Historia olimpijczyka bólem napisana

Zmarły 1 września br. Jacek Wierzchowiecki należał do grupy 8 olimpijczyków związanych z Lesznem. Niestety, aż pięciu sportowców z tego grona już nie żyje.

Na arenach sportowych nie zobaczymy oprócz Jacka Wierzchowieckiego: gen. Michała Gutowskiego (1910-2006), uczestnika igrzysk olimpijskich w Berlinie (1936). W stolicy Niemiec startowała również gimnastyczka Julia Sentfeleben-Wojciechowska. W 1960 r. na igrzyskach olimpijskich w Rzymie startował sprinter Jerzy Juskowiak (1939-1993). Osiem lat później, w Meksyku biało-czerwonych reprezentował Henryk Cegielski (1945-2015). Cegielski był członkiem drużyny koszykarzy, która wywalczyła 6. miejsce. Zmarł w lutym tego roku.

Rodzina Wierzchowieckich pochodzi z Wierzchówki koło Żytomierza. Tam, w 1727 r. ich przodek Antoni herbu Oksza kupił wieś Motowidłówkę na terenie obecnej Ukrainy. Niestabilna sytuacja w Rzeczpospolitej Obojga Narodów spowodowała, że rodzina wieś została sprzedana w 1776 r.

– Upadek Rzeczpospolitej, czy późniejsze zabory spowodowały, że moi przodkowie przenieśli się na tereny Wielkopolski. Mieszkali m.in. w Śmiełowie czy Nowym Mieście nad Wartą – wyjaśnia mieszkający w Lesznie Stanisław Wierzchowiecki, brat olimpijczyka Jacka.

Na początku ubiegłego wieku, w 1919 r. dziadek olimpijczyka Wincenty, odkupił od Niemców majątek ziemski w podwolsztyńskim Zakrzewie. W skład majątku wchodziła rezydencja w parku i ponad 340 hektarów ziemi. Dziesięć lat później dokupił liczące 820 hektarów Stefanowo. W 1930 r. Wincenty Wierzchowiecki Zakrzewo sprzedał, a kupił młyn i tartak w Zbąszyniu.

– W pobliżu posiadłości mojego dziadka do Polaków należały tylko Chobienice hrabiego Mielżyńskiego – opowiada Wierzchowiecki. – Tamte rejony były silnie zgermanizowane. To tam, w pobliżu Rakoniewic Michał Drzymała przez cztery lata toczył spór z władzami pruskimi o postawienie domu.

W 1938 r. Wincenty Wierzchowiecki został wójtem Zbąszynia. W imieniu mieszkańców wręczał marszałkowi Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu dary na uzbrojenie polskiej armii.

– W 1938 r. dziadek Wincenty pomógł finansowo kilkuset Żydom, którzy zostali wypędzeni z Niemiec. Udostępnił im pomieszczenia w posiadłości w Stefanowie – opowiada Wierzchowiecki. – Dziadek zamierzał też odkupić od Niemca młyn w Lesznie.

Spadkobiercą Wincentego Wierzchowieckiego miał zostać Marian, jeden z jego sześciu synów, który miał otrzymać Stefanowo. Marian Wierzchowiecki był ojcem Jacka i jego brata Stanisława.

Zmiany społeczne po wojnie, w tym reforma rolna, uniemożliwiły odziedziczenie sporego majątku. Kilkaset hektarów ziemi, rezydencja w Zbąszyniu czy tartak zostały rodzinie Wierzchowieckich zabrane.
ds

Cały artykuł w 44 numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

PLATFORMA NEXTO PLATFORMA EGAZETY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*