Kierowcy już tak nie szaleją…

fot. S. Skrobała

W ciągu pół roku w Lesznie i powiecie leszczyńskim policja przyłapała 30 kierowców, którzy przekroczyli prędkość o 50 km na godzinę w obszarze zabudowanym.

Jeden kierowca stracił posadę, bo bez możliwości prowadzenia samochodu nie był szefowi przydatny. Inny bardzo skomplikował życie swojej żonie, której już nie mógł codziennie podwozić do pracy. Jest też mężczyzna, który nie miał jak zawieźć bliskich na wakacje do Chorwacji, gdzie czekał z góry opłacony domek.

Wszystkiemu winna prędkość, a konkretnie – przekroczenie tej dozwolonej o 50 i więcej km na godzinę w obszarze zabudowanym.

Panu Damianowi policja zabrała prawo jazdy w sierpniu. W starostwie powiatowym odebrał je z powrotem kilka dni temu, po trzech miesiącach i czterdziestu minutach czekania w kolejce. Mężczyzna krytykuje prawo, a siebie raczej oszczędza: – Tak, jechałem szybko, bo się śpieszyłem, ale był wczesny ranek i nikogo na drodze. Daleko od szosy jakieś domy, żadnych ludzi. Drogówka stwierdziła, że miałem za dużo o 52 km na godzinę. Dostałem 10 punktów karnych i mandat na 450 zł. Uważam, że dodatkowe zabieranie prawa jazdy to bardzo surowa kara. Zamiast tego wystarczyłoby upomnienie, bo moja jazda nie stwarzała dla nikogo zagrożenia.

Policjant leszczyńskiej drogówki sierżant sztabowy Tomasz Klimaszewski informuje:

– W obszarze zabudowanym należy bezwzględnie zdjąć nogę z gazu. Nie ważne czy jest to duże miasto, czy wieś. Wiąże się to z zapewnieniem bezpieczeństwa osobom jadącym oraz, przede wszystkim, pieszym. Każda osoba przekraczająca w terenie zabudowanym dozwoloną prędkość o 50 km na godzinę musi liczyć się z obligatoryjną utratą prawa jazdy na okres trzech miesięcy. (dn)

Cały artykuł w 50. numerze Panoramy Leszczyńskiej.

Zapraszamy do zakupu e-wydania:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*