Inżynier z wykształcenia, literat z pasji

„Bezpańskie psy” są powieścią sensacyjno-przygodową z historią w tle. Jest to debiut literacki Szymona Wojtyniaka. Fot. archiwum prywatne

Pochodzący z Wielenia Szymon Wojtyniak kilka tygodni temu zadebiutował jako pisarz. Wydał książkę pt. ,,Bezpańskie psy”. Jest to powieść sensacyjno-przygodowa z historią w tle. Książka zawiera elementy typowej „przygodówki”, ale nie jest to opowieść o nieśmiertelnych bohaterach, którzy wychodzą cało z każdej opresji.

Autor z wykształcenia jest inżynierem budowy okrętów. Po studiach na Politechnice Szczecińskiej zawodowo związany jest ze statkami i pracą w towarzystwach klasyfikacyjnych. Począwszy od Det Norske Veritas, przez Lloyd’s Register, a obecnie w RINA. Zawodowo zajmuje się statecznością i niezatapialnością okrętów.

– Starałem się jak najwierniej oddać realizm naszej historii na krótko przed wojną oraz podczas wojny obronnej 1939 roku. Dlatego losy 55 Pułku Piechoty – od obrony Leszna i wypadu na Wschowę oraz cały szlak przebyty z Armią Poznań – są oddane tak dobrze, jak tylko umiałem – mówi Szymon Wojtyniak

Jak podkreśla autor to opowieść o heroizmie, braterstwie, niespełnionych marzeniach, ludzkiej żądzy panowania oraz patriotyzmie w czystej formie. Patriotyzmie widzianym z kilku perspektyw.

– Brzmi to patetycznie, ale rzeczywiście o tym są „Bezpańskie psy” – kontynuuje Szymon Wojtyniak.

Pomysł na książkę

Autor zdradza, iż pomysł na napisanie książki zrodził się nagle i spontanicznie. Wtedy pojawili się bohaterowie i zaczęli żyć swoim życiem, a całość się spiętrzała. W pewnym momencie poczuł, że po prostu musi usiąść i napisać choćby jeden rozdział.

Wojtyniak pierwsze zdania w książce porównuje do zerwanej plomby na drzwiach spustowych przy wielkiej tamie – tego już nie dało się zatrzymać. Wtedy to całkowicie pochłonęły go lata 1938-1940.Trwało to dobrze ponad rok. Skąd u niego zainteresowanie tą tematyką?

Autor, pracując nad książką, korzystał z historycznych źródeł. Fot. archiwum prywatne

– Historią, militariami i geopolityką interesowałem się od kiedy pamiętam. Kiedy zadała Pani to pytanie, to przypomniałem sobie rok 1994. Miałem wtedy 12 lat i poszedłem z książką Bogusława Wołoszańskiego „Sensacje XX wieku” na spotkanie z autorem. Pamiętam krótką rozmowę i jego wpis. „Dla Szymona, aby zawsze osiągał sukcesy na miarę XX wieku”. Do dziś moim atrybutem w ręce jest książka ze wspomnianej tematyki – opowiada Szymon Wojtyniak.

Przeczytał 20 tys. stron

Ciężko mu ocenić , ile czasu zajęło zebranie materiałów i napisanie książki, lecz jeśli chodzi o materiały, to była to lwia część pracy nad „Bezpańskimi psami”. Przyznaje, że wiele z wydarzeń znał z racji zainteresowań, co pozwoliło łatwiej zlokalizować wolumeny, mapy, zdjęcia i reportaże tych, którzy przeżyli te czasy.

– Gdybym powiedział, że przeczytałem 20 tysięcy stron tekstu podczas pisania tej książki, to na pewno bym nie skłamał. Szkoda, że nie miałem okazji odwiedzić miejsc, które opisuję w powieści.

,,Bezpańskie psy” powstały na obczyźnie. Nie ukrywa, że brakowało mu tego luksusu, aby wejść do muzeum Armii Poznań, pojechać w rejony bitwy nad Bzurą, czy zobaczyć przedmoście w Sochaczewie. Tu wielkim pomocnikiem był Internet i tysiące fotografii. Wszystko to nadrobił po tym, jak książka była już w wydawnictwie.

Dla kogo przeznaczona jest ta książka?

– Jeżeli w pytaniu kryje się istota pisania powieści, to na początku „Bezpańskie psy” były bardzo intymną sprawą, tylko dla mnie. Prawdą jest, że kiedy tylko pomyślałem o napisaniu tej książki, wiedziałem, że będzie to hołd dla dziadka Feliksa, który swoją służbę zaczynał w Lesznie w 55 Pułku Piechoty w 1937 roku, później w 1939 roku służył w I Pułku Piechoty Legionów i Korpus ie Ochrony Pogranicza w Wilnie. Teraz „Bezpańskie psy” nie są już moje, należą do czytelników. Taka była moja decyzja kiedy wysłałem tekst do wydawnictwa i uważam, że była słuszna – tłumaczy Sz. Wojtyniak.

Będzie następna książka?

Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że to męska literatura, to okazuje się, że wśród pierwszych czytelników większość stanowią kobiety. Są zachwycone powieścią, w której zresztą pokazana jest ich wielka siła, a fikcyjne bohaterki są bardzo podobne do prawdziwych postaci.

Czy autor planuje wydanie kolejnej książki?

– Chciałbym. Wiem, że to żmudna praca, ale kiedy pomysł już w głowie dojrzeje, wtedy jest jak narkotyk. Nie ukrywam, że wszystko, co obecnie czytam, ma wspólny mianownik z dalszymi losami „Bezpańskich psów” – dodaje na koniec Szymon Wojtyniak.

Natalia Kurpisz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*