Już zimą zaopatrują się w nawozy minaralne

Sypkie nawozy do rozpuszczenia w glebie potrzebują opadów. Fot. G.Konopczyński
Sypkie nawozy do rozpuszczenia w glebie potrzebują opadów. Fot. G.Konopczyński

Zima to czas kiedy na polach panuje spokój. Na niektórych widać uśpione jeszcze zboża ozime i rzepak. Na pozostałe maszyny rolnicze wjadą dopiero wiosną, aby obsiać je zbożami jarymi i roślinami okopowymi. W tym czasie nie próżnują jednak rolnicy z naszego regionu. Większość z nich zaopatruje się w tym czasie w nawozy mineralne.

Nawozy zazwyczaj kupuję zimą – mówi Roman Konieczny, rolnik z gminy Kamieniec. – Wtedy jest więcej czasu, aby objechać hurtownie. Ponadto jest to okres kiedy na konta trafiają dopłaty bezpośrednie. Są więc środki na większe wydatki.

Kupują , gdy mają pieniądze

Specjaliści zajmujący się sprzedażą nawozów twierdzą, że w ostatnich latach rolnicy wykazują większe zainteresowanie zakupem nawozów mineralnych w trzech okresach. Związane są one ze zbiorami płodów rolnych i ich sprzedażą.

– Rolnicy interesują się nawozami, gdy mają na nie środki finansowe. Po raz pierwszy zaglądają do hurtowni po żniwach, kiedy to mają pieniądze po sprzedaży ziarna – twierdzi Konrad Herter, doradca agrotechniczny firmy Procam Polska.

Następny okres kiedy rolnicy częściej pojawiają się w punktach sprzedaży, to jesień gdy mogą dysponować środkami ze sprzedaży buraków cukrowych oraz kukurydzy. Trzeci raz gdy częściej odwiedzają składy nawozów to przełom grudnia i stycznia gdy na ich konta trafiają dopłaty bezpośrednie.

Ceny niższe niż przed rokiem

Rolnicy udając się do hurtowni zazwyczaj najbardziej interesują się cenami nawozów. Ci, którzy pojawili się w nich w styczniu, są mile zaskoczeni. W tym roku płacą za nie mniej niż przed rokiem.

Bardzo popularna saletra amonowa 34% w cenie hurtowej w styczniu 2019 roku kosztowała około 1200 zł za tonę, a obecnie to już tylko około 1020 zł za tonę – wylicza Konrad Herter. – Wieloskładnikowa Polifoska 6 w ubiegłym roku to koszt ok. 1550 zł za tonę w hurcie, natomiast obecnie cena spadła do ok. 1420 zł.

Obornik zamiast fosforowych

Przyczyn takiej sytuacji jest kilka. Zdaniem Konrada Hertera główną przyczyną jest mniejsze zainteresowanie zakupem nawozów w poprzednich latach.

– Bardzo mocno w rolników m.in. z naszego regionu uderzyła susza z 2018 roku, skutkująca mniejszymi plonami Ceny płodów były wówczas niższe w porównaniu z 2017 r. Aby zaoszczędzić pieniądze, niektórzy gospodarze w 2018 r. zdecydowali się nie stosować nawozów zawierających fosfor. Postanowili je zastąpić obornikiem, czyli nawozem naturalnym – wyjaśnia Konrad Herter doradca z firmy Procam Polska.

Jego zdaniem rolnicy uznali, że poprzez jednoroczne zastosowanie takiej praktyki jakoś negatywnie nie wpłynęli na swoje uprawy, ponieważ fosfor jest pierwiastkiem wolno przemieszczającym się w głąb profilu glebowego. Takiego postępowania nie należy jednak pochwalać i stosować często.

Mniejszy zbyt na nawozy w 2018 roku oraz duże stany magazynowe w fabrykach i hurtowniach zadecydowały o tym, że aktualnie ceny nawozów są niższe od ubiegłorocznych.

Zalety nawozu RSM

Podobnie sytuacja wygląda z coraz popularniejszym płynnym nawozem tzw. RSM. Jego tona kosztuje w hurcie ok. 850 zł. Są to jednak nawozy, które stosują głównie rolnicy posiadający przeznaczony do tego sprzęt.

Rolnicy muszą posiadać opryskiwacz wyposażony w specjalne dysze lub węże – opowiada Konrad Herter. – Zaletą nawozu RSM, zawierającego trzy formy azotu jest to, że nie potrzebuje wody aby trafił do roślin. Do rozpuszczenia sypkich konieczne są opady. Ponadto w RSM azot uwalnia się stopniowo, dzięki czemu rośliny nie wykazują stresu głodu azotowego.

Po styczniowych zakupach nawozów mineralnych już wiosną rolnicy będą interesować się nawozami dolistnymi i środkami ochrony roślin. Na przełomie marca i kwietnia będą natomiast nabywać materiał siewny zbóż jarych i kukurydzy.

Gerwazy Konopczyński