Grzech zagościł u proboszcza

Fot. Lila Gabryelów

O pedofilskich i homoseksualnych skłonnościach proboszcza słyszeli prawie wszyscy w parafii. Ale nie wszyscy chcą o tym głośno mówić. Na moje pytania jedni reagowali zażenowaniem, inni oburzeniem, jeszcze inni nerwowo uśmiechali się pod nosem. To jedna z tych spraw obok których trudno przejść obojętnie. Trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy i nazwać rzeczy po imieniu.

W wyniku rozmów z mieszkańcami Żytowiecka odszukałam osobę, która jako jedyna odważyła się swego czasu opowiedzieć o całej sprawie mediom. Oto co powiedział: – Chcę, żeby to wszystko wypłynęło w końcu na wierzch. Ale boję się, żeby mnie ludzie błotem nie obrzucali. Nie chcę być czarną owcą w stadzie, w smole mnie utopią i w pierzu wytarzają. Ale dobrze, powiem… Ksiądz często zapraszał mnie na probostwo. Mówił, że sobie wypijemy. Nie chodziłem, bo wiedziałem, czego się mogę spodziewać. Kiedyś musiałem jednak pójść po zaświadczenie. Usiadłem na krzesełku, a on usiadł mi na kolanach. Zaczął mnie pociągać za włosy. Włożył rękę tam…

Z relacji wielu świadków wynika, że ksiądz na lekcjach religii pozwalał sobie na bardzo dużo. Jak wspominają byli uczniowie, jeszcze kilka lat temu – choć teoretycznie uczył tylko maluchy – nad wyraz chętnie brał zastępstwa w starszych klasach, gdzie dzieci mają już powyżej dziesięciu lat. – Wybierał takich mniejszych chłopców, brał na kolana, za uchem lizał – mówi jeden z byłych uczniów. – Potem po lekcji ten wybrany szybko uciekał, potwornie się wstydził. Mówiliśmy nauczycielom, ale nic z tym nie zrobili.
Lila Gabryelów

Cały artykuł w 14. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*