Kiedyś gospodynie rozprowadzały kurczęta i szatkowały kilogramy kapusty

Nie zabrakło okolicznościowego tortu. Od lewej Ryszard Grys, sołtys Przyczyny Górnej, Wojciech Kuryłło wicestarosta powiatu wschowskiego, Jolanta Skorupińska, przewodnicząca KGW oraz Danuta Patalas, burmistrz Wschowy Fot. kab

Nasze koło założono w 1958 roku. Nie wiadomo, kim była pierwsza przewodnicząca, ponieważ nie zachowały się żadne dokumenty – mówi Jolanta Skorupińska, przewodnicząca Koło Gospodyń w Przyczynie Górnej.

W minioną niedzielę panie, z wielką pompą świętowały 60 – lecie istnienia koła. Chętnie wracały wspomnieniami do okresu, w którym koło pełniło ważną rolę.

Od 1970 r. organizowaliśmy dziecińce na czas żniw. Z kolei Danuta Litorowicz zapoczątkowała rozprowadzanie piskląt drobiu domowego po domach. Katarzyna Fiałkowska 19 lat rozprowadzała je z własnego domu zawiadamiając o dostawie osobiście lub przez swoje dzieci, bo nie było telefonów – wspomina pani Jolanta.

W sezonie gospodynie kupowały pisklaki na potęgę. Jak donoszą kroniki w 1984r. mieszkanki Przyczyny Górnej kupiły 6 tysięcy piskląt kurzych i 600 kaczych.

Wtedy kura była oczkiem w głowie gospodyni, bo jajka sprzedawano w sklepie na wagę. Dziś hoduje się po kilka sztuk na własne potrzeby. Zresztą kiedyś te kurczaki i jajka zupełnie inaczej smakowały! – przekonuje pani Jolanta.

Od 1979r. specjalistką ds. gospodarstwa domowego przy Ośrodku Postępu Rolniczego w Bojanowie była pani Halina Herkt. To ona przynosiła gospodyniom cenną wiedzę i postęp. Pod jej czujnym okiem odbywały się kursy gotowania, pieczenia, układania bukietów czy pokazy przyjęć okolicznościowych.

O produkty na potrzeby kursu zabiegałam w wielu miejscach: mleczarni, GS – ie czy banku i co ciekawe nigdy nikt nie odmawiał pomocy. To były fantastyczne czasy! Takich instruktorek jak ja w naszym okręgu było 28 i byłyśmy rozchwytywane. Aby zostać instruktorką uczyłam się dwa lata we Wrocławiu w szkole gospodarstwa domowego – wspomina Halina Herkt.

Pani Halina rozprowadzała różne kwiaty i krzewy ozdobne, powstawały wtedy, piękne ogródki kwiatowe a nagrodą za upiększanie swoich posesji były drzewa owocowe. W 1971 roku w wojewódzkim konkursie ,,Więcej warzyw, owoców i kwiatów” panie otrzymały nagrodę: elektryczną szatkownicę do kapusty.

To był prawdziwy luksus. Na zmianę korzystało z niej 25 gospodyń. Szatkownica służyła nam do 1999 roku czyli do momentu, gdy w sklepach można było kupić już kapustę szatkowaną – uśmiecha się przewodnicząca.

Zimą w KGW odbywało się darcie pierza oraz kursy szycia, robótek na drutach, haftu, szydełkowania i frywolitkowych koronek.
W czasach PRL- u KGW w Przyczynie Górnej zdobywało wiele nagród, a każdą z nich członkinie przyjmowały z dumą. Bo jak nie cieszyć się z trzeciego miejsca w konkursie na najpiękniejszą wieś w województwie leszczyńskim? Nie tylko w latach osiemdziesiątych, ale także dziś wieś mogłaby pretendować do miana najpiękniejszej w województwie lubuskim. Ukwiecony chodnik przed domem Jolanty Skorupińskiej czy ogród Ryszarda Grysa, sołtysa Przyczyny Górnej z 40 – letnim stażem, budzą nieudawany zachwyt!

W 1985 roku panie współorganizowały pierwsze dożynki w gminie a kolejne w 1993 r. Przyszli dosłownie wszyscy mieszkańcy.

Na boisku wiejskim przygotowałyśmy grochówkę na 1500 porcji! – wspomina pani Jola.
Na kolejne dożynki powiatowo-gminne czekali aż do 2015 roku.

