Kandydaci na radnych nie popełnili przestępstwa

Decyzja o wykreśleniu z list wyborców pięciu kandydatów na radnych: Grażyny Banasik (SLD), Edyty Feliczak-Przybyły, Stanisława Tomaszyka, Grzegorza Rusieckiego (KO) i Mateusza Gwardiaka (PL18), wywołała polityczną burzę. Pierwsze sygnały o nadciągającej nawałnicy pojawiły się, gdy mieszkanka Leszna, złożyła do prokuratury i Krajowego Biura Wyborczego zawiadomienie o tym, że kandydaci poświadczyli nieprawdę, polegającą na tym, że mieszkają poza gminą, w której ubiegają się o samorządowy mandat. A to jest niezgodne z prawem, bo liczy się faktyczne mieszkanie, czyli miejsce gdzie śpią, spożywają posiłki i spędzają wolny czas, a nie tylko meldunek.

Kandydaci zapewniali, że posądzenie jest nieprawdziwe i ma ich zdyskredytować.

– Nie sądziłem, że będę miał kiedykolwiek do czynienia z taką sytuacją. Ta decyzja w sposób negatywny wyróżnia Leszno. Uważam, że jest pozademokratyczną próbą pozbycia się konkurencji oraz wzmocnieniem własnych szans w wyborach do rady miejskiej – przekonywał Grzegorz Rusiecki.

Już po wyborach czworo z nich wygrało przed sądem, a decyzję podpisaną z upoważnienia prezydenta miasta, przez naczelnik wydziału spraw obywatelskich Agnieszkę Sztor, uchylono. Sąd tylko podtrzymał decyzję o wykreśleniu ze spisu wyborców, Grażynę Banasik.

Równolegle prokuratura rejonowa w Lesznie badała tę sprawę, pod kątem złożenia fałszywych oświadczeń i poświadczenia nieprawdy. Śledczy uznali, że żadne ze złożonych oświadczeń nie zawiera znamion czynu zabronionego. Tłumacząc, że aby doszło do złożenia fałszywego oświadczenia, jego autor musiałby złożyć je pod rygorem odpowiedzialności karnej, a więc zostać uprzedzonym o konsekwencjach skłamania. Tymczasem nie ma takiego pouczenia. Prokuratorzy nie dopatrzyli się także przestępstw, polegających na poświadczeniu nieprawdy przez kandydatów.

Przemysław Grześkowiak, prokurator rejonowy tłumaczy, że deklaracje składane przez kandydatów na radnych – w których wyrażają wolę kandydowania i posiadania prawa wybieralności – stanowią oświadczenie składane we własnym imieniu i we własnej sprawie.

 Nawet w przypadku podania fałszywych danych, nie stanowi to poświadczenia nieprawdy przez osobę uprawnioną do wystawienia dokumentu – tłumaczy szef prokuratury.

Od decyzji prokuratury stronie zawiadamiającej nie przysługuje zażalenie, ponieważ nie była pokrzywdzoną w sprawie. Środek odwoławczy przysługuje tylko tym, których prawa zostały naruszone na skutek domniemanego przestępstwa.

Cały artykuł jest również dostępny w 49 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: ds

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*