Jego twarz brzmi znajomo

Z Mariuszem Totoszko rozmawia Natalia Kurpisz

Sądzi pan, że castingi organizowane w mniejszych miejscowościach, jak ten we Włoszakowicach, pomagają dzieciom wybić się i spełnią ich marzenia?

Nie każde dziecko odważy się pokazać swój talent, wyjeżdżając na casting do dużego miasta. Rodzice biorą pod uwagę fakt, że z takiego przesłuchania często się wraca z tzw. kwitkiem. W naszych castingach regionalnych jest inaczej. Każde dziecko otrzymuje od nas nagrodę. Natomiast nagrodą główną jest podpisanie kontraktu na ogólnopolską promocję.

Jak czuje się pan w roli jurora na takich castingach?

Czuję się bardzo dobrze, ponieważ na występy dzieci patrzę nieco inaczej. W roli jurora zaliczyłem już wiele castingów, więc nauczyłem się komunikować z nimi. Sam mam dzieci i wiem jak z nimi rozmawiać, czego od nich wymagać. Mam świadomość, że nie można ich ganić, ponieważ są bardzo wrażliwe i nie należy im mówić bezpośrednio, że zrobiły coś źle. Na castingu pojawiają się lepsi i gorsi, ale dziecko nie może odczuć tego, że jest gorsze.

Bardziej odnajduje się pan jako juror czy osoba występująca?

Zdecydowanie wolę występować.

Jak wspomina pan program „Twoja twarz brzmi znajomo”, w którym zajął pan trzecie miejsce?

Był to bardzo dobry program. Występowałem w pierwszej edycji, która była eksperymentalna, ponieważ nie było wiadomo, jak się przyjmie. Jednak mimo późnej godziny emisji program zyskał popularność wśród widzów. Dla mnie był to ogromny sprawdzian moich zdolności kreowania, a także „wgrywania się” w postaci, w które miałem okazje się wcielać.

Jaka postać była najciekawsza do zagrania?

Było ich kilka: Stevie Wonder, Mick Jagger, Freddie Mercury czy Édith Piaf. Jednak niezaprzeczalnie topowym wykonaniem był Marilyn Manson i utwór Sweet Dreams (Are Made of This), który zaprowadził mnie do pierwszego miejsca w trzecim odcinku.

Cały artykuł w 49. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*