Inspiruje kobiety, aby były silnymi i realizowały cele

Zdjęcie zostało wykonane do jednego z odcinków książki ,,Mistrzyni”. Fot. Moniqa

Pierwsze wpisy na blogu „W matni kobiecości” pojawiły się w czerwcu 2017 roku. Na początku Małgorzata Szafrańska nie do końca wiedziała, jak ma on wyglądać, ale była świadoma tego, co chce przekazać odbiorcom. Miała cel, który przez ostatnie dwa lata rozwinął się i stał częścią jej codzienności.

Choć z wykształcenia jest nauczycielką angielskiego, a jej głównym zajęciem jest praca w biurze rachunkowym, to pisanie stało się jej pasją. Skąd wzięła się nazwa bloga?

– Postęp, zmiany których doświadczamy, są niesamowite. Jeszcze sto lat temu nie wolno nam było głosować, uczyć się, a pięćdziesiąt lat temu głównym celem kobiet było zajmowanie się domem, wychowywanie dzieci czy bycie żoną. Wywalczyłyśmy dla siebie tak wiele, ale niejednokrotnie nie potrafimy się odnaleźć czy pogodzić wszystkich pełnionych funkcji. Wymagamy od siebie perfekcji. Pomimo pracy zawodowej, uczymy się, ale jednocześnie, bardzo często same zajmujemy się domem, zakupami, dziećmi, chcemy być piękne, zdrowe, zadbane, mieć przyjaciół czy być boginiami seksu – wyjaśnia Małgorzata Szafrańska, autorka bloga

Przypomina, że doba dalej ma 24 godziny. I dlatego kobiety muszą nauczyć się odnajdować w tym szalonym świecie i pamiętać o sobie. Zbyt często stawiaj ą się na samym końcu listy i dbają o wszystkich wokół, a o sobie zapominają.

– Kobiety piszą do mnie i potwierdzają moje odczucia. Często potrafimy czuć się winne za wyjście z przyjaciółką do kina i żyjemy w matni, matni błędnych przekonań na temat tego, kim jest kobieta i jaka ona ma być. Co to znaczy być kobietą w XXI wieku? To właśnie na te pytanie staram się odpowiedzieć na blogu – dodaje Szafrańska.

Zaczęło się od transformacji Pomysł na założenie bloga wziął się z transformacji autorki. W pewnym momencie zbyt wiele rzeczy nawarstwiło się w jej życiu i – jak mówi – po prostu się rozsypało. Całe życie pokazywała wszystkim zupełnie inną siebie, ukrywając to, co działo się w środku. Robiła to ze wstydu i strachu.

– Jestem typem człowieka, który nie daje za wygraną. Podniosłam się głównie dzięki wsparciu mojego męża, ale ogromną inspiracją były zawsze dla mnie historie innych ludzi, tj. książki, wywiady czy wykłady. Zaczęłam słuchać i czytać dziesiątki pozycji o tematyce rozwojowej: od rozwoju duchowego, osobistego, zawodowego, po neurofizykę, fizykę kwantową i plastyczność mózgu.

W pewnym momencie – jak przyznaje – ukierunkowała się na słowa, które wykorzystała jako podwaliny własnego rozwoju. Zawsze dużo analizowała, jest z zamiłowania obserwatorem życia, a do tego lubi pisać.Chciała połączyć ze sobą pasję do pisania, z tym czego sama się nauczyłam, co sama zrozumiała.

– Codziennie widzę kobiety w tej matni i serce mnie boli. Wiele z nich nie czyta w codziennym rozgardiaszu, a ja chciałam pisać tak, by to było zwięzłe, ciekawe i niosło ze sobą inspirujące przesłanie. Tak zaczęłam pisać serię, która dziś jest już dostępna jako książka. Kobiety piszą do mnie, że w moich słowach znajdują siebie, bo ja pisze bez udawania. Nic nie ubarwiam, wręcz powiedziałabym niejednokrotnie odkrywam najskrytsze zakamarki swojego serca i umysłu – tłumaczy M. Szafrańska.

Dla kogo jest ten blog

„Mistrzyni” to seria książek dla kobiet dorosłych, a „Uczennica” trafia do nastolatek. Najczęściej poruszaną tematyką są historie kobiet żyjących w dzisiejszych czasach, ich emocje, wątpliwości i obawy. Książka „Mistrzyni”to były pierwsze wpisy na blogu, potem doszły wywiady i inne serie. Pierwsze odcinki nie miały takiego tytułu, bo każdy rozdział zawierał inną emocje, problem społeczny, a dopiero po paru miesiącach pojawiła się ta nazwa.

– Jest to historia kobiety z przeszłością, która nie czuje się wartościowa, wiecznie patrzy w lustro i ma wiele wątpliwości. To kobieta, której wydaje się, że cokolwiek robi, jest nie dość dobra, czy to jako żona, matka, córka czy przedsiębiorca. O kobiecie, która wstydzi się swoich emocji i zapomina o tym, że ona też jest ważna. Wszystko zmienia się, kiedy poznaje nowego mężczyznę – mówi autorka.

Małgorzata Szafrańska prowadzi też kampanię społeczną. Fot. arch

Powstają kolejne odcinki

Książka powstawała w odcinkach na przełomie roku i publikowane są kolejne odcinki na blogu. Autorka ma w planach wydanie zbioru opowiadań „Alfabetu kobiecości”, które ukażą się jeszcze w br. Poza pisaniem prowadzi kampanie społeczne.

– Nie czuję się społeczniczką, lecz robię coś z wewnętrznej potrzeby dzielenia się czymś ważnym. Kampania ,,Jestem wystarczająco dobra” ma uświadomić kobietom, że są takie, bez żadnych “ale” i zasługują na miłość, szczęście i szacunek. Kampania inspirowana jest badaniami Marisy Peer – dodaje autorka.

Natalia Kurpisz