Jabłek mniej, ale dobrej jakości

Nasze jabłka w większości są odmiany deserowej. Trafiają do hurtowni i sklepów w całej Wielkopolsce
Nasze jabłka w większości są odmiany deserowej. Trafiają do hurtowni i sklepów w całej Wielkopolsce

Sezon zbioru jabłek trwa już na całego. Sadownicy mogą być zadowoleni z ich jakości oraz ceny. Martwi ich jednak ilość, znacznie mniejsza niż rok temu.

W tym roku zrywanie jabłek rozpoczęliśmy na początku sierpnia, kiedy to do koszyków trafiały odmiany letnie – opowiada Piotr Kłos, kierownik oddziału sady w firmie Top Farms Wielkopolska w Głuchowie, gm. Czempiń. – Na przełomie sierpnia i września przystąpiliśmy już w pełni do zbioru jabłek.

Spółka w Głuchowie ma 25 ha sadów. Znaczna ich część jest uprawiana w nowoczesnej metodzie, w której na hektarze sadu rośnie 2850 drzew. Osiągają one wysokość do 3,50 m. W tradycyjnej metodzie na hektarze sadzi się ok. 1660 jabłoni, które rosną do wysokości 2,2 m. Nowa metoda skutkuje większymi plonami, choć aby ją zastosować, potrzebne są większe inwestycje, m.in. w drzewka jabłoni z koronką. To konstrukcje wspierające składające się ze słupów strunowo-betonowych i tyczek bambusowych Ważne jest też nawadnianie sadu systemem linii kroplujących sterowanych komputerowo.

– W sadzie stosowana jest integrowana produkcja roślin – tłumaczy Piotr Kłos. – Polega ona na bardziej ekologicznej formie prowadzenia upraw. Ogranicza ona stosowanie chemicznych środków ochrony roślin do niezbędnego minimum i w ten sposób ogranicza presję na środowisko naturalne. Muszą być one selektywne dla fauny pożytecznej m.in. biedronki. Do walki ze szkodnikami używamy również biologicznych organizmów, np. dobroczynek gruszowy zwalcza przędziorka owocowca.

W tym roku w sadach w okolicach Czempinia jabłek jest mniej, co jest efektem przymrozków z przełomu kwietnia i maja. W poprzednich latach zbiór dochodził do ok. 2 tys. ton. W tym roku będzie to ok. 30% mniej. Zadowalająca jest natomiast jakość owoców. Są dobrze wybarwione, na co ogromny wpływ mają duże różnice temperatur pomiędzy nocą i dniem. W ich wyniku owoce wytwarzają dużą ilość barwnika. Sadownicy cieszą się też z cen. W ub. r. kilogram przemysłowych kosztował 15 gr, a w tym -już 60 g r.

– Nasze jabłka w znacznej większości to odmiany deserowe. Trafiają do hurtowni i sklepów całej Wielkopolski – dodaje Piotr Kłos.- Z części tłoczymy naturalny sok.

Dużym zmartwieniem dla sadowników jest brak rąk do pracy. Z tego powodu w okolicach Czempinia przy zrywaniu jabłek często można zobaczyć obywateli Ukrainy oraz Mołdawii. Zazwyczaj przyjeżdżają na początku lipca i pracują do zakończenia zbiorów. Jak dodaje Kłos, praca w sadzie nie kończy się z momentem trafienia ostatniej sztuki do chłodni. W kolejnych miesiącach odbywa się przycinka gałęzi, aby drzewa odmłodzić, prześwietlić i wpłynąć na plon oraz jakość owoców w następnym sezonie.

Gerwazy Konopczyński