Futro sklejone brudem i odchodami

W takim stanie pies trafił pod opiekę weterynarza. Wyglądał jak jeden wielki zlepek brudu. Fot. TOZ Krotoszyn
W takim stanie pies trafił pod opiekę weterynarza. Wyglądał jak jeden wielki zlepek brudu. Fot. TOZ Krotoszyn

Odebraniem zwierzęcia w Dębnie Polskim zakończyła się interwencja Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z oddziału w Krotoszynie . Skrajnie zaniedbany pies jest już pod opieką weterynaryjną.

Sygnały o zaniedbanym psie w Dębnie Polskim, pojawiły się pod koniec stycznia. Na jednym z portali społecznościowych w internecie wrzucono zdjęcia psa, który wyglądał, jak jeden zlepek brudu. Informacja szybko rozniosła się wśród mieszkańców.

Inne mają gorzej

Wkrótce do akcji wkroczyli inspektorzy z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z oddziału w Krotoszynie. Złożyli wizytę właścicielowi psa w Dębnie Polskim.

Na jednej z posesji – gospodarstwie, w starym zardzewiałym kojcu został zlokalizowany potwornie zaniedbany psiak. Nie miał wody ani jedzenia, ciało zarośnięte było olbrzymimi kołtunami – opisują to co zastali na miejscu inspektorzy.

Zdaniem obrońców praw zwierząt, po nagłośnieniu sprawy w internecie, właściciel próbował jeszcze ostrzyc psa.

– Niestety, pies zamiast ostrzyżenia niewielkiej części ciała, został potwornie okaleczony na grzbiecie i szyi jakimś ostrym narzędziem – na ciele miał liczne rany otwarte – relacjonują.

To, co najbardziej zbulwersowało inspektorów, to fakt, iż nikt z domowników nie przejął się losem zwierzęcia, którym mieli się opiekować. Obojętne na jego cierpienie pozostały nawet młode osoby, które były obecne w trakcie interwencji obrońców praw zwierząt. Niewzruszeni stanem psa pozostali również właściciele zwierzęcia.

– Nie widzieli nic strasznego w stanie psa. Państwo zdawali sobie sprawę ze stanu psa, ale jak sądzili inne psy mają gorzej. Nie widzieli w tak skrajnym zaniedbaniu psa faktu znęcania się – mówią obrońcy praw zwierząt.

Kołtuny ważyły ponad 2,5 kg

Cierpiące zwierzę zostało jak najszybciej przewiezione do weterynarza.

Pies miał podwyższoną temperaturę, skakały po nim pchły, miał otwarte rany, starte zęby, był wychudzony, zarobaczony, odwodniony, wstępnie rozpoznaną anemię, całe ciało było bardzo podrażnione… Co najgorsze, dźwigał olbrzymią ilość przeraźliwie śmierdzących kołtunów ulepionych z brudu, piasku, odchodów na całym ciele – relacjonują inspektorzy TOZ.

Po ostrzyżeniu psa zważono kołtuny, które miał na sobie biedny zwierzak. Inspektorzy musieli przecierać oczy ze zdumienia, gdy waga wskazała prawie 2,5 kilograma, które pies musiał dodatkowo na sobie nosić.

Obecnie psiak znajduje się w domu tymczasowym. O zdarzeniu inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami poinformowali służby, które sprawdzą, czy właściciele psa nie złamali Ustawy o ochronie zwierząt.

Jakub Latusek