a wieczoru ktoś wysłał Joasi esemesa:
– „Wracam z roboty, ale wpadnę na chwilę na koncert, żeby wrzucić wam do puszki 10 zł”.
– Bardzo mnie to wzruszyło. Po tylu latach przyjaciele z rodzinnego miasta nie zawiedli. 300 tys. zł to koszt operacji w USA. Na szczęście większość kwoty udało się zebrać – cieszy się Joanna.

Choroba dała się we znaki Jagience w 2015 roku.
Wszystko zaczęło się pod koniec pierwszej klasy szkoły podstawowej. 19 czerwca 2015 dzieci odbierały świadectwa, a my zaczynaliśmy trudny bój o zdrowie córeczki. Serce mi się krajało – mówi Joanna Karczyńska.

Po miesiącach badań i konsultacji okazało się, że nowotwór zaatakował nerwy obwodowe w nodze. Po wielu poszukiwaniach Karczyńscy znaleźli lekarzy gotowych podjąć się operacji. Katowiccy neurochirurdzy usunęli guza i przeszczepili nerwy.

– Z nerwów czuciowych pobranych od samej Jagienki zrobili nerwy ruchowe – wyjaśnia pani Joanna.
Jagienka chodzi w ortezie, ale wózek inwalidzki jest też częścią jej życia. Po zabiegach Jagienka jest na niego skazana. Polscy lekarze bezradnie rozkładają ręce, ale wielką nadzieją dla dziewczynki jest operacja w Paley Intitute w St. Mary’s Medical Center na Florydzie.

– Lekarze z USA są gotowi przeszczepić ścięgna i mięśnie łydki. Planują także zabieg wydłużenia stopy i nogi. Ortopedzi wstępnie mówią o kwietniowym terminie operacji, ale tak naprawdę nie wiemy, co się jeszcze pod drodze może wydarzyć. Prawdopodobnie w nodze pojawił się znów guz, więc mogą wystąpić poślizgi z terminami. Amerykańscy ortopedzi przekonują jednak, że bez względu na kwestie onkologiczne Jagienka powinna być operowania najpóźniej w czerwcu, bo jej aktualny stan destrukcyjnie wpływa na młody kręgosłup – tłumaczy pani Joanna.

Tymczasem Jagienka to prawdziwa wojowniczka, która z wielką determinacją potrafi walczyć na boisku. Zasila dziecięcą grupę koszykarzy na wózkach inwalidzkich i z „Mustangami” gna po zwycięstwo.

– To niesamowite jak sport ją rozwinął, ile dał jej siły. Zresztą nie tylko Jagience. „Mustangi” są także wielkim wsparciem dla nas, rodziców. Bez względu na to, jak się skończy leczenie Jagienki: uratowaniem nogi lub jej amputacją, dzięki „Mustangom” zyskałam pewność, że także na wózku inwalidzkim można prowadzić szczęśliwe życie. Mieć rodzinę, pracę, pasję. A właśnie o tym na przyszłość marzę dla Jagienki – dodaje Joanna Karczyńska.

Podczas balu charytatywnego zorganizowanego dla Jagienki podjechał na wózku jeden z „Mustangów”.
– Gdybym tylko mógł oddać Jagience swoje nogi zrobiłbym to z radością – stwierdził.

Piękna deklaracja, ale niemożliwa do realizacji. Nikt nie może oddać cząstki siebie Jagience.
– Każdy z nas chciałby jej ofiarować fizycznie cząstkę siebie, ale to nie jest realne. Dlatego tak bardzo bezradni się czujemy – ubolewa Joanna.

To właśnie bezradność podpowiedziała dziadkowi Michałowi, by pomocy szukać na łamach prasy.
– Dziadków łączy z Jagienką szczególna więź. Kiedy córka jest we Włoszakowicach razem z dziadkiem zajmuje się jego ptakami. Bo ptaki to wielka pasja mojego taty. Na aukcję charytatywną dla swojej wnuczki wystawił dwa wyjątkowe okazy zeberek. Sprzedały się na pniu – uśmiecha się pani Joanna.

Kiedy babcia Krysia jedzie z wizytą do Konina w drzwiach oprócz Jagienki wita ją jeszcze dwójka wnucząt: 17-letni Mikołaj oraz 9-letni Jaś.
– Hura! Nareszcie będziemy jadać same pyszności! – cieszą się młodzi.

I wcale nie kryją się pod tym kiepskie umiejętności kulinarne pani Joanny.
– Po prostu babci żadna kobieta w kuchni nie dorówna – śmieje się J. Karczyńska.

Ostatnimi czasy jej rodzinie wiele zwaliło się na głowę. Niedawno okazało się Jaś ma niewydolność wątroby.
– Liczymy, że uda się go z tego wyprowadzić leczeniem, że nie będzie konieczny przeszczep. W obliczu tych wszystkich wydarzeń staramy się żyć spokojnie, nie wybiegać zanadto w przyszłość lecz cieszyć się każdym dniem spędzonym z moją rodziną – tłumaczy Joanna.

Na szczęście państwo Karczyńscy zawsze mogą liczyć na najstarszego syna, który jest dojrzały jak na swój wiek. Z Mikołajem bez obaw mogą zostawić Jasia, gdy jeżdżą z Jagienką po lekarzach i szpitalach.

W zeszłym roku Jagienka miała wspaniałe wakacje: obóz sportowy z „Mustangami”, obóz „Małych odkrywców” i obóz w Jelinku.
– Mnóstwo wrażeń. Chcieliśmy, by skorzystała ile się da z lata, bo w tym roku, po operacji spędzi w szpitalu co najmniej 4-5 miesięcy – mówi pani Joanna. Karolina Bodzińska

JAK POMÓC MAŁEJ KOSZYKARCE
https://pomagam.pl/jagienka

Każdy, kto chce pomóc Jagience może wpłacić pieniądze na konto: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, BPH SA
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem: 19555 Karczyńska Jagienka Maria – darowizna na pomoc
i ochronę zdrowia.

Aby przekazać 1% podatku, wystarczy wpisać KRS 0000037904, a w rubryce „cel szczegółowy 1%” wpisać: 19555 Karczyńska Jagienka Maria.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*