Gustaw i Kazimierz Raszewscy, zasłużeni w odbudowywaniu państwowości

Nagrobek Gustawa Raszewskiego w Oborzykach Starych Fot. Bogdan Ludowicz

Gustaw i Kazimierz Raszewscy – to dwaj bracia pochodzący z Jasienia w gm. Czempiń. Żyli na przełomie XIX i XX w., wtedy gdy Polska po 123 latach zaborów odzyskiwała niepodległość. Jeden i drugi poprzez swój życiorys może być określony mianem patrioty. Ich miłość do ojczyzny była widoczna na wielu polach. Starszego Gustawa – gospodarczej, rolniczej i samorządowej, młodszego Kazimierza – głównie wojskowej.

Oboje wywodzili się z rodu Raszewskich, do którego w XIX i XX w. należał kilkusethektarowy majątek w Jasieniu koło Czempinia. Byli synami Ignacego oraz Józefy z Kaczorowskich. Ukończyli tę samą szkołę Gimnazjum im. Marii Magdaleny w Poznaniu. Starszy o kilka lat Gustaw kontynuował edukację na wydziałach rolniczych Uniwersytetu w Halle i Monachium. Po zakończonych studiach odbył szereg praktyk w różnych wielkopolskich majątkach. W 1889 r. przejął na własność majątek ojca. Od samego początku ruszył energicznie do odbudowy zaniedbanego folwarku. Uprawiał zboża, buraki, ziemniaki, a hodował bydło, świnie, ale przede wszystkim swoje ukochane konie – ogiery angloaraby. Wiele z nich zasiliło państwowe stadniny, armię polską, a nawet stajnię prezydencką.

Podczas zwiedzania majątku w Jasieniu Ignacy Mościcki zainteresował się parą siwych klaczy – napisał w swej książce „Ziemiaństwo wielkopolskie. Między miastem, a wsią” prof. Andrzej Kwilecki. – Odznaczały się tzw. hiszpańskim krokiem. W kłusie mocno podnosiły przednie nogi, z daleka można było słuchać i rozpoznać ich bieg. Prezydent uparł się, nabył tę parę i jeździł nią po Warszawie. Kupił też trzeciego konia pod wierzch.

Gustaw Raszewski modernizował swój majątek. Zbudował kolejkę polną łączącą Jasień ze stacją w Starych Oborzyskach. Przeprowadził meliorację i postawił nowe zabudowania gospodarcze. Angażował się ponadto w działalność społeczną.

Gustaw Raszewski działał w kółkach rolniczych – informuje Stanisław Wiśniewski, regionalista z Czempinia. – Pełnił m.in. funkcję ich patrona. Przede wszystkim jest jednak pamiętany jako pierwszy polski, po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości, starosta kościański. Jako rolnik wprowadzał płodozmian. Był bardzo rodzinny i dbał o swych pracowników. Mój ojciec parowcem wykonywał orkę na jego polach.

W ramach swej działalności w kółkach rolniczych współpracował m.in. przy opracowywaniu nowych zasad programowych tej organizacji. Później jako patron kółek wcielał je w życie. W listopadzie 1918 r. gdy przestawały istnieć monarchie niemiecka i austro-węgierska wzywał członków kółek do angażowania się w działalność mającą na celu odzyskanie niepodległości. Sam dawał w tym zakresie przykład.

Wobec zbliżającego się upadku Niemiec rozpoczęli Polacy pod zaborem pruskim ruch organizacyjny – napisał w 1923 r. w „Historii Czempinia” ks. Franciszek Ruszczyński, proboszcz czempiński w latach 20-tych XX w. – Otóż powstał w Poznaniu Centralny Komitet Obywatelski, którego członkowie organizowali po powiatach dalsze komitety. W powiecie kościańskim objął organizację, na razie tajną, patron kołek rolniczych Gustaw Raszewski z Jasienia.

Patronem kółek rolniczych był do marca 1920 r. Złożył wówczas tę funkcję i objął stanowisko pierwszego polskiego starosty kościańskiego. Przede wszystkim spolonizował i przeorganizował administrację. Urząd ten sprawował do 1923 r., by później zostać jeszcze prezydentem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Zmarł w 1923 r. i został pochowany na cmentarzu w Starych Oborzyskach gm. Kościan.

