Jego gołębie są piękne, bardzo żywotne i wesołe

Fot. © Sławek Skrobała

Adam Fortuniak z Oporówka ma jedną z najlepszych w kraju hodowli rysia polskiego. W gołębniku spędza po kilka godzin dziennie. Chodzi tam rano i po południu, zaraz po pracy. Przy blisko stu sztukach ptaków obowiązków ma naprawdę sporo. Karmi je, podaje odżywki, sprząta w klatkach, dezynfekuje poidła, jak trzeba szczepi, a czasami po prostu tylko patrzy na nie i wzroku nie może oderwać. Nic dziwnego, widok to piękny. Poza tym, jak sam przyznaje woli gruchanie gołębi niż gadanie niektórych ludzi.

Są duże, piękne, bardzo żywotne i wesołe – zachwala swoich podopiecznych Adam Fortuniak z Oporówka (gm. Krzemieniewo), który może poszczycić się jedną z najlepszych w kraju hodowli rysia polskiego. – Są też bardzo plenne, a to dla hodowcy zawsze cenna cecha.

Jego rysie to typowo polska rasa, powstała już w XVII wieku, w okolicach Krakowa z krzyżówki gołębia polnego centkowanego i garłacza śląskiego białogłowego. Obecnie poza Małopolską właśnie Wielkopolska jest tym regionem kraju, gdzie ta rasa cieszy się największą popularnością.

– W latach sześćdziesiątych, gdy zaczynałem hodować gołębie, rysie polskie razem z gołębiami pocztowymi były niemal na każdym wiejskim podwórku. Razem z nimi latały też w poszukiwaniu pożywienia, bo to bardzo zaradne ptaki. Pamiętam, że trzeba było uważać na wschody ogórków czy grochu w ogródku, bo to był ich przysmak – z sentymentem wspomina A. Fortuniak. – Dziś wygląda to trochę inaczej. Rysiami zainteresowali się Czesi i Niemcy, którzy uszlachetnili nam je trochę, choć w moim odczuciu „zepsuli”. Ptaki są zdecydowanie większe, a przez to bardziej powolne i mniej gadatliwe niż wcześniej.

Średnia waga rysia polskiego wynosi obecnie aż 1200 gram. Żyją przeciętnie 7-8 lat, ale są też wyjątkowe okazy, którym udaje się osiągnąć nawet 10 lat. Para w ciągu roku ma nawet do 16 małych.

– Moje gołębie nie wylatują poza wolierę. Jeszcze kilka lat temu wypuszczałem je. Nie leciały daleko, zwykle tylko na dach gołębnika, ale zrezygnowałem z tego z obawy przed drapieżnikami. Jastrzębi teraz naprawdę dużo – wyjaśnia hodowca z Oporówka.

Gołębie pan Adam ma od kilkudziesięciu lat. Pierwszą hodowlę założył będąc kilkuletnim dzieckiem w rodzinnych Pawłowicach. Zabrał je ze sobą też do Ponieca, gdzie przez kilka lat mieszkał razem z żoną, a później do Oporówka. Przez cały ten okres tylko raz zrobił sobie przerwę od ptaków. Była krótka, trwała raptem kilka miesięcy i choć zdarzyło się to wiele lat temu do dziś żałuje.

– Miałem naprawdę wspaniałą hodowlę, wyjątkowe egzemplarze – ze szczerym smutkiem przyznaje jego żona Bronisława Fortuniak.

– Po wojsku zdecydowałem się na hodowlę gołębi rasowych. Najczęściej miałem moje ulubione rysie polskie, ale był też czas, że klatki zajmowały inne, na przykład kariery angielskie lub kingi – wyznaje A. Fortuniak.

– Rysie polskie pod względem charakteru najbardziej pasują do męża. To takie dobre dusze, z którymi miło przebywać. Kariery to były zupełnie inne ptaki, nerwowe, płochliwe, a czasami nawet agresywne – dodaje żona hodowcy.

Adam Fortuniak przyznaje, że jest raczej typem samotnika, ale zagadnięty o gołębie z ochotą wdaje się nawet w kilkugodzinne dyskusje.

Anna Machowska

Cały artykuł w 52. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*