Kłopoty na remontowanej linii kolejowej E59 z Leszna do Rawicza

Fot. LS

Zaleganie z wynagrodzeniem dla podwykonawców, braki kadrowe i realne zagrożenie rezygnacji z wielomilionowej inwestycji – tak można streścić to, o czym mówi się w ostatnich tygodniach o inwestycji modernizacji linii kolejowej Leszno – Rawicz. Postanowiliśmy rozwiać wątpliwości mieszkańców i sprawdzić, co dzieje się na torach łączących Wielkopolskę z Dolnym Śląskiem.

Modernizacja linii kolejowej nr E59 z Leszna do granicy województwa wielkopolskiego (Rawicz), której wykonawcą jest włoskie konsorcjum Astaldi, od początku sprawia sporo problemów.

Zaczęło się od uciążliwości dla mieszkańców Masłowa, którzy z powodu budowy tunelu muszą jeździć kilkunastokilometrowym objazdem lub krótszą, ale zniszczoną drogą, która po opadach przypomina bajoro. Później doszły spore opóźnienia pociągów, które pośrednio były związane z modernizacją linii na odcinku Leszno – Bojanowo. Wtedy – na początku tego roku – inwestor, czyli spółka PKP PLK informował o: „opóźnieniu w wykonywanych pracach przy obiektach inżynieryjnych, spowodowane niezapewnieniem przez wykonawcę odpowiedniej ilości podwykonawców”. Wynosiło ono wówczas miesiąc wobec zakładanego harmonogramu prac.

Okazuje się, że to może być dopiero początek kłopotów na modernizowanej trasie Leszno – Rawicz. Jak poinformowali redaktorzy fanpage’u na Facebooku: „Linia kolejowa E59: Poznań Główny – Leszno”, opóźnienie stale się wydłuża.

Astaldi. Tutaj mamy totalny brak postępów. Podwykonawcy dostali ostatnie wypłaty w styczniu co powoduje, że obecnie praktycznie nikt tam nie pracuje, a opóźnienie sięga już ponad 4 miesięcy – podano nie powołując się jednak na żadne oficjalne źródła.

O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do wykonawcy modernizacji linii, czyli firmy Astaldi.

Nie, prace nie zostały wstrzymane – dementuje Mateusz Witczyński, rzecznik włoskiego konsorcjum i opowiada o powodach opóźnień. – Obecnie rynek budowlany jest w bardzo trudnej sytuacji, zarówno jeśli chodzi o generalnych wykonawców, którzy nie mają możliwości zakupu materiałów budowlanych w odpowiednich ilościach i ich dostawami na czas, np. w przypadku podsypek, które nie tylko nie sposób zakupić, ale również dowieźć. Zwykle na kontraktach kolejowych dowozi się je koleją, obecnie jednak ze względu na brak mocy przerobowych przewoźników trzeba wykonywać to po drogach, co wymaga dodatkowych prac z budową dojazdów. Problemy realizacyjne nie są jednak jedynymi powodami wydłużania się czasu pracy. W przypadku E59 wydłużały się procedury SMS, które uniemożliwiały rozpoczęcie prac. Przy obiektach inżynierskich stwierdzono inne niż w dokumentacji warunki gruntowe, oczekiwaliśmy więc na zamienne projekty budowlane. Do dziś również inwestor nie dysponuje wszystkimi działkami, co nie pozwala nam na wykonanie przebudów kolizji i rozpoczęcie właściwych prac.

Zwróciliśmy się do rzecznika również z zapytaniem o płatności. Według krążących w opinii publicznej informacji wykonawca zalega z wynagrodzeniami wobec podwykonawców, co ma być powodem zejścia z terenu budowy pracowników.

Podwykonawcy często mają problemy kadrowe, w związku z czym nie dotrzymują umów, co wiąże się z karami finansowymi, które następnie próbują podważyć – twierdzi Mateusz Witczyński. – Nie mam wiedzy na temat systemowych problemów z płatnościami. Na niektórych kontraktach ze względu na trwające procedury związane z przekazywaniem wynagrodzenia ze strony zamawiających może dochodzić do wydłużenia procedury rozliczeniowej również po stronie wykonawcy.

Dopytywany przez nas o „poślizg” w realizacji inwestycji nie odpowiada wprost.

Ze względu na liniowość projektu i prace nad odzyskaniem czasu po stronie wykonawcy i inwestora, nie można na tym etapie określić, o ile finalnie wydłuży się realizacja – mówi rzecznik Astaldi.

Niewiele więcej dodaje przedstawiciel głównego inwestora, czyli spółki PKP PLK. Na pytanie o opóźnienia odpowiada krótko:
Aktualnie na odcinku Leszno – Rawicz ograniczenia w realizacji robót wynikają z problemów wykonawcy. Posiadamy pełną informację w tym zakresie. Rozmawiamy z wykonawcą, by mobilizował swój potencjał i sprostał podpisanej umowie – odpowiada Zbigniew Wolny, regionalny rzecznik prasowy spółki.

Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja szybko znajdzie swoje rozwiązanie i prace zostaną skierowane na właściwe tory, a termin zakończenia inwestycji w 2020 roku jest nadal aktualny.

Cały artykuł jest również dostępny w 32 numerze Panoramy Leszczyńskiej z 2018 roku. Zapraszamy do zakupu e-wydania:

AUTOR ARTYKUŁU: la

4 KOMENTARZE

  1. No niestety , cos wiem w tym temacie . Szczytem bezczelności było wywiezienie w środę pasażerów pare metrów za dworzec i poinformowanie ze pociąg którym większość osób jechała do pracy bedzie opóźniony o 60 min , jakby nie mozna było poinformować na peronie i pasażerowie mogli by sie zorganizować i dojechać do Poznania samochodami .

  2. Place za miesieczny bilet nie mogędjechac do swojej kobiety w ciazy no jakies nie normalne opuznienia codziennie babka co gada do glosnika chyba zegarka nie ma bo pizda gada 5-10 minut po czasie ze pociag jest opuzniony sytulacja z wczoraj zaskoczyla kazdego mialy byc podstawione autobusy by dojechac do celu a tu uj….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

*