Niemniej zasłużoną dla naszego regionu ale i dla idei odzyskania przez Polskę niepodległości był młodszy brat Gustawa – Kazimierz Raszewski. Swoją drogę życiową postanowił związać z armią. W wojsku pruskim przeszedł prawie wszystkie szczeble kariery. Rozpoczął w 1885 r. od 6 Pułku Huzarów w Prudniku, a gdy wojna chyliła się ku końcowi w stopniu podpułkownika na froncie francuskim był dowódcą Samodzielnej Brygady Piechoty.

W styczniu 1919 r. powrócił do Wielkopolski. Na dwa tygodnie, aby odpocząć, zatrzymał się w Jasieniu u brata Gustawa. Następnie udał się do Poznania. 15 stycznia został mianowany dowódcą 3 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Brał aktywny udział w powstaniu wielkopolskim. Już jako generał brał udział latem 1920 r. w wojnie z bolszewikami. W sierpniu 1920 r. został dowódcą Grupy Operacyjnej Pomorze i linii Wisły, mając za zadanie z podległym mu podpułkownikiem Franciszkiem Klebergiem – przyszłym bohaterem walk pod Kockiem z czasów II wojny światowej, do niedopuszczenia do przekroczenia rzeki przez Armię Czerwoną, czyli zajęcia przez nią zachodniej Polski.

„Z dobrej szkoły niemieckiej wyniósł zdrową, prostą i rozsądną logikę żołnierską oraz energię dla trzymania w porządku wszystkich drobiazgów administracji i dyscypliny. Umysł i wykształcenie dobre w zakresie taktyki, zupełnie słabe w dziedzinie strategii, do której go nigdy w Niemczech nie przygotowywano. Na komendanta armii niezdatny. Na wojnie pod tym względem zawiódł. Dobry byłby na kwatermistrza przy Naczelnym Wodzu, na zarząd kraju okupowanego u nieprzyjaciela. Wreszcie może by dał radę jako dowódca wszystkich sił tyłowych w centrali, gdyż przy istnieniu praw wyjątkowych, podczas wojny mógłby się przystosować do rozmów politycznych z posłami, senatorami i delegatami” – tak powiedział o gen. Kazimierzu Raszewskim marszałek Józef Piłsudski.

Po wojnie z bolszewikami został dowódcą Okręgu Korpusu nr VII w Poznaniu. Wspomagał Górnoślązaków w ich dążeniu do integracji z Polską. Udzielał im pomocy w trakcie powstań śląskich oraz plebiscytu. Współpracował w tym zakresie m.in. z Wojciechem Korfantym oraz płk. Michałem Żymierskim. W 1925 r. w stopniu generała broni minister spraw wojskowych przeniósł go w stan spoczynku.

Ostatnie lata życia spędził w Poznaniu – mówił nieżyjący już czempiński regionalista Józef Świątkiewicz. – Sporo zawdzięcza mu polskie lotnictwo cywilne. Jako prezes spółki AERO, której założycielami byli m.in. wojewoda Adolf Żniński oraz wiceprezydent Poznania Mikołaj Kiedacz, uruchomił w maju 1925 r. połączenie lotnicze między Poznaniem a Warszawą, a później między Poznaniem i Bydgoszczą. Działał także w organizacjach kombatanckich. Pełnił funkcję prezesa Zarządu Głównego Związku Powstańców Wielkopolskich.

Udział generała Kazimierza Raszewskiego w powstaniu wielkopolskim ale także późniejsze działania na rzecz ojczyzny prawdopodobnie zaważyły na jego losie. Po wkroczeniu hitlerowców we wrześniu 1939 r. do Poznania został aresztowany przez Gestapo. Był przetrzymywany m.in. w Forcie VII. Zwolniony w styczniu 1941 r. wkrótce zmarł. Został pochowany 17 stycznia 1941 r. na cmentarzu górczyńskim w Poznaniu.

O Raszewskich dużo pisano w prasie – twierdzi prof. Andrzej Kwilecki – Proponowano im członkostwo lub przewodnictwo w powstających w odrodzonej Polsce instytucjach publicznych. Zabiegano też o ich udział w życiu towarzyskim.

Cały artykuł jest również dostępny w 26 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Gerwazy Konopczyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*