Dziś członkinie koła spotykają się przy okazji świąt, dnia kobiet czy dnia matki
Nasza działalność opiera się również na promowaniu aktywnego wypoczynku, o co dba Grażyna Grys. To ona organizuje wycieczki krajoznawcze czy kulturalne do operetki czy teatru – chwali przewodnicząca.

Niegdyś panie spotykały się w skromniejszych warunkach. Dziś ich wyremontowana 10 lat temu świetlica w sali wiejskiej pozwala na komfortowe spotkania. Panie mają dużą kuchnię, nowe meble, naczynia i wyposażenie AGD. W sali wiejskiej zmodernizowano toalety, szatnię, scenę, założono centralne ogrzewanie i klimatyzację.

W listopadzie 2012r. zmarła przewodnicząca Katarzyna Fiałkowska, pełniła tę funkcję 39 lat. Zastąpiła ją Jolanta Skorupińska, która od 48 lat jest kronikarzem KGW.

Pani Jola ma wyjątkowy dar do pisania i opowiadania zabawnych historii. Ale w kole zdolnych pań jest więcej. Grażyna Grys pięknie szydełkuje. Jej szydełkowe sopelki, aniołki i gwiazdki zdobią choinki na Boże Narodzenie w miejscowym kościele, a panie Teresa Blinkowska, Barbara Jakubczak, Grażyna Litorowicz, Stanisława Karbowska na czele z przewodniczącą występują w chórze Uniwersytetu Trzeciego Wieku we Wschowie.

Dziś koło zrzesza 36 kobiet, a jedną z najdłuższych stażem jest Irena Zieniewicz.
Namówiły mnie członkinie. Byłam wówczas młodziutka, a zdobyta tu wiedza bardzo mi się przydała. Najlepiej czułam się w szydełkowaniu. Kiedyś człowiek miał jednak więcej sił, dziś już szydełka nie chwytam. Kiedy spoglądam w przeszłość widzę, jak ciężko było kobietom na wsi. Dziś wiele za człowieka zrobi maszyna, ale za moich czasów wstawało się o świcie, szło do obory, a potem na pole. Wodę czerpało się ze studni, myliśmy się w miskach bo łazienek nie było. Potem się pomagało dzieciom w lekcjach. Kładłam się spać po 22.00 – przekonuje Irena Zieniewicz.

Teresa Tkacz doskonale pamięta swoje początki w kole. Przyszła już jako dojrzała kobieta.
Sporo już potrafiłam, ponieważ miałam dwunastoletni staż małżeński. Dużo jednak eksperymentowałyśmy więc zawsze można było się czegoś nowego nauczyć – zapewnia Teresa Tkacz.

Pani Teresa żałuje, że dziś tak niewiele młodych kobiet garnie się do takich organizacji jak KGW. Ludzie na wsi już się nie integrują tak jak niegdyś.
Dawniej wystarczyło stanąć pod płotem a już się zjawił ktoś chętny na pogawędkę – uśmiecha się pani Teresa.
Doskonale pamiętam pana Tkacza, teścia Teresy jak do sąsiadów rozmawiających przy drodze i dzieciaków grających w piłkę zupełnie bez okazji wyszedł z pysznym chlebem od Szymkowiaka, świeżym smalcem i ogórkiem. I to się często powtarzało – wspomina Janina Korol.

W niedzielę panie świętowały piękny jubileusz. Z tej okazji życzyły sobie i koleżankom zdrowia, chęci i kolejnych jubileuszy. Nie zabrakło też życzeń i prezentów od specjalnych gości: włodarzy Wschowy i powiatu wschowskiego oraz Mariana Kasperskiego i Jacka Jankowiaka z Krajowego Związku Rolników Kółek i Organizacji Rolniczych w Lesznie.

Pan Kasperki i Jankowiak to nasi szczególni goście. Ponieważ w Przyczynie Górnej nie ma Kółka Rolniczego nowa rejestracja z czerwca 2016r. w Okręgowym Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Lesznie dała nam podstawę prawną do prowadzenia działalności na terenie gminy Wschowa – tłumaczy przewodnicząca Skorupińska.

Cały artykuł jest również dostępny w 38 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: Karolina Bodzińska